Teraz czas na Toorę

Przemek Barankiewicz
25-11-2005, 00:00

Zapisy na akcje spółki Toora Poland, producenta felg i komponentów samochodowych, rozpoczynają się w dniu św. Mikołaja. Czy oferta kontrolowanej przez włoskich inwestorów spółki będzie prezentem dla polskich graczy? To się okaże po publikacji ceny emisyjnej. Na razie nie wiemy nawet, na jakie pieniądze liczy Toora. Wiemy za to, że w 2006 r. chce zainwestować 97 mln zł. Inwestycje, obok dynamicznej sprzedaży i wysokiego zadłużenia, to główny wyróżnik debiutanta.

Na polskim rynku IPO trudno o grupę, której przychody między 2002 a 2004 r. wzrosły siedmiokrotnie. Wyzwaniem dla Toory będzie utrzymanie dynamiki zamówień, a to w dużym stopniu zależy od koniunktury w branży. Europejski rynek motoryzacyjny jest dojrzały (od 2003 do 2008 r. ma rosnąć o 2,5 proc. rocznie). Na szczęście Toora koncentruje się na zamówieniach z Europy Środkowej i Wschodniej, które mają notować w tym okresie dwucyfrowe wzrosty. Coraz większe zastosowanie aluminium w samochodach i outsourcing produkcji w tej branży także powinny sprzyjać spółce. Warto jednak pamiętać, że branża motoryzacyjna podlega wahaniom koniunkturalnym. Dobrze więc, że Toora produkuje też grzejniki, których udział w przychodach grupy w I półroczu przekraczał 13 proc.

Bariery wejścia Toory na rynek są duże, bo produkcja wymaga bliskiej i długoterminowej współpracy z odbiorcami. Atutem debiutanta, w kontekście stale zwiększanej włoskiej produkcji w Polsce, są niewątpliwie jej właściciele. Branża Toory wymaga też sporych środków na badania i rozwój, które z roku na rok w większym stopniu obciążać będą dostawców części samochodowych. To bariera dla konkurentów, ale jednocześnie konieczność ponoszenia wyższych kosztów w przyszłości. Na niekorzyść spółki przemawia też fakt, że jeszcze długo ceny na rynku dyktować będzie kurcząca się liczba odbiorców.

Wzrost Toory to zasługa inwestycji. Jednak po rekordowym przyszłym roku mają one spaść do 17 mln zł w 2007 r. Właśnie na nie spółka przeznaczy środki z emisji, która przy ponad 90 mln zł długu jest koniecznością. Na koniec czerwca wskaźnik zadłużenia kapitałów własnych wynosił 540 proc. Wskaźniki płynności, choć stopniowo się poprawiają, pozostają na niskim poziomie (wskaźnik bieżący równy 0,6). Zaciągnięte do tej pory kredyty sprawiają też, że zgodę na wypłaty dywidendy wydawać do 2010 r. musi Pekao.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Przemek Barankiewicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Teraz czas na Toorę