Ten rok zdecyduje o przyszłości Europy

Bartek Godusławski
opublikowano: 16-02-2015, 00:00

O tym, dlaczego Europa musi więcej wydawać, jak Polska może pobudzić inwestycje oraz czego najbardziej potrzebuje Ukraina — mówi Jacek Rostowski, szef doradców politycznych premiera

„Puls Biznesu”: Kiedy będzie znany skład zespołu doradców politycznych? Jacek Rostowski, szef zespołu doradców politycznych premiera: Zespół będzie odpowiedzialny za opracowanie programu PO na wybory parlamentarne. Jestem w trakcie podejmowania decyzji personalnych. Prowadzę już rozmowy — zakładam, że w zespole znajdą się politycy, naukowcy i publicyści. Do wyborów mamy jeszcze 7-8 miesięcy, więc ważniejsze dla mnie jest, aby zespół był dobrany dobrze niż szybko.

W ostatnich kilkunastu miesiącach Jacek Rostowski nie miał najlepszej passy. Odszedł z fotela ministra finansów, nie dostał się do Parlamentu Europejskiego, nie został też szefem dyplomacji. Teraz wraca do politycznej ekstraklasy jako główny doradca premier Ewy Kopacz.
Zobacz więcej

PIERWSZA LIGA:

W ostatnich kilkunastu miesiącach Jacek Rostowski nie miał najlepszej passy. Odszedł z fotela ministra finansów, nie dostał się do Parlamentu Europejskiego, nie został też szefem dyplomacji. Teraz wraca do politycznej ekstraklasy jako główny doradca premier Ewy Kopacz. Marek Wiśniewski

Górnicy, rolnicy, wkrótce być może nauczyciele — nacisk społeczny na rząd jest coraz większy, zwłaszcza po tym, jak ustąpiono związkom zawodowym w Kompanii Węglowej (KW). Czy ustąpicie wszystkim?

W górnictwie mamy z jednej strony szczególną sytuację, która wynika z tego, że ceny węgla w ciągu ostatniego roku spadły o połowę i eksperci przewidują, że niskie ceny się utrzymają przez wiele lat. Z drugiej — prawo unijne bardzo ogranicza możliwości udzielenia pomocy publicznej. Rząd szukał sposobu wsparcia KW w koniecznym dostosowaniu do dużo trudniejszych warunków na światowym rynku węgla. Przy współpracy ze związkami zawodowymi to będzie możliwe, bez tej współpracy kopalnie będą nie do uratowania. W JSW zarząd proponuje daleko idące oszczędności konieczne dla ratowania miejsc pracy. Spółka traci 27 mln zł dziennie na skutek strajku, a sami górnicy — około 8 mln zł. Wprowadzenie pakietu zaproponowanego przez zarząd to jedyny sposób.

A co z innymi grupami zawodowymi?

Te konflikty są głównie skutkiem działań politycznych związkowców.

Czy po latach konsolidacji fiskalnej i nieco nadgorliwego zbijania deficytu sektora finansów publicznych nie czas popuścić pasa? Gospodarka potrzebuje impulsów prowzrostowych. Może warto wreszcie podwyższyć kwotęwolną od podatku, obniżyć VAT, odmrozić płace w budżetówce?

Przez 7 lat byłem oskarżany, że zadłużam Polskę bardziej niż Edward Gierek, a teraz słyszę, że prowadziłem politykę zbyt restrykcyjną! Moim zdaniem, tak prowadziliśmy politykę finansową, że oszczędnościami nie stłumiliśmy wzrostu, a dzięki najwyższemu wzrostowi PKB ze wszystkich krajów Zachodu osiągnęliśmy jeden z najniższych wzrostów długu publicznego w relacji do PKB w Europie. Spodziewana dynamika PKB powyżej 3 proc. — jedna z najwyższych w Unii w najbliższych latach — stanowi kontynuację doskonałych wyników rozwojowych, które zanotowaliśmy w latach 2008-14. Polska gospodarka jest w średnim okresie potężną maszyną rozwojową. To nie Polska, ale raczej Europa jako całość potrzebuje ekspansywnej polityki fiskalnej. Oczywiście z takiej polityki Polska by dodatkowo korzystała. Dlatego powinniśmy do niej zachęcać naszych europejskich partnerów. Mamy też różne mechanizmy, które pobudzają gospodarkę bez zwiększania zadłużenia. Bardzo dobrym przykładem są gwarancje de minimis, których BGK udzielił już na ponad 16 mld zł. Umożliwiło to wygenerowanie kredytów dla mikro-, małych i średnich firm o wartości blisko 30 mld zł. Kolejny przykład to program Inwestycje Polskie. Powinniśmy jednak dokończyć dzieło wychodzenia z procedury nadmiernego deficytu. Działania ogłoszone przez premierów Donalda Tuska i Ewę Kopacz w exposé spowodują zwiększenie wydatków w tym i przyszłym roku łącznie o 6,5 mld zł. Uważam, że jest to impuls, na który dzisiaj możemy sobie pozwolić bez zagrożenia dla deficytu. Na proponowane podwojenie kwoty wolnej od PIT, co kosztowałoby 14 mld zł, już nie. Należy jednak szukać dodatkowych mechanizmów, które rozruszają inwestycje infrastrukturalne. Przy tak niskich stopach procentowych powinniśmy pożyczać pieniądze na 30- 40 lat, aby inwestować je w infrastrukturę, osiągając wielokrotnie wyższe stopy zwrotu. Przy — niekoniecznie zawsze mądrych — ograniczeniach unijnych musimy to jednak zrobić poza sektorem publicznym.

Kto jest dzisiaj większym zagrożeniem dla przetrwania europejskiej waluty: Grecja czy Niemcy?

Nigdy nie kryłem zastrzeżeń do stosowania restrykcyjnej polityki makroekonomicznej, tak głęboko zakorzenionej w Niemczech, w obecnych warunkach. Niestety, okazuje się, że miałem rację. Mówię to bez satysfakcji, ale też bez oburzenia. Losy Europy, losy euro mogą się rozstrzygnąć w ciągu najbliższego roku. Sytuacja Grecji jest groźna. Wymaga rozwagi i rozsądku wszystkich stron. Jako Polska stoimy trochę na uboczu tego sporu, ale Europa jest jednym z fundamentów naszego bezpieczeństwa. Musimy aktywnie pracować na rzecz porozumienia pomiędzy Północą a Południem, m.in. dając przykład działań proeuropejskich. Przykładem takich działań w przeszłości jest nasze zgłoszenie gotowości NBP do wsparcia finansowego dla MFW Walutowego. Paradoksalnie, tak ostro wówczas krytykowane przez pisowską opozycję. To dzięki temu wsparciu, wynoszącemu ze strony całego świata 250 mld USD, MFW może dziś bezpiecznie ratować Ukrainę, co leży w naszym żywotnym interesie.

Czy wobec tego temat euro w Polsce odkładamy na bliżej nieokreśloną przyszłość?

Nawet gdybyśmy chcieli jak najszybciej przystąpić do strefy euro, nie udałoby się nam to, zanim problem grecki nie zostanie definitywnie rozwiązany. Pytanie, czy kiedy to nastąpi, strefa euro stanie się bardziej efektywna gospodarczo dzięki wypracowaniu wspólnej polityki fiskalnej i monetarnej. Czy będzie bardziej odporna na kolejne kryzysy? Jeśli to się uda, czemu gorąco kibicuję, a Polska odrobi własną lekcję domową, będziemy mogli myśleć o wejściu do strefy euro. Ważniejsze są procesy gospodarcze i polityczne niż daty. Nie ma sensu mówić o przystąpieniu do strefy euro, gdy jest ryzyko, że ona się rozpadnie.

Przenieśmy się na Wschód. Co Polska powinna eksportować na Ukrainę: broń czy reformy?

Ukraina najbardziej potrzebuje czasu, żeby przeprowadzić konieczne reformy. Dlatego Polska jest najbardziej gorącym orędownikiem Ukrainy na forum MFW i innych forach decydujących o wsparciu finansowym. To wsparcie nie oznacza, że reformy można odkładać. Jeśli chodzi o broń, Zachód nie ma skuteczniejszej w średnim okresie niż stanowcze sankcje gospodarcze nałożone na Rosję za jej agresję. Jednak jeśli sankcje w krótkim okresie nie będą skuteczne i Rosja nie dotrzyma zobowiązań, to musi pamiętać, że nie ma embarga na dostawę broni Ukrainie i nie może być na nie zgody. Oczywiście wsparcie materialne dla działań obronnych Ukrainy powinno być praktyczne, a nie symboliczne. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartek Godusławski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu