Szydło do europosłów: Polska nie powinna być na cenzurowanym

PAP
opublikowano: 19-01-2016, 21:10

Polska nie powinna być na cenzurowanym, poddawana eksperymentowi - mówiła premier Beata Szydło w odpowiedzi na wystąpienia europosłów.

Jak podkreśliła, w Polsce pojawiają się pytania, czy UE dostrzega polskie problemy. Apelowała, by Europa była wspólnotą równych, sprawiedliwie rządzonych państw.

Szydło odpowiadając na pytania europosłów w czasie wtorkowej debaty, dziękowała za wszystkie głosy w dyskusji w PE. Jak mówiła, jej celem było podzielenie się informacjami dotyczącymi dwóch kwestii: Trybunału Konstytucyjnego i ustawy medialnej.

Przyznała, że liczyła, iż w pytaniach europosłów pojawią się szczegółowe pytania dotyczące tych dwóch kwestii. "Tak naprawdę tych pytań nie było wiele, mogę sądzić, że wynika to z tego powodu, że po prostu nie ma problemu, więc państwo nie macie o co pytać" - stwierdziła premier.

Jak mówiła, ma kłopot, bo nie zgadza się na to, by Komisja Europejska zastosowała wobec Polski procedurę badania praworządności, bo "nie są w Polsce łamane ani prawa człowieka, ani zasady demokratycznego państwa prawa". "Wszystkie sprawy w tej chwili w Polsce są realizowane zgodnie z konstytucją i traktatami UE" - powtórzyła premier.

Mówiła, że podobne obawy i wątpliwości co do "nowych ram" określonych przez KE miał polski rząd w 2014 roku kierowany przez obecnego przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska. "Mamy z tym problem i musimy go rozwiązać" - zaznaczyła.

"Ja mogę dzisiaj mieć uczucie niesprawiedliwości, że to Polska jest poddana temu eksperymentowi, ale jestem tutaj i uważam, że moim obowiązkiem w stosunku do Polski, do polskiego państwa, którym mam zaszczyt kierować, ale również do Parlamentu Europejskiego, do Komisji Europejskiej było przyjechać tutaj i rzeczowo wyjaśnić, jak idą sprawy w Polsce. Ale przede wszystkim jest to potrzebne budowaniu autorytetu Unii Europejskiej, instytucji europejskich" - oświadczyła.

W ocenie szefowej rządu wartością nadrzędną jest przyszłość UE. "Jako członkowie tego wspaniałego gremium wszyscy powinniśmy się troszczyć, by instytucje, które tworzą UE, pracowały jak najlepiej. Musimy dyskutować o ich kompetencjach" - podkreśliła premier.

Zaznaczyła, że przyjeżdża do PE jako premier demokratycznego państwa zatroskany, by wspólnie wypracować taki model funkcjonowania w UE, by nie było konieczności toczenia bezpodstawnych debat.

Premier mówiła też, że polska historia nauczyła nas tego, że polskie sprawy powinniśmy załatwiać w naszym polskim domu. "Bo ilekroć załatwiali je za nas inni, wychodziliśmy na tym bardzo źle" - powiedziała premier.

Podkreśliła, że spór polityczny jest podstawą demokracji. "Ale toczmy ten spór tam, gdzie jest na to miejsce - w polskim parlamencie" - zaznaczyła Szydło.

Odnosząc się do kwestii migrantów, która była poruszana w trakcie debaty, podkreśliła, że Polska przyjęła ok. 1 mln uchodźców z Ukrainy, "ludzi, którym nikt nie chciał pomóc" - zaznaczyła. "Oni dzisiaj są u nas i pomagamy im" - podkreśliła premier. Dodała, że polski rząd szanuje państwo prawa i decyzje podjęte przez poprzedni rząd.

Premier zadeklarowała też, że polski rząd będzie uczestniczyć w dyskusji na temat kryzysu migracyjnego. "Potrafimy sobie z tym poradzić? Musimy sobie na to odpowiedzieć. I my, i wy, szczególnie tutaj, w Parlamencie Europejskim, bo tego oczekują od was obywatele Europy zatroskani o swoje bezpieczeństwo" - zaznaczyła premier. Jak dodała, nie chce, by Polacy bali się, by narastały nastroje antyeuropejskie.

"Zróbmy wszystko, by Europa rozwijała się w spokoju i by była wspólnotą suwerennych, równych, sprawiedliwie rządzonych państw" - apelowała premier.

Przywołała też postać prezydenta Lecha Kaczyńskiego - którego określiła mianem "zmarłego tragicznie lidera naszego środowiska" - i jego słowa, że "Polsce potrzebna jest dziś ciężka praca nad uzdrowieniem państwa, które +musi dawać ochronę słabszym i nie bać się silnych+". "Te wyzwania ciągle przed nami są aktualne" - dodała premier.

Podkreśliła, że Polska weszła do UE z bagażem swej historii. "Ale przyszliśmy z ogromną nadzieją. (...) Nie jest nam łatwo, mamy wiele trudności, musimy pokonać jeszcze wiele barier, ale chcemy to robić, jesteśmy zdeterminowani" - zaznaczyła premier.

Jak powiedziała, "Polska nie zasługuje dzisiaj na to, by być na cenzurowanym". Powtórzyła, że ustawy o Trybunale Konstytucyjnym trzeba było zmienić z powodu niekonstytucyjnych przepisów wprowadzonych przez poprzedników. "My chcemy doprowadzić do tego, żeby były równe prawa, by opozycja miała większość w TK" - zapewniła.

Odniosła się też do zarzutów pod adresem ustawy medialnej. "Takie zasady, na jakich budujemy media w Polsce, są chociażby we Włoszech i w innych państwach europejskich. Nie robimy niczego, czego nie ma w innych państwach europejskich" - powiedziała.

Szydło dodała, że na trybunach w polskim parlamencie można klaskać i wyrażać swoje emocje. "To jest głębokie poczucie wolności polskiego narodu" - powiedziała Szydło nawiązując do uwag przewodniczącego PE Martina Schulza, który w trakcie debaty uciszał kilkukrotnie publiczność argumentując, że nie leży to w zwyczajach europarlamentu. "Bardzo kochamy naszą wolność i staramy się tej wolności strzec jak źrenicy oka, bo zbyt wiele za tę wolność zapłaciliśmy" - dodała premier.

Premier uznała niektóre wypowiedzi europosłów, które padły podczas debaty, za "obraźliwe"; jak mówiła, nie powinny one paść w Parlamencie Europejskim. "Takie jest moje poczucie godności obywatela UE. My nie jesteśmy partią nacjonalistyczną i takie sformułowanie uważam za obraźliwe, nie będę ich komentować" - podkreśliła. "To nie jest tak, że rząd polski jest czymś innym niż Polska, nasza ojczyzna. Takie są demokratyczne wybory również w państwa krajach. Nie wyobrażam sobie, bym powiedziała, że nie szanuję rządu hiszpańskiego czy holenderskiego, ale szanuję Holandię czy Hiszpanię. Nie" - zwróciła się do eurodeputowanych.

"Mogę się nie zgadzać z państwa polityką. Takie jest nasze prawo, to jest właśnie podwalina Europy - że są różne zdania, różne opinie, bardzo często się nie zgadzamy, ale dyskutujemy i to jest wielka wartość" - zaznaczyła.

Szefowa rządu mówiła też, że wierzy, że UE pochyli się z troską nad sprawami polskiej gospodarki. Jak dodała, na wsparcie czeka Śląsk, z którym - jak mówiła premier - sama czuje się związana. "Bądźcie państwo solidarni ze Śląskiem, pomóżcie polskim kopalniom, to jest dla nas wielki problem" - apelowała.

Premier zaznaczyła, że Ślązacy pytają ją, czy UE pochyli się nad ich problemami i dostrzeże je, czy też zostawi ich, tak jak kiedyś zostawiła polskie stocznie. "Takie pytania i takie rozgoryczenie też jest w Polsce. My tłumaczymy, rozmawiamy i chcemy, by Polacy przede wszystkim mieli poczucie, że UE jest zawsze z nimi, kiedy potrzebują pomocy, dlatego ja też dzisiaj tutaj jestem - bo wierzę w UE, w Europę" - mówiła.

Jak podkreśliła, polski rząd bardzo poważnie traktuje kwestie społeczeństwa obywatelskiego, o którym dużo mówiono w czasie debaty. Dodała, że w tym celu został powołany pełnomocnik do spraw społeczeństwa obywatelskiego. "W poprzednim rządzie tego nie było" - mówiła.

"Pozwólcie nam państwo zgodnie z wolą polskich obywateli zrealizować nasz program, pozwólcie nam rządzić, pokazać, że Polska bardzo poważnie traktuje prawo, konstytucję, Unię Europejską. Ja jestem Europejką i jestem z tego dumna. Ale przede wszystkim jestem Polką i jestem z tego dumna" - mówiła.

Szef frakcji liberałów Guy Verhofstadt dopytywał premier Szydło o opinię Komisji Weneckiej. "Być może była jakiś problem z tłumaczeniem - pani wypowiedziała się po polsku, ja śledziłem po angielsku, mój polski jest bardzo zły - ale czy pani powiedziała, że pójdzie za decyzją komisji weneckiej, tak, czy nie? To po polsku też zrozumiem" - mówił Verhofstadt.

"Ja nie ma kłopotu z tłumaczeniem, ja rozumiem, że pan jest dociekliwy, bo chce pan poznać bardzo dobrze polskie sprawy. (...) Tej opinii jeszcze nie ma. Na pewno ta opinia, jeśli zostanie podjęta - czekamy na nią - będzie przez nas wnikliwie rozpatrzona" - zadeklarowała Szydło. Jak dodała, wierzy głęboko w to, że opinia pokaże, że sytuacja prawna TK w Polsce jest "doskonała".

Dopytywana przez wiceszefa KE Fransa Timmermansa, dlaczego polski rząd nie czekał na opinię Komisji Weneckiej, wprowadzając w życie ustawę o Trybunale Konstytucyjnym, odparła: "Nie czekaliśmy na opinię Komisji Weneckiej, tak jak państwo tutaj w europarlamencie nie czekaliście na tę opinię, tylko zorganizowaliście dzisiaj spotkanie i tak jak Komisja Europejska nie czekała na opinię Komisji Weneckiej. Ale wszyscy powinniśmy mieć głębokie poczucie, że ta nasza dyskusja i wspólny dialog zbliża nas wszystkich do tego co najcenniejsze - do wartości, jaką jest Unia Europejska" - mówiła Szydło.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu