Teleustawa wpadła w spory poślizg

Magdalena Wierzchowska
opublikowano: 16-05-2011, 00:00

Nowe prawo ma sprawić, że telekomy będą bardziej przyjazne klientom. Ale prędko go  nie zobaczymy.

Operatorzy najbardziej krytykują zapisy o minimalnej prędkości internetu

Nowe prawo ma sprawić, że telekomy będą bardziej przyjazne klientom. Ale prędko go nie zobaczymy.

Ustawa telekomunikacyjna, dostosowująca polskie prawo do unijnej dyrektywy, ma poprawić życie klientom.

— Chciałabym, by z umowy za usługę telekomunikacyjną jasno wynikało, kto z kim zawiera umowę, za ile i na co. Reszta regulacji powinna znajdować się w regulaminie. Teraz nie zawsze umowa jest czytelna ze względu na jej obszerność — mówi Magdalena Gaj, wiceminister infrastruktury.

Przeciw naciąganiu

Ustawa ma dopuścić wysyłanie klientom rachunku telefonicznego w formie elektronicznej, ma uregulować usługi premium rate, przeciwdziałać naciąganiu na SMS-y i loterie.

— Ma też uregulować szczegółowo możliwość nałożenia obowiązku separacji funkcjonalnej i uporządkować gospodarkę częstotliwościami, z których część leży teraz na półce u operatorów — mówi Magdalena Gaj.

Najbardziej kontrowersyjnym zapisem ustawy jest wymóg, by operator zagwarantował minimalną prędkość oferowanego internetu — nie mniej niż 90 proc. tego, co teoretycznie oferuje klientom. Faktyczna przepustowość jest często dużo niższa niż deklarowana. Operatorzy twierdzą, że spełnienie tego wymogu jest po prostu niemożliwe.

Spóźnienie na rękę

Ustawa miała wejść w życie 25 maja, zgodnie z wymogami Unii Europejskiej. Ale prędko jej nie zobaczymy.

— Szanse, że trafi do Sejmu przed wakacjami, oceniam na 10 proc. Jeśli zostanie uchwalona do końca roku, to będzie sukces — mówi Magdalena Gaj.

Założenia zmian pojawiły się na początku roku, były wstępnie konsultowane ze środowiskiem w marcu, ale projektu w ostatecznym kształcie jeszcze nikt nie widział. Trwają prace międzyresortowe. Ministerstwo Infrastruktury próbuje je skrócić.

— Nie uzyskałam jeszcze formalnej zgody z KPRM na taki tryb procedowania, choć nieformalnie wiem, iż w przyszłym tygodniu może to nastąpić. Niezwłocznie po wypełnieniu tego formalnego obowiązku, projekt zostanie przekazany do środowisk telekomunikacyjnych — mówi Magdalena Gaj.

Niektórzy operatorzy nie są zmartwieni, bo ustawa nakłada na nich tyle obowiązków, że im później się pojawi, tym lepiej. Jest też jednak druga strona medalu.

— Lepiej byłoby, gdyby ustawa pojawiła się szybko. Obawiam się sytuacji, w której prace legislacyjne będa się przeciagały tak długo, że resort da nam tylko kilka tygodni na wdrożenie prawa. Może to być wtedy dla nas duży problem, bo dostosowanie systemów informatycznych długo trwa — mówi Cezary Albrecht z PTC.

UMTS pod lupą KE

Ministerstwo zakończyło konsultacje międzyresortowe w sprawie projektu ustawy o konwersji 3,5 mld zł opłat za licencje UMTS trzech największych operatorów komórkowych na inwestycje i laptopy dla uczniów. Ustawa powinna trafić pod obrady Rady Ministrów na przełomie maja i czerwca. Co ciekawe, Komisja Europejska będzie bacznie przyglądała się zapisom ustawy związanymi z zamianą opłat na inwestycje. W sprawie zakupu sprzętu teleinformatycznego dla edukacji nie ma zastrzeżeń.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Wierzchowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu