Tajemniczy handlarz Pierre D.

  • Piotr Nisztor
opublikowano: 18-02-2014, 00:00

Handlarz bronią jeździł po świecie ze sfałszowanym pełnomocnictwem PHO. Sprawa została umorzona, bo nie ustalono jego miejsca pobytu

Rok temu do Polskiego Holdingu Obronnego (PHO, dawny Bumar) zaczęły przychodzić niezapłacone faktury za hotele, posiłki i czarter samolotów. Opiewały na kilkadziesiąt tysięcy dolarów. Okazało się, że rachunków za usługi świadczone w krajach afrykańskich nie płacił 38-letni Pierre D., handlarz bronią podający się za podpułkownika armii francuskiej. Ten Francuz polskiego pochodzenia miał przedkładać pełnomocnictwo podpisane rzekomo przez ówczesny zarząd PHO — Krzysztofa Krystowskiego i Marcina Idzika.

Zobacz więcej

SEKRETNE DWA LATA: W archiwum Polskiego Holdingu Obronnego informacji na temat szczegółów dwuletniej współpracy z francuskim handlarzem bronią jest jak na lekarstwo. Tymczasem to właśnie on miał wspierać polski koncern, m.in. w negocjacjach dotyczących sprzedaży uzbrojenia do Peru. [FOT. WM]

Okazało się jednak, że podpisy obydwu były sfałszowane. — O sprawie powiadomiliśmy odpowiednie organy — mówi „PB” Stanisław Wojtera z biura prasowego PHO.

Zaskakujące umorzenie

Nie chce jednak ujawnić żadnych szczegółów. Z ustaleń „PB” wynika, że zarząd PHO w połowie 2013 r. o fakturach i sfałszowanym pełnomocnictwie powiadomił Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW). Służba kierowana przez płk. Dariusza Łuczaka przekazała sprawę do prokuratury. 20 września 2013 r. śledztwo wszczęła Prokuratura Rejonowa Katowice- -Południe, powierzając prowadzenie sprawy policjantom jednego z katowickich komisariatów. Efekt? Trzy miesiące później sprawa została umorzona.

— Ze względu na fakt, że było to policyjne dochodzenie prowadzone pod nadzorem prokuratury, nie ma uzasadnienia tej decyzji — usłyszeliśmy w katowickiej prokuraturze.

W piśmie do „PB” Bogusława Szczepanek- Siejka, zastępca prokuratora rejonowego Katowice-Południe, stwierdziła, że w trakcie postępowania nie tylko nie występowano o informacje do podmiotów, które wystawiły faktury na podstawie sfałszowanego pełnomocnictwa, ale nawet nie przesłuchano w tej sprawie Pierre’a D.

— Nie jest znane miejsce jego pobytu — stwierdziła prokurator. Decyzją prokuratury zaskoczony jest PHO. Spółka nie chce jednak komentować sprawy, niewykluczone, że złoży zażalenie się na decyzję katowickich śledczych.

Dlaczego sprawą nie zajęła się ABW? Maciej Karczyński, rzecznik agencji, odmówił komentarza.

— Taka sytuacja to wstyd dla służby, która nie wychwyciła człowieka powołującego się na strategiczne dla państwa przedsiębiorstwo i wyłudzającego pieniądze. To trochę tak jakby ktoś ukradł ekspres do kawy z siedziby wywiadu — łatwiej jest kupić nowy i zamieść sprawę pod dywan. W tej sytuacji było to jednak niemożliwe, bo zaczęły wpływać faktury — mówi Mieczysław Tarnowski, były wiceszef ABW.

Jego zdaniem, właśnie dlatego sprawę przekazano zwykłej policji, która jednak błyskawicznie zakończyła postępowanie, nic nie wyjaśniając.

Tymczasem sprawa może mieć drugie dno, bo do dziś nie są jasne okoliczności współpracy Pierre’a D. z PHO. Francuz legitymował się sfałszowanym pełnomocnictwem zbrojeniowego holdingu po zakończeniu oficjalnej współpracy. Z ustaleń „PB” wynika bowiem, że przez dwa lata — od lutego 2010 r. do grudnia 2012 r. — był doradcą PHO.

— Miał nam pomagać w szukaniu rynków zbytu w krajach środkowej i południowej Ameryki oraz Afryki. Rzekomo posiadał tam ogromne znajomości. Jego wynagrodzenie było uzależnione od zdobytych kontraktów — mówi „PB” zastrzegający anonimowość pracownik PHO.

Twierdzi, że spółka nie wypłaciła mu żadnych pieniędzy, bo w ciągu dwóch lat nie pomógł w zawarciu żadnego kontraktu.

Marne ślady

Jakie działania prowadził dla PHO w tym czasie — nie wiadomo, bo w spółce nie ma na ten temat dokumentów. Nie pracują też osoby, które pamiętałyby okoliczności współpracy. Piotr K., handlowiec, który bezpośrednio nadzorował Pierre’a D., musiał odejść z PHO, ponieważ stracił certyfikat dostępu do informacji niejawnych po zatrzymaniu przez policję podczas jazdy na rowerze pod wpływem alkoholu.

Tymczasem w internecie można znaleźć artykuły, w których Pierre D. jako oficjalny przedstawiciel PHO opowiada m.in. o sprzedaży do krajów Ameryki Środkowej polskiego sprzętu do walki z narkobiznesem.

Z ustaleń „PB” wynika, że pracując dla PHO, francuski handlarz bronią działał też na rzecz innych podmiotów zainteresowanych sprzedażą uzbrojenia dla polskiej armii — będąc członkiem delegacji armii kolumbijskiej, której przewodniczył gen. Fernando Tapias Stahelin, 25 listopada 2010 r. spotkał się z Marcinem Idzikiem, ówczesnym wiceministrem obrony, a obecnym prezesem PHO. Próbowaliśmy skontaktować się z Pierre’em D., ale wszystkie numery telefonów były wyłączone. Ambasada Francji natomiast poinformowała nas, że nie ma z nim kontaktu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Nisztor

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu