Talex odzyskał równowagę

KL
opublikowano: 10-02-2011, 00:00

Po trudnym 2009 r. spółka wychodzi na plus i rozważy wypłatę dywidendy. Liczy też na spore kontrakty.

Po trudnym 2009 r. spółka wychodzi na plus i rozważy wypłatę dywidendy. Liczy też na spore kontrakty.

Informatyczna spółka trzyma się w cieniu. Rzadko komunikuje się z mediami, nie publikuje spektakularnych komunikatów i z powodu niskiej płynności nie jest ulubienicą drobnych inwestorów. Ponad 75 proc. papierów ma trzech dużych akcjonariuszy, spore pakiety (ale poniżej 5 proc.) mają fundusze inwestycyjne.

— U nas nie ma fajerwerków. Stawiamy na stabilny rozwój biznesu — mówi Janusz Gocałek, prezes i akcjonariusz spółki.

W 2009 r. mocno odczuła kryzys, który dotknął instytucje finansowe. Ten sektor generuje około 50 proc. jej przychodów, dlatego skurczyły się one o połowę, spółka poniosła też stratę.

— Duże projekty w branży finansowej odkładano. Jednak 2010 r. był już znacznie lepszy. Przychody wzrosły i znów mamy zysk. Talex corocznie przeznaczał część zysku na dywidendę. Rozważamy wypłatę jej i w tym roku — mówi Janusz Gocałek.

Talex spodziewa się kilku dużych kontraktów jeszcze w I kw. Odmrażane będą także zawieszone projekty. Spółka planuje też pozyskanie kolejnych klientów do swojego centrum przetwarzania danych i rozwój usług outsourcingowych. Ułatwią jej to nowe przepisy, które pozwalają bankom na zlecanie części działalności informatycznej na zewnątrz.

— Niewykluczone, że w związku z dużymi umowami będziemy potrzebowali dodatkowego finansowania —mówi prezes.

Spółka raczej nie przeprowadzi emisji, ponieważ zarząd obecną cenę akcji uważa za niesatysakcjonującą. Sięgnie raczej po kredyty (ma nadpłynność i nie jest zadłużona). Ma też nieruchomości, które może sprzedać.

Nie wyklucza akwizycji. Przygląda się kilku firmom, które mogłyby uzupełnić portfolio lub mają ciekawych klientów.

Sam Talex także jest obiektem zainteresowania inwestorów branżowych. Akcjonariusze nie są jednak zainteresowani sprzedażą.

— Miałoby to sens tylko wtedy, gdy inwestor pomógł nam — jako Taleksowi —wznieść się na znacznie wyższy poziom. Nie chcemy być wchłonięci przez inną spółkę — mówi Janusz Gocałek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: KL

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu