Tepsa deklaruje uległość wobec konkurentów

Katarzyna Latek
16-06-2009, 00:00

TP chce do końca wakacji przedstawić poprawioną kartę równoważności. Uwzględni w niej zastrzeżenia rywali.

Operator robi wszystko, aby uniknąć podziału na część hurtową i detaliczną

TP chce do końca wakacji przedstawić poprawioną kartę równoważności. Uwzględni w niej zastrzeżenia rywali.

Telekomunikacja Polska broni się jak może przed podziałem. Aby go uniknąć, przedstawiła własne rozwiązanie — tak zwaną kartę równoważności. Operatorzy alternatywni nie wierzą, że może ona zastąpić separację funkcjonalną, ale widzą w niej mniejsze zło.

— Ani karta, ani separacja nie gwarantuje poprawy stosunków, najważniejsze jest nastawienie TP — komentują operatorzy alternatywni.

A nastawienie może być lepsze, jeśli TP będzie realizować własny projekt, niż narzucony przez Urząd Komunikacji Elektronicznej.

Słucha i poprawia

— TP szczegółowo analizuje wszystkie stanowiska i przygotowuje się do modyfikacji karty równoważności. Jej docelowy kształt powinien powstać do końca wakacji i zostanie przedstawiony prezesowi UKE — mówi Hanna Kontkiewicz, szefowa projektu równoważności w TP podczas spotkania zorganizowanego przez regulatora rynku.

TP już pracuje nad uwagami konkurencji. Do końca tygodnia ma powstać kompletna lista zastrzeżeń do pierwotnego projektu. Potem będzie nad nimi pracować w kilku zespołach roboczych. W pracach wezmą udział także przedstawiciele operatorów alternatywnych. Pierwsza runda spotkań ma potrwać do końca lipca, potem jej wyniki zostaną przedstawione na kolejnej debacie w UKE. TP chce też podjąć z regulatorem rozmowy na temat formalnej akceptacji karty (firmy doradcze wskazują, że obecnie brak jest rozwiązań prawnych, pozwalających na jej zatwierdzenie).

Słucha i krytykuje

Obecni na spotkaniu przedstawiciele operatorów ostrożnie akceptują dalsze prace nad kartą. Polska Telefonia Cyfrowa (PTC — konkuruje z TP przede wszystkim na polu szerokopasmowego internetu) popiera część proponowanych rozwiązań. Ma jednak wiele zastrzeżeń.

— Oczekujemy rzeczywistych zmian w działaniach TP, które przełożą się w wymierny sposób na operatorów. Wiara, że będzie lepiej, nie sprawdza się w działalności biznesowej — mówi Janusz Górski z PTC.

Przedstawiciele Telekomunikacji Kolejowej również zwracają uwagę, że obecna wersja karty nie daje gwarancji dotrzymania jakichkolwiek warunków. Chcą jednak dalszych prac, aby jak najszybciej poprawić współpracę międzyoperatorską.

Anna Streżyńska, prezes UKE, nadal pozostaje sceptyczna wobec demonstracji dobrej woli największego polskiego telekomu.

"Działania TP zmierzają do wydłużenia czasu skutecznego wdrożenia rozwiązań i obowiązków. Prezes UKE stoi zatem na stanowisku, iż w obecnej formie Karta Równoważności nie daje gwarancji realizacji tych samych celów regulacyjnych, jakie może przynieść rozdział funkcjonalny — napisano w przedstawionym uczestnikom spotkania dokumencie, zawierającym stanowisko UKE.

Regulator zwraca uwagę także na to, że niektóre elementy karty z pewnością nie zaszkodzą rynkowi, a nawet zwiększą jego przejrzystość. Mimo to nadal nie są odpowiedzią na rzeczywiste problemy.

Paweł Biarda, firma doradcza Carrywater Consulting, współautor jednej z opinii nt. karty równoważności

Z naszej analizy wynika, że prawdopodobieństwo niedokładnego lub opóźnionego wdrożenia w przypadku karty równoważności jest wciąż duże, ale niższe, niż w przypadku separacji funkcjonalnej. Karta równoważności może przynieść planowane korzyści w deklarowanym czasie, a odpowiednie systematyczne zarządzanie pozwoli odnieść sukces. Tymczasem separacja funkcjonalna może dostarczyć tylko część z planowanych korzyści, z opóźnieniem i przy kosztach większych niż planowane.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Latek

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Tepsa deklaruje uległość wobec konkurentów