Taryfa chroni PGNiG przed dekoniunkturą

ABT
13-11-2009, 00:00

Przychody spadają, ale zysk rośnie. Spółka nie spieszy się więc ze zmianą taryfy. Inaczej z dostawami gazu.

Przychody spadają, ale zysk rośnie. Spółka nie spieszy się więc ze zmianą taryfy. Inaczej z dostawami gazu.

Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG) odczuwa pozytywne skutki spadku kosztów zakupu importowanego gazu i powolnego umacniania się złotego.

Marża rośnie

Spółka najwięcej musiała zapłacić za gaz w I kw. tego roku. Wówczas w jego cenie odbił się wysoki kurs ropy naftowej z połowy 2008 r. (przekłada się na nią w okresach dziewięciomiesięcznych). Marża PGNiG ze sprzedaży gazu w I kw. 2009 r. spadła aż do minus 23 proc., by w trzecim kwartale 2009 r. odbić się do 11 proc. To zasługa spadków kosztów zakupu gazu o 43 proc. w minionym kwartale, do ponad 1,1 mld zł. Zysk netto gazowego potentata w tym okresie prawie się podwoił. O 153 proc., do 495 mln zł, poprawił się też zysk operacyjny spółki. Gorzej sytuacja PGNiG przedstawia się, jeśli spojrzymy na przychody grupy. W trzecim kwartale 2009 r. spadły one o 7 proc. To efekt zmniejszenia wolumenu sprzedaży gazu o 13 proc. do dużych i mniejszych odbiorców. W przypadku zakładów azotowych spadek wyniósł aż 25 proc. I to mimo, że Urząd Regulacji Energetyki (URE) od 1 czerwca (nieznacznie) obniżył cenę gazu.

Rosnący zysk netto sprawia, że taka sytuacja PGNiG nie przeszkadza.

— Przed 31 marca 2009 r. nie planujemy występowania do URE o korektę taryfy. W lutym złożymy nowy wniosek — twierdzi Sławomir Hinc, wiceprezes PGNiG.

Obecna taryfa spółki obowiązuje do 31 marca 2010 r. Nie można wykluczyć, że w III kwartale czynniki kształtujące cenę gazu sprawią, że regulatora zmusi monopolistę do kolejnej obniżki taryfy.

Będzie dobrze, ale…

Na razie jednak inwestorzy mogą zacierać ręce.

— Spółka pokazała, że jest w stanie generować wysokie marże. W kolejnych kwartałach będą one malały, ale zakładam wzrost wolumenu sprzedaży gazu w związku z sezonem grzewczym. W I kwartale 2010 r. wynik netto spółki może więc oscylować wokół 1 mld zł — prognozuje Kamil Kliszcz, analityk DI BRE.

Nie będzie to proste, jeśli Gazprom nie uzupełni nam deficytu gazu, który od stycznia 2010 r. może wynieść nawet 2 mld m sześc. PGNiG czeka na zawarcie porozumienia międzyrządowego, które umożliwi zwiększenie dostaw rosyjskiego gazu do naszego kraju. Jeszcze w tym roku może nam zabraknąć 400 mln m sześc.

— Najpóźniej więc do końca listopada porozumienie z Gazpromem powinno zastać podpisane. Czułbym się spokojniejszy, gdyby już od 1 listopada obowiązywał 10 stopień zasilania — mówi Michał Szubski, prezes PGNiG.

Sygnał do tego daje jednak Gaz System. Konsekwencje to ograniczenie dostaw gazu dla przemysłu.

Zakłady chemiczne narzekają na to, że ceny błękitnego surowca w Polsce są za wysokie. Najtrudniejszy przypadek to Police, które do 15 listopada powinny uregulować zaległe wobec PGNiG płatności za gaz (120-130 mln zł). Cierpliwość monopolisty zostanie wystawiona na próbę.

— Dzisiaj wyślemy do PGNiG pismo z prośbą o przesunięcie terminu uregulowania zobowiązań o miesiąc. Spłacimy je z kredytu PKO BP. Wypłata gotówki opóźnia się z przyczyn formalnych związanych z ustaleniem zabezpieczeń pod kredyt. Bieżące faktur płacimy jednak regularnie — podkreśla Zbigniew Miklewicz, prezes Polic.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: ABT

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Surowce / Taryfa chroni PGNiG przed dekoniunkturą