Tani debiut? To możliwe

ANO
29-12-2005, 00:00

Giełdowy kapitał nie jest drogi. Bywa, że całkowity koszt oferty publicznej stanowi mniej niż 5 proc. pozyskanych środków.

Z 35 debiutami warszawska giełda utrzymała w tym roku trzecie miejsce w Europie pod względem liczby ofert (po Londynie i Oslo). To zasługa hossy, wzrostu gospodarczego, ale też dość niskich kosztów upublicznienia spółki. Mediana kosztów emisji akcji w ramach pierwszej oferty publicznej (IPO) dla debiutantów, którzy weszli na giełdę do końca listopada 2005 r., wyniosła 6,75 proc. jej wartości.

Obalanie mitów

Podobne okazały się koszty spółek, które na giełdzie pozyskały stosunkowo niewielki kapitał, czyli od 10 do 30 mln zł. Mniejsi emitenci pokazali, że można ograniczyć koszty sporządzenia prospektu, w połączeniu z doradztwem, nawet do 200-300 tys. zł. Co ciekawe, rzeczywiste wydatki poniesione przez debiutantów okazywały się niższe niż zapowiadano w prospektach emisyjnych. Dotyczy to m.in. Ząbkowic, Tella, Decory, Zetkamy czy Compu. Mniejsze spółki ograniczają się do przyciągnięcia kapitału krajowego, który z reguły wystarcza do powodzenia emisji. Nie ponoszą więc kosztów związanych z międzynarodowymi road show, charakterystycznymi dla największych IPO.

Promocja się zwraca

Prywatyzowane przez skarb państwa spółki są w dużo lepszej sytuacji, bo to z reguły znane firmy, więc na promocję nie muszą wiele wydawać. Spółki prywatne musiały dopiero przebić się do świadomości inwestorów, ale ich nakłady na promocję powinny szybko się zwrócić. Kilkaset tysięcy złotych, dzięki którym nazwa spółki trafiła do świadomości wielu potencjalnych klientów, to niewiele przy kosztach marketingu. Ponadto, już sama obecność spółki na giełdzie przynosi jej prestiż i wiarygodność w oczach kontrahentów. Na promocję wydać można wiele, czego przykładem jest Polmos Lublin, który przeznaczył na nią 3,4 proc. uzyskanych z rynku środków. Z reguły wydatki na promocję były porównywalne z kosztami sporządzenia prospektu, często wzbogaconymi o usługi doradcze. Pięciu debiutantów skorzystało ze wsparcia subemitentów. Okazało się to szczególnie drogie dla Opoczna (4,2 mln zł) i Amrestu (6,9 mln zł), ale pozwoliło na spokojniejszy sen emitentów.

Niskie opłaty

Warszawska giełda pobiera 0,03 proc. wielkości emisji jako opłatę za wprowadzenie akcji do giełdowego obrotu. Maksymalnie może ona wynieść 96 tys. zł. Do tego dochodzi opłata roczna za notowanie akcji, która dla spółek wchodzących na giełdę wynosi w pierwszym roku 50 proc. kwoty za wprowadzenie i jest obniżana o 1/4 kwoty za każdy pełny kwartał, w którym papiery wartościowe nie były notowane. Maksymalna opłata w pierwszym roku notowań może wynieść 48 tys. zł, opłata roczna za notowania w następnych latach wynosi 70 tys. zł.

Za wpis do ewidencji Komisji Papierów Wartościowych i Giełd emitent zapłaci 0,06 proc. wielkości oferty. Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych jednorazowo pobiera 1000 zł za nadanie kodu papierom i opłatę rejestracyjną wysokości 0,015 proc. wartości emisji (maksymalnie 150 tys. zł). Coroczna opłata dla depozytu to 6 tys. zł. W sumie opłaty dla instytucji rynku kapitałowego rzadko przekraczają kilkanaście procent kosztów emisji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: ANO

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Tani debiut? To możliwe