Taki kawał grosza...

Mariusz Gierszewski, Radio Zet
19-03-2004, 00:00

Czyżbyśmy artykułem „To sabotaż, proszę pana!” („PB” z 5 marca 2004 roku) otworzyli puszkę Pandory? Telefony, listy, maile nadchodzą z firm, które projektują, budują i badają stacje benzynowe.

Napisaliśmy oto — przypomnijmy — że na naszym rynku firm związanych z serwisowaniem stacji nie bez kozery widać wielkie ożywienie. Do 2005 roku właściciele zbiorników paliw muszą je zmodernizować. Przepisy nakazują, że zbiorniki na stacjach benzynowych winny mieć dwie ścianki, z przestrzenią między nimi, którą można monitorować. Ma to być lekarstwo na wycieki paliw i — co za tym idzie — niebezpieczeństwo pożarów.

Te zabezpieczenia są olbrzymim i łakomym kąskiem dla przedsiębiorstw serwisowych. Gra toczy się o ponad 5 tys. zbiorników! Kawał grosza...

Orlen dementuje

Jak największy kawałek z tortu próbuje sobie wykroić niewielka firma z Piaseczna — Zakłady Mechaniczno-Remontowe i Antykorozji Jurex. Lobbowała przy tworzeniu przepisów — tak, by były jak najkorzystniejsze dla niej i by — de facto — wyeliminować konkurencję. Wyrobiła też sobie dobre kontakty wśród menedżerów w koncernie PKN Orlen.

U konkurentów wzbudziło to niepokój, niezadowolenie. A u kogoś nawet zawiść (donos — bez odzwierciedlenia w faktach — o rzekomej winie Jurexu w jesiennym pożarze w płockim Orlenie).

W artykule opisaliśmy też wpadkę piaseczyńskiej firmy podczas wykonywania pilotażowego programu modernizacji zbiorników na 12 stacjach w Orlenie. Jeden z wyremontowanych zbiorników — w Węgierskiej Górce — nie spełniał podstawowych norm ochrony przed elektrycznością statyczną i stwarzał potencjalne zagrożenie samozapłonu.

Rzecznik Orlenu Krzysztof Mikołajczyk — w nadesłanej nam odpowiedzi na pytanie o ten incydent — napisał: „Badanie powłoki odprowadzającej ładunki elektrostatyczne było jednostkowym przypadkiem przeprowadzenia badań w warunkach niezgodnych z zasadami i sztuką ich wykonywania. Kolejne wykonanie badań z komisyjnym udziałem zainteresowanych stron potwierdziło 100 procent prawidłowości wykonywanych prac”.

Dementuje też instytut

Stanowisko Orlenu poruszyło pracowników Instytutu Przemysłu Organicznego, który sprawdzał powłokę zbiornika na stacji numer 56 w Węgierskiej Górce: „Badania kontrolne zbiorników paliw w Węgierskiej Górce przeprowadzone zostały na zlecenie Polskiego Koncernu Naftowego. (...) Instytut Przemysłu Organicznego od około 50 lat zajmuje się w szerokim aspekcie problemowym, identyfikacją, oceną i likiwdacją zagrożeń wywołanych zjawiskiem elektryczności statycznej. (...) W związku z tym całkowicie gołosłowne zarzuty odnośnie przeprowadzenia badań w warunkach niezgodnych z zasadami i sztuką ich wykonywania są zupełnie niezrozumiałe i bezpodstawne. Godzi to w dobre imię naszego Instytutu, którego kompetencje w danej dziedzinie są powszechnie uznawane i wysoko oceniane nie tylko na terenie kraju” — napisał do nas zastępca dyrektora ds. naukowych Instytutu, dr inż. Bogdan Florczak.

W swoim piśmie zapewnia także, iż „trzy serie badań zostały przeprowadzone poprawnie, w sposób identyczny, zgodnie z procedurą podaną w odpowiednich protokołach. Wykonawcy tych badań, którymi byli wyłącznie pracownicy IPO, zostali wyraźnie wymienieni w odnośnych dokumentacjach. Żadne badania nie były wykonywane komisyjnie”.

A zatem ktoś tu — koncern lub instytut — mija się z prawdą...

Mówią inni

Nie skończyło się na naukowcach i pracownikach paliwowego giganta — sprawa wywołała gorącą dyskusję w środowisku firm, związanych z serwisowaniem stacji benzynowych.

— W Węgierskiej Górce wchodzi w grę zaniedbanie ze strony Jurexu — przypuszcza przedsiębiorca z 30-letnia praktyką w badaniach technicznych zbiorników.

Charakteryzując ogólną sytuację, inny człowiek z branży dodaje:

— Problem wielu firm polega na dobieraniu sobie nieprofesjonalnych, tanich podwykonawców.

Niemal z dnia na dzień wyłoniły się szanse dla przedsiębiorstw bez doświadczenia, które chcą realizować zlecenia na kosztowne prace.

— Biorą się za to wszyscy — nawet bez elementarnej wiedzy — uważa przedsiębiorca z Wielkopolski.

Spotyka się z wieloma przypadkami niedoróbek i zwyczajnych fuszerek.

Potwierdza to inny przedstawiciel branży z województwa zachodniopomorskiego (20-letnia praktyka w budowie stacji paliw) i podaje przykład:

— W okolicach Kielc tacy „fachowcy” zmodernizowali wiele zbiorników, wykonując drugi płaszcz z laminatu. Zapomnieli jednak o pustej przestrzeni między ściankami! Teraz to wszystko trzeba zrywać i robić od nowa — ujawnia przedsiębiorca.

Wyjaśnia, że dozór techniczny odebrał zbiorniki i zezwolił na ich użytkowanie, ale tylko do 2005 roku. Przedsiębiorca tłumaczy, że wiele firm wykonuje zlecenia za połowę normalnej rynkowej ceny. Skutki są opłakane.

— Nie ma uporządkowanego prawa, norm technicznych, a w wykonawstwie brakuje umiejętności — tłumaczy specjalista, zajmujący się badaniami techniczymi zbiorników.

Co nęci

Firmy biją się o przetargi. Czasu pozostało niewiele, bo wszyscy zwlekali z wyborem wykonawców, licząc, że ostateczny termin wyremontowania zbiorników (2005 rok) zostanie przesunięty. Ale na to się nie zanosi.

Według kilku naszych rozmówców, ostatnio o swoich zbiornikach przypominało sobie wojsko. I tu można spotkać znaną nam firmę Jurex.

— Agresywnie wchodzą w tę część rynku. W każdej jednostce można spotkać ich 100-stronicowe reklamówki — mówi przedstawiciel konkurencji z zachodniej Polski.

Ale czy to wada? Może inni są po prostu mniej biegli w reklamowaniu swoich usług...

W Orlenie trzeba zmodernizować 160 stacji paliw. Koncern wyda na to 33 mln zł. Kokosy leżą jednak gdzie indziej. Modernizacja baz paliwowych może kosztować PKN nawet i 170 mln zł.

Przetarg jest jeszcze nierozstrzygnięty, ale już wiadomo, że nie bierze się w nim pod uwagę firmy Jurex. Beata Karpińska z biura prasowego koncernu napisała do nas: „Firma Jurex nie otrzymała zapytania dotyczącego przedmiotowego przetargu, ponieważ obejmuje on określone, specjalistyczne zadania modernizacyjne pod klucz, a jak wynika z analiz nie znane są wykonawstwa tej firmy w kwestii realizacji przedsięwzięć o podobnej skali zadań. Tym samym Jurex nie posiada rekomendacji do kandydowania w tym przetargu na Generalnego Inwestora Inwestycji”.

Czyżby jednak Orlen miał jakieś zastrzeżenia do firmy z Piaseczna?

— W tej chwili trwa gra o kontrakty — mówi nasz rozmówca z Wielkopolski.

Gra nie tylko wokół kontraktów w Orlenie, ale też i w mniejszych firmach czy w armii. Problem w tym, że wokół modernizacji zbiorników paliw zbyt dużo jest znaków zapytania, a w tej branży szczególnie nie powinno ich być.

Chodzi przecież o wybuchowy interes: paliwa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Gierszewski, Radio Zet

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Prawo / Taki kawał grosza...