Taryfa w smartfonie jedzie bez turbo

KAJ
opublikowano: 10-06-2013, 00:00

Zamawianie taksówek przez aplikacje brzmi sexy. Jednak myTaxi oraz iTaxi czeka jeszcze długa droga do zysków.

Już ponad 500 taksówkarzy w Warszawie jest w sieci dwóch liderów rynku zamawiania taksówek przez aplikacje w smartfonach. Niemieckie myTaxi, choć wystartowało nieco później niż polskie iTaxi, wydaje się być o pół kroku przed konkurentem, któremu kilkakrotnie powinęła się noga. Jednak jak przyznają szefowie obu firm, wyścig dopiero się rozpoczyna, choć od debiutu rynkowego tej usługi minął już niemal rok.

— Rynek taxi jest na tyle duży, że jeszcze nie za bardzo wchodzimy sobie w drogę — uważa Krzysztof Urban, dyrektor zarządzający myTaxi Polska, kontrolowanego przez Deutsche Telekom i Daimlera. Tym słowom wtóruje Stefan Batory, który w lutym bezpośrednio zaangażował się w spółkę (wcześniej kontrolował ją z pozycji właściciela spółki eoNetworks). Stefan Batory od kilku miesięcy na nowo układa klocki w polskim start-upie i zainwestował w niego już ponad milion złotych. Biznesmen nie ukrywa, że choć oficjalnie usługa działa jeszcze w Krakowie, Gdyni i we Wrocławiu, to w dwóch ostatnich miastach część taksówkarzy z powodu małej liczby zamówień przestała używać technologii iTaxi.

— Teraz postanowiłem nadać więcej dynamiki projektowi, dofinansować go na tyle, żeby nie była to praca na pół gwizdka — przyznaje Stefan Batory i zakłada, że utrzymując obecne tempo rozwoju, iTaxi zacznie zarabiać pod koniec 2014 r. Krzysztof Urban z myTaxi przypomina, że w jego firmie usługa zaczyna przynosić zyski zwykle nie później niż po około 3 latach od wprowadzenia w danym mieście. Zapowiada rychłe wyjście poza Warszawę, gdzie zbudowana sieć taksówek pokrywa już teren całego miasta. Najbliższe lata mają stać pod znakiem konsekwentnego zbierania do sieci taksówkarzy i przemyślanego marketingu.

— Korporacje taksówkowe niespecjalnie chcą na razie współpracować z takimi firmami jak nasza, choć zdarzają się wyjątki. Klienci, także ci firmowi, przekonują się do nas bardzo szybko. Na razie dominują kancelarie prawne, agencje marketingowe czy firmy z sektora IT. One nie boją się nowości i umieją świetnie liczyć — mówi Krzysztof Urban.

Obecnie taksówkarze korzystający z obu aplikacji jednocześnie realizują między 1 a 10 kursów dziennie. I tak ma pozostać, aplikacje mają być ważnym dodatkiem do pensji taksówkarza, a nie głównym źródłem jego zarobku. Pod koniec 2014 r. myTaxi i iTaxi ma używać ponad 1,5 tysiąca taksówkarzy.

— Poziom tysiąca kursów dziennie da nam rentowność. Obecnie to jest między 150 a 300 — ocenia Stefan Batory.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: KAJ

Polecane