Tąpnęło po raz jedenasty

opublikowano: 24-08-2015, 22:00

Po raz jedenasty w ciągu ostatnich dziesięciu lat WIG zanurkował o ponad 5 proc. Historia jest raczej budująca.

Jeśli jest panika, to nie ma miary, która mogłaby zmierzyć dalsze spadki. Spadamy, ponieważ rynki zagraniczne spadają. Jest awersja do ryzyka, sprzedawanie papierów i szukanie gotówki — komentował jeden z analityków sesję sprzed prawie siedmiu lat, kiedy WIG20 spadł o 8,1 proc., do 1991 pkt. Wtedy impuls też przyszedł z rynków zagranicznych, a inwestorzy drżeli o światową gospodarkę, mając świeżo w pamięci symboliczną kulminację kryzysu hipotecznego w USA w postaci upadku banku Lehman Brothers.

Giełdowa historia powtórzyła się w wielu aspektach — komentarz analityka do wczorajszej sesji mógłby być identyczny, skala przeceny była zbliżona, a absolutnym outsiderem wśród blue chips był KGHM, który jest doskonałym barometrem nastrojów na rynkach światowych. Przez ostatnich 10 lat 10 razy zdarzyło się, by WIG stracił po 5 i więcej procent.

Z reguły po takim tąpnięciu przychodziła sesja uspokojenia, a nawet odbicia — to ostatnie zdarzyło się w pięciu przypadkach, w trzech zmiana notowań była minimalnie ujemna, a dwa razy (15-17 października 2008 i 22-24 października 2008) indeks kontynuował „zjazd”, tracąc na dwóch kolejnych sesjach w sumie — odpowiednio — 7,6 oraz 7,3 proc. W drugim przypadku wskaźnik do punktu wyjścia wrócił po trzech kolejnych sesjach, z których wieńcząca tę serię zakończyła się efektowną zwyżką o 6,3 proc.

W pozostałych przypadkach krótkoterminowe straty były prędzej lub później odrabiane.

W 2006 r. zajęło to 35 sesji (niespełna dwa miesiące), a indeks od fatalnej sesji do dna osunął się jeszcze o 10 proc. W maju 2007 r. na powrót do punktu wyjścia potrzeba było ledwie 5 sesji, w styczniu 2008 r. — 8 sesji, w czerwcu 2009 r. 18 sesji, we wrześniu 2011 r. — 12, a lizanie ran po krachu z marca 2014 r. zajęło 130 sesji, a więc pół roku.

Straty z absolutnie wyjątkowego dla giełd października 2008 r. (WIG runął w miesiąc prawie o jedną czwartą, cztery sesje zakończyły się spadkiem o 5 i więcej procent) odrobiono dopiero po dziesięciu miesiącach, a indeks dno znalazł na poziomie niespełna 22 tys. pkt. 30 września 2008 r. wskaźnik sięgał 37,4 tys. pkt., wyprzedaż zakończyła się więc dopiero ponad 40 proc. niżej. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy