Tepsa stawia czoła spadkowi obrotów

KL
opublikowano: 30-05-2008, 00:00

Gigant walczy o klientów telefonii stacjonarnej. Chce ich skłonić, by więcej rozmawiali. To spowolni spadek wpływów.

Gigant walczy o klientów telefonii stacjonarnej. Chce ich skłonić, by więcej rozmawiali. To spowolni spadek wpływów.

Telekomunikacyjny gigant kwartał po kwartale pokazuje spadek przychodów z telefonii stacjonarnej. Postanowił więc z tym walczyć. Wprowadza właśnie cztery oferty, które mają obniżyć koszty rozmów i w ten sposób zachęcić klientów, by częściej sięgali po tradycyjny telefon. Ofercie będzie towarzyszyła kolejna kampania reklamowa.

— Wprowadzane oferty mają zahamować możliwie w największym stopniu spadek naszych przychodów z telefonii stacjonarnej — zapowiedział Wojciech Jabczyński, rzecznik grupy TP.

W ubiegłym roku spadek przychodów z tego tytułu wyniósł około 8 proc.

Podobne oferty, jakie wprowadza TP, są już szeroko stosowane przez operatorów telefonii komórkowej. Niektóre z usług były już wprowadzane także w gigancie z GPW. Jednak przedstawiciele operatora przyznają, że część z nich była dość skomplikowana, co nie zachęcało do korzystania. Teraz klient zapłaci np. miesięczną stawkę, by korzystać z nieograniczonych rozmów na wybrane numery, wybiera godzinę w ciągu dnia, kiedy może rozmawiać bez naliczania impulsów czy wykupuje pakiet minut na połączenia z komórkami.

TP obniżyła także stawki połączeń na telefony komórkowe. We wszystkich planach i o każdej porze minuta połączenia ma kosztować 57 gr. Jest to wynik decyzji UKE dotyczącej obniżki stawek rozliczeń międzyoperatorskich. Do tej pory połączenia na komórki były w TP droższe od 8 do 14 proc. Obniżka nie obejmuje jednak połączeń z siecią Play.

TP wprowadza też nowy plan dla osób znajdujących się w trudnej sytuacji materialnej. Będzie on kosztować 18,30 zł brutto. Według TP, to mniej niż wynoszą jej koszty. Z tego powodu UKE zgodził się, by oferta trafiła tylko do ograniczonej grupy klientów — osób otrzymujących stałe zasiłki z opieki społecznej. Dotyczyć to ma około 200 tys. klientów.

— Tepsa nie ma wyboru — musi wprowadzać promocyjne oferty, żeby chociaż trochę spowolnić spadek przychodów. Z kolei obniżka połączeń F2M była wymuszona przez regulatora. TP wprowadziła ją trochę wcześniej, niż musiała, co jest słuszne — zawsze lepiej nieco wyprzedzić konkurencję. Jednak mimo tych działań nie ma szans, żeby zatrzymać spadek przychodów z telefonii stacjonarnej — uważa Paweł Puchalski, analityk DM BZ WBK.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: KL

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy