Tepsa ma alianta w ministerstwie

Magdalena Wierzchowska
04-01-2008, 00:00

Minister Andrzej Panasiuk twierdzi, że na podstawie polskiego prawa podzielić TP można jedynie za jej zgodą.

Wiceminister infrastruktury nie widzi podstaw prawnych do podziału TP. UKE upiera się, że i tak to zrobi.

Minister Andrzej Panasiuk twierdzi, że na podstawie polskiego prawa podzielić TP można jedynie za jej zgodą.

Andrzej Panasiuk został miesiąc temu wiceministrem infrastruktury, odpowiedzialnym za telekomunikację. I już zdążył się skłócić z Anną Streżyńską, prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE). Poszło o zapowiadany przez regulatora podział Telekomunikacji Polskiej (TP) na część hurtową i detaliczną, co miałoby ułatwić podmiotom z rynku równy dostęp do infrastruktury operatora narodowego.

— Obecnie nie ma podstaw prawnych do zastosowania tego środka regulacyjnego. Nie można podzielić TP ani na podstawie prawa telekomunikacyjnego, ani antymonopolowego. Jedynym sposobem na podział Telekomunikacji Polskiej jest zdanie się na dobrą wolę przedsiębiorcy — mówi Andrzej Panasiuk.

A TP dzielić się nie chce.

Minister kręci nosem...

Brak prawnych podstaw do podziału TP to wniosek z analizy przeprowadzonej na zlecenie ministerstwa przez Stanisława Piątka, profesora Uniwersytetu Warszawskiego. Wiceminister infrastruktury podpiera się również wynikami analizy przygotowanej na zlecenie TP przez kancelarię Wierzbowski Eversheds. Ta opinia również neguje prawną możliwość podziału operatora.

— Przedstawimy opinię prof. Piątka na posiedzeniu kierownictwa resortu i poczekamy na stanowisko. Ale nie zamierzam zakazywać regulatorowi podziału TP — zastrzega wiceminister.

Słowa Andrzeja Panasiuka stoją w sprzeczności z pismem, które wysłał do UKE 17 grudnia. Z listu wynika, że wiceminister jednak chciałby podejmować decyzję w sprawie podziału operatora.

„Uprzejmie proszę o możliwość zapoznania się z projektem wniosku w tej sprawie przed jego skierowaniem do Komisji Europejskiej w celu zatwierdzenia tego środka regulacyjnego” — napisał Andrzej Panasiuk w piśmie do Anny Streżyńskiej.

...a karawana idzie dalej...

Prezes UKE nie zgadza się z argumentami ministra.

— Prawo telekomunikacyjne daje mi możliwość zastosowania „innych środków” regulacyjnych. To wprost idealny przepis umożliwiający podział telekomu — mówi Anna Streżyńska.

Początkowo oburzała się na Andrzeja Panasiuka, oskarżając go o próbę ingerencji w działania regulatora. Teraz bagatelizuje sprawę.

— Spodziewałam się ataków torpedujących podział TP. Nie zaskakuje mnie ani stanowisko wiceministra infrastruktury, ani wspomniane opinie prawne. Nie hamuje to prac UKE. Psy szczekają, a karawana idzie dalej — mówi Anna Streżyńska.

Prezes UKE chce podjąć decyzję w połowie tego roku. Do podziału TP mogłoby więc dojść jeszcze przed jego zakończeniem.

Anna Streżyńska ujawnia też, na czym podział funkcjonalny operatora mógłby polegać. Z TP miałaby zostać wydzielona jednostka, która sprzedawałaby wszystkim operatorom na równych prawach dostęp do infrastruktury: pętli lokalnej (dostęp do gniazdka abonenckiego), elementów central, baz danych czy systemów informatycznych.

Byłaby ona formalnie częścią TP, ale miałaby odrębne kierownictwo, innych niż giełdowa spółka pracowników umieszczonych w osobnym budynku. Zasady wynagrodzenia miałyby ich zniechęcać do faworyzowania TP kosztem innych przedsiębiorców telekomunikacyjnych.

...co nie cieszy TP

Kierownictwo TP protestuje przeciwko planom podziału, do którego — jak twierdzi — brak podstaw prawnych. sugeruje, że równy dostęp do infrastruktury można zapewnić bez krojenia TP.

— Jak pokazuje przykład Francji czy Niemiec, krajów o najlepszym dostępie do pętli lokalnej, efekt taki można osiągnąć poprzez stosowanie istniejących już środków regulacyjnych oraz dialog między zainteresowanymi. W tej mierze zarówno operatorzy alternatywni, jak i regulator mogą liczyć na naszą współpracę — mówi Ireneusz Piecuch, dyrektor wykonawczy TP.

Separacja

w Unii Europejskiej

- Podział firm telekomunikacyjnych na detal i hurt to pomysł forsowany przez unijną komisarz Viviane Reding. Takie rozwiązanie zastosowano już w Wielkiej Brytanii, gdzie na dwie części podzielił się British Telecom. Niedawno pod nóż poszła też szwedzka Telia Sonera. Proces jest też bardzo zaawansowany w przypadku włoskiego Telecomu Italia. Na podział zdecydował się także narodowy operator w Irlandii. Łagodniejsza forma separacji to podział funkcjonalny, ale jest też możliwy podział strukturalny, z wyodrębnieniem części hurtowej w zupełnie osobny podmiot.

W telekomunikacji ma być łatwiej

Wiceminister infrastruktury

obiecuje poprawić los

konsumentów i firm

telekomunikacyjnych. Zmiany powinny się pojawić

za pół roku.

Andrzej Panasiuk, nowy wiceminster infrastruktury odpowiedzialny za łączność, nerwowo wertuje kartki w poszukiwaniu szczegółowych rozwiązań legislacyjnych, ale ma w zanadrzu propozycje. Mają one ułatwić życie przedsiębiorcom.

— Ideą jest racjonalizacja procesów i bardziej proprzedsiębiorcze podejście. Chcemy zmniejszyć ingerencję organów administracji publicznej w działalność przedsiębiorców — mówi Andrzej Panasiuk.

Mniej ograniczeń

Resort przygotowuje zmiany ustaw, które ułatwią firmom telekomunikacyjnym wybór wykonawców. Łatwiej też będzie współpracować podmiotom publicznym i prywatnym, dzięki czemu przedsiębiorcy będą mogli łatwiej wykorzystywać unijne pieniądze na budowę infrastruktury.

— Resort powinien przygotować pierwsze projekty zmian legislacyjnych w styczniu. Przy pomyślnych okolicznościach parlament uchwali je w połowie roku — informuje Andrzej Panasiuk.

Chce też uprościć procedury administracyjne i pozwolenia środowiskowe. Te regulacje powinny być przygotowane przez resort w połowie roku.

Efekty rozdętej biurokracji najlepiej widać na przykładzie P4, operatora sieci Play. Operator czwartej sieci komórkowej od roku działa na bazie infrastruktury konkurencyjnego Polkomtela. Zmiana prawa w połowie roku, ułatwiająca uzyskanie pozwoleń środowiskowych, znacznie przyspieszyła budowę sieci P4. To pozwoli operatorowi podnieść rentowność i wypełnić wymagania koncesyjne.

Więcej ochrony

Andrzej Panasiuk obiecuje też poprawić los konsumentów. Zapowiada, że spory z konsumentami i spory między firmami telekomunikacyjnymi będą rozstrzygane w sposób bardziej elastyczny. Jeśli abonent zerwie umowę, to zwróci mniej pieniędzy za dotowany aparat — od kary odliczy się wartość ulgi za okres, gdy abonent korzystał z usług operatora. Kolejna zmiana to konieczność informowania klientów o treści zmian w umowie, a nie tylko o samej zmianie.

Resort chce też zapewnić większą ochronę abonentom w przypadku usług o podwyższonej opłacie (wśród których są numery zaczynające się od 0-700). Jednym z rozwiązań jest blokowanie tych usług automatycznie przy podpisywaniu umowy. Wśród propozycji jest też wydłużenie do dwóch lat z 12 miesięcy okresu, za który abonent może zażądać billingu, i lepsza ochrona przed spamem. Poprzedni rząd za rozsyłanie spamu zakładał kary do 100 tys. zł.

— Proponowane rozwiązania powinny być przygo-towane w resorcie w pierwszych trzech miesiącach roku — zapewnia Andrzej Pa- nasiuk.

Szybka nowela

Poprzedni rząd zaniedbał sektor telekomunikacyjny — nie było odpowiedzialnego wiceministra, nie było strategii rozwoju sektora wartego prawie 40 mld zł, zmiany legislacyjne wprowadzano tak powoli, że Polsce zaczęły grozić kary Komisji Europejskiej. Priorytetem jest więc szybka zmiana prawa telekomunikacyjnego.

W projekcie ma się znaleźć zgodna z wymogami unijnymi definicja abonenta — obecnie właściciele telefonów na kartę nie są uważani za abonentów, więc nie mogą zachować numeru, gdy zmieniają operatora.

Ustawa wprowadzi też pięcioletnią kadencyjność prezesa i doprecyzuje okoliczności, w jakich może zostać odwołany. 

Zarzuty PIIT wobec poprzedniej ustawy

Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji (PIIT) krytykowała wiele tzw. prokonsumenckich rozwiązań ustawy przyjętej przez poprzedni rząd. Jej zdaniem:

1Regulacje dotyczące zmian w cenniku dają abonentom możliwość jednostronnego rozwiązania umowy, bez względu na to, czy zmiana jest dla niego korzystna, czy też nie. To rozwiązanie zwiększa ryzyko handlowe usługodawców.

2Stworzenie punktów przyjęć skarg na spam będzie kosztowne, a ich użyteczność niewielka.

3Konieczność przechowywania danych będzie kosztowała operatora takiego jak Telekomunikacja Polska 50 mln zł rocznie — dla jednego systemu technicznego. A przecież TP może potrzebować więcej niż jednego.

Akcje TP na sprzedaż

Ministerstwo Skarbu Państwa chce sprzedać resztówkę akcji TP w 2009 r. Ma się to odbyć za zgodą Rady Ministrów, a nie poprzez ogłoszenie przetargu czy zaproszenie do rokowań.

Resort ma 3,964 proc. akcji

TP, a France Telecom,

główny akcjonariusz teleko-

mu, który ma 47,5 proc., infor-

mował, że jest zainteresowany

odkupieniem tego pakietu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Wierzchowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Tepsa ma alianta w ministerstwie