Tajemnica skarbu templariuszy

Adam Sofuł
14-03-2008, 00:00

Śmierć na stosie wielkiego mistrza templariuszy nie zakończyła historii potężnego zakonu. Ona ją dopiero zaczęła.

Śmierć na stosie wielkiego mistrza templariuszy nie zakończyła historii potężnego zakonu. Ona ją dopiero zaczęła.

Spalenie na stosie (na zdjęciu u góry) wielkiego mistrza templariuszy Jakuba de Molaya i Gotfrydea de Charnaya, prowincjała Normandii, w chłodny poniedziałkowy wieczór 18 marca 1314 r. było ostatnim aktem niemal siedmioletniej gehenny zakonu.

13 października 1307 r. król Francji Filip IV Piękny nakazał aresztować wszystkich templariuszy. Późniejsza o miesiąc bulla papieża Klemensa V zobowiązywała innych chrześcijańskich władców do aresztowań rycerskich braci. Zarzuty poważne: herezja, wyrzeczenie się Chrystusa, plucie na krzyż. Podczas tortur wielu rycerzy się do tego przyznało i skonało w męczarniach.

Filip chciwiec

Nie herezje spowodowały rozprawę z templariuszami, lecz pieniądze. Filip Piękny potrzebował ich na wojnę z Anglią. A bracia mieli ich dużo. Stanowili największą potęgą finansową ówczesnej Europy.

Powstały w 1118 r. zakon rycerski szybko się bogacił. Templariusze umieli pomnażać majątek, stając się prekursorami branży finansowej. Stworzyli pierwowzór systemu bankowego dla pielgrzymów i rycerzy, którzy mogli wpłacić pieniądze w najbliższej komandorii i odebrać u celu podróży. Majątek rósł. Z czasem zaczęli udzielać pożyczek władcom. Ci w zastaw oddawali kolejne posiadłości (albo równie zyskowne relikwie), które przynosiły dalszy dochód i interes się kręcił. Roczne przychody templariuszy tylko z francuskich posiadłości oceniano na 800 tys. funtów, czyli około 3,6 t srebra.

O nie właśnie chodziło Filipowi, a miał doświadczenie w operacjach wywłaszczeniowych. W 1291 r. wygonił z Francji włoskich bankierów i kupców, w 1306 r. żydów. Za każdym razem konfiskował ich majątki. Jak widać tradycja walki z oligarchami jest bardzo stara.

Moc tajemnicy

Templariuszy zawsze otaczał nimb tajemniczości. Spekulacje budziła ich potęga finansowa, zaawansowana wiedza, którą jakoby posiedli, czy wreszcie tajemnice, jakie mieli odkryć, gdy stacjonowali w Jerozolimie w tzw. stajniach króla Salomona. Przebąkiwano o tajemnych magicznych obrzędach, oddawanie hołdu tajemniczej głowie lub bożkowi Bafometowi (to było pretekstem oskarżeń z 1307 r.). Inni twierdzili, że templariusze odnaleźli mitycznego świętego Graala. Mowa też o klątwie, jaką ze stosu wykrzyczał de Molay — spełnionej. W rok od egzekucji król Filip i papież Klemens pożegnali się ze światem.

Wielu twierdzi, że chociaż Filip IV przejął olbrzymie posiadłości templariuszy, nie odnalazł prawdziwego skarbu zakonu. Miał on zostać wywieziony na 18 statkach z portu La Rochelle w przeddzień aresztowania. Jego poszukiwania trwają do dziś. Dlatego utopiono miliony dolarów w doszczętne przekopanie Wyspy Dębów.

Są jednak tacy, co ów skarb już znaleźli — to magia tajemnicy, a wszak nic nie sprzedaje się tak dobrze jak spisek. Dziś w księgarniach są osobne działy z „naukowymi” lub beletrystycznymi opisami teorii spiskowych, w których maczali palce templariusze. Wywodzący się jakoby z templariuszy Zakon Syjonu dał Danowi Brownowi około 100 mln funtów ze sprzedaży „Kodu Leonarda da Vinci”. Skarb templariuszy odnalazł też w filmie „Skarb narodów” Nicolas Cage. Skarb niemały — film zarobił 350 mln dolarów.

Gdyby zliczyć dochody ze sprzedaży wszystkich książek o templariuszach i wpływy z filmów o tajemnicach zakonu, okazałoby się, że można mówić o całkiem prężnej branży. Płynie z tego dość zaskakujący wniosek: największym skarbem templariuszy była silna globalna marka.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Sofuł

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Tajemnica skarbu templariuszy