Ten wskaźnik ostrzegł przed bessą w 2008 r. Co sygnalizuje teraz?

Tomasz Hońdo starszy analityk Quercus TFI
aktualizacja: 24-11-2017, 16:42

Bądź na bieżąco! Zapisz się na NEWSLETTER Dodajemy kolejny wskaźnik do naszego "arsenału". Jak trafnie pokazywali wielokrotnie w tym roku analitycy amerykańskiego brokera Evercore ISI, wspinaczce cen akcji w USA towarzyszy w tym roku równie systematyczny wzrost Leading Economic Index (LEI), wskaźnika wyprzedzającego koniunktury gospodarczej publikowanego przez Conference Board.

Według najnowszego odczytu LEI ustanowił nowy rekord, co z fundamentalnego punktu widzenia potwierdza analogiczne rekordy indeksów giełdowych za oceanem. Na długą metę LEI i indeksy poruszają się równolegle.

Wzięliśmy trendy wskaźnika pod lupę.

LEI bazuje na dziesięciu komponentach, które zdaniem autorów historycznie miały moc ostrzegania przed recesją. Warto pamiętać, że jednym z tych komponentów jest ... S&P 500. Więcej szczegółów: tutaj.

Z pewnością wielką zaletą LEI jest to, że z dużym, wielomiesięcznym wyprzedzeniem ostrzegał przed nadejściem recesji i głębokiej bessy w 2008 roku (zaczął na dobre spadać już w 2006). To zresztą bardzo przyczyniło się do jego obecnej renomy. Pamiętając o tym, z pewnością warto go monitorować.

Ale LEI z pewnością nie jest przysłowiowym "świętym Graalem", który miałby ostrzegać inwestorów przed każdą falą spadkową. Wskaźnik nie wysyłał sygnałów alarmowych ani przed pamiętnym krachem w 2011 roku (S&P 500 runął błyskawicznie o prawie 20%), ani przed tąpnięciem w 2015, w 1998, ani też przed potężnym krachem na jesieni 1987.

Wygląda więc na to, że o ile LEI dobrze spisuje się, jeśli chodzi o ostrzeganie przed recesjami i związanymi z tym wielomiesięcznymi bessami, to jednak zupełnie nie nadaje się do sygnalizowania korekt na giełdach, nawet tych o dużej sile (jak w 2011 lub 1987).

A skoro już mowa o recesjach i ekspansjach gospodarczych, to LEI ma jeszcze jeden ciekawy aspekt. Od ostatniego istotnego dołka wskaźnika (III 2009) mijają właśnie 104 miesiące. To oznacza, że obecna fala ekspansji jest już trzecią najdłuższą w historii sięgającej 1959 roku. Do szczytu drugiej najdłuższej (z lat 90.) brakuje raptem ... pięć miesięcy (licząc od końca listopada). Z kolei do wyrównania rekordu z lat 60. brakuje jeszcze 19 miesięcy. To by oznaczało, że szczytu obecnej fali wzrostowej należałoby oczekiwać najpóźniej w okolicach połowy 2019 roku (no chyba że tym razem miałby zostać ustanowiony nowy rekord długości).

Reasumując, popularny amerykański wskaźnik wyprzedzający Leading Economic Index bije rekordy, co oznacza, że nie wysyła żadnych niepokojących sygnałów nadciągającej recesji/wielomiesięcznej bessy, choć trzeba zastrzec, że (a) jego fala wzrostowa trwająca od 2009 roku należy już do najdłuższych w historii, (b) w przeszłości nie potrafił ostrzec przed dużymi korektami/tąpnięciami/krachami.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tomasz Hońdo starszy analityk Quercus TFI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Ten wskaźnik ostrzegł przed bessą w 2008 r. Co sygnalizuje teraz?