Te podwyżki załatwił nam wolny rynek

Janusz Lewandowski
opublikowano: 01-06-2007, 00:00

Nową kategorię pośród poradników, które mają uatrakcyjnić prasę, stanowią poradniki płacowe. Największy dziennik („Gazeta Wyborcza”) oraz tygodnik („Polityka”) epatują tytułami: „Czy dostałeś już podwyżkę” oraz „Jakiej zażądać podwyżki, aby żyć dostatnio, a pracodawca nie zbankrutował”. Wyrosła poważna konkurencja dla poradników kuchennych, ogrodowych, podatkowych, wakacyjnych i wszelakich. Trochę dwuznaczna, gdyż instrukcje płacowe można nazwać zaleceniami inflacyjnymi. Zaś zagrożenie inflacyjne w obecnej fazie koniunktury nie jest wcale wydumane.

Czwarta władza rośnie w siłę i niekiedy kreuje rzeczywistość. Lecz w tym wypadku dziennikarze ledwo nadążają za rzeczywistością. Sytuacja na polskim rynku pracy jest

dobitną lekcją rynkowej samo-

regulacji. Nie związki zawodowe, nie Komisja Trójstronna czy slogany Polski solidarnej, lecz tradycyjna gra popytu z podażą dźwignęła średnią płacę od 2006 r. o kilkaset złotych w górę. Oczywiście, aktywne strajkowo środowiska lekarzy i nauczycieli to inna sfera — sfera budżetowa.

Koniunktura nakręcona przez obecność w Unii Europejskiej zmniejsza drastyczne różnice płacowe, jakie szokowały jednoczący się kontynent w 2004 r. Tym samym, obniża wyjściową konkurencyjność nowych krajów członkowskich, na co zwracają uwagę bezduszni ekonomiści. Mnie zaś ciekawi, czy ta wznosząca fala płacowa obejmie szefów firm państwowych, dotkniętych ustawą kominową. Byłbym za, gdyby nie karuzela stanowisk i przykra świadomość, że byłaby to niezasłużona nagroda dla miernych, ale wiernych.

Janusz Lewandowski

europoseł Platformy Obywatelskiej

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Janusz Lewandowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu