Tajemniczy powrót z Moskwy

Anna Bytniewska
30-10-2009, 00:00

Szefowie PGNIG w ciszy wrócili do Polski. Z tarczą czy na tarczy?

Szefowie PGNIG w ciszy wrócili do Polski. Z tarczą czy na tarczy?

Przedstawiciele Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa (PGNiG) wrócili z negocjacji z Gazpromem. Z jakim rezultatem?

— Dzisiejsze rozmowy z Gazpromem zakończyły się — poinformowała bardzo lakonicznie wczoraj spółka.

O tym, co się wydarzyło, mamy dowiedzieć się dzisiaj. Do chwili zamknięcia numeru nie udało nam się ustalić wyników rozmów.

Wszystko albo nic

— Nie mam jeszcze informacji, jestem jednak optymistą — mówił nam Maciej Kaliski, dyrektor departamentu ropy i gazu w resorcie gospodarki.

Sukces potrzebuje rozgłosu, porażka jest cicha. Istnieje więc obawa, że ,,nasi" mogli wrócić z pustymi rękami. Oby nie, bo jeśli zabraknie gazu, mogą to odczuć polskie firmy.

Polsce zależy na zwiększeniu jego importu od 2010 r. z 7,4 do 11 mld m sześc. rocznie do 2037 r. Gazprom, który nie chce słyszeć o krótszym kontrakcie, na takie rozwiązanie mógłby się zgodzić pod ściśle określonymi warunkami. A te są trudne. Rosjanie chcą płacić jak najmniej za przesył gazu przez Polskę na zachód Europy. Chcą mieć też kontrolę nad EuRoPol Gazem — spółką, która zajmuje się tranzytem. Dążą do objęcia 50 proc. jego akcji. Obecnie Gazprom i PGNiG mają po 48 proc. walorów tej spółki, a 4 proc. ma Gas Trading, którego drugim co do wielkości akcjonariuszem jest Bartimpex Aleksandra Gudzowatego (36,17 proc.). Tymczasem EuRoPol Gaz jest zadłużony, i to wobec Rosjan. Musi więc mieć godziwe zyski, by funkcjonować i spłacać potężne zobowiązania. Na ich wcześniejszą spłatę Rosjanie, co ciekawe, się nie godzą. Polski rząd godzi się natomiast na to, by PGNiG i Gazprom podzieliły się akcjami EuRoPol Gazu po 50 proc., co oznaczałoby wyeliminowanie Gas Tradingu.

— Nadal nikt z nami nie rozmawia na ten temat. Nikt ze strony rządowej nas o niczym nie informuje. Nie ma też terminów walnego bądź posiedzenia rady nadzorczej, na których sprawa mogłaby być omówiona — twierdził wczoraj Jan Antosik, wiceprezes Bartimpeksu.

Teraz gaz, potem...

Wicepremier Pawlak jest coraz ostrożniejszy w wypowiedziach.

— Są to złożone negocjacje i trzeba zachować ostrożność. O ile w połowie roku miałem sporo optymizmu, to teraz myślę, że trzeba zachować dużo ostrożności — mówił w środę w radiowej ,,Jedynce".

Pełni niepokoju są też eksperci.

— Trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie, czy Rosjanom chodzi tylko o uporządkowanie z Polską relacji w sektorze gazowym. Władimir Putin, premier Rosji, zapowiadał podczas wrześniowej wizyty, że sprawa zwiększenia dostaw gazu dla Polski to już tylko techniczne uzgodnienia i szybko zostanie załatwiona. Okazuje się, że tak się nie dzieje. Być może Rosjanie chcą naszej aprobaty dla gazociągu północnego omijającego Polskę [przyp. red.]. A być może wkrótce podobne kłopoty jak z gazem czekają nas w sektorze naftowym — mówi Andrzej Sikora, prezes Instytutu Studiów Energetycznych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bytniewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Surowce / Tajemniczy powrót z Moskwy