Tesco leczy się odchudzaniem

Zmniejszanie powierzchni hipermarketów ma być jednym ze sposobów na poprawę wyników Tesco w Polsce. Sieć dostosowuje się do zmian na rynku

Trudno ścigać się z lżejszymi i bardziej dynamicznymi. Zgodnie z danymi Nielsena, segment hipermarketów w Polsce systematycznie traci udziały rynkowe i notuje coraz mniejszą sprzedaż. Od początku 2014 r. do połowy 2017 r. tylko w trzech kwartałach wartość sprzedaży w tym segmencie była większa rok do roku, podczas gdy sprzedaż supermarketów i dyskontów regularnie rosła.

NOWA ERA:
Zobacz więcej

NOWA ERA:

Matt Simister, który od wiosny kieruje Tesco w Europie Środkowej, zamierza dostosować sieć do nowych oczekiwań konsumentów, którzy robią mniejsze, ale częstsze zakupy. Podkreśla, że wbrew pogłoskom Tesco nie zamierza wycofywać się z Polski. BOGDAN KRĘŻEL

Gorsza kondycja hipermarketów, połączona z kłopotami na rodzimym rynku brytyjskim, wywoływała pogłoski o możliwym wycofaniu się z Polski sieci Tesco, która w ostatnich latach sprzedała oddziały w Korei Południowej i Turcji. W 2015 r. z polskiej spółki odszedł wieloletni prezes, a sklepy zaczęły być zarządzane wspólnie z placówkami z Czech, Słowacji i Węgier. Przedstawiciele Tesco podkreślają jednak, że żadnych planów wyjścia z regionu nie ma.

— Pogłoski o naszym wyjściu z Polski były znacznie przesadzone. Po przejęciu sterów w Tesco Dave Lewis zweryfikował nasze międzynarodowe operacje i w rezultacie sprzedano biznes w Korei Południowej oraz zdecydowano o wyjściu z Turcji. Europę Środkową zatrzymano i nie zamierzamy się stąd wycofywać. Musimy natomiast dostosować operacje do nowych warunków rynkowych i realizować strategię, która pozwoli nam na wzrost — mówi Matt Simister, CEO Tesco w Europie Środkowej.

Nowe zwyczaje

W zakończonym w lutym ostatnim roku finansowym sprzedaż Tesco w Polsce wyniosła 10,8 mld zł i była o około 3 proc. niższa niż rok wcześniej. Matt Simister, który kieruje siecią w regionie od kwietnia, zapowiada zmiany, które mają przynieść wzrost.

— Rozpoczynamy proces zmian w Tesco w Europie Środkowej. W ostatnich latach strategia być może nie była tak klarowna, jak być powinna. Rynek w Polsce i w całym regionie jest silny i rosnący, a konsumenci mają więcej pieniędzy i szukają lepszych jakościowo produktów. Ludzie robią częstsze i mniejsze zakupy niż w poprzednich latach, wraz ze starzeniem się społeczeństwa poszukują też zdrowszych produktów — mówi Matt Simister.

Największym wyzwaniem dla spółki jest segment hipermarketów. W tym formacie Tesco ma około 80 sklepów, a łącznie prowadzi w Polsce prawie 430 placówek. Rywalizuje przede wszystkim z Francuzami. Carrefour ma w naszym kraju 85 hipermarketów, a Auchan, który wchłonął niemieckiego Reala — 75. Obie sieci rozwijają też mniejsze powierzchnie handlowe. Tu najbardziej zaawansowany jest Carrefour, który ma blisko 150 supermarketów i ponad 660 sklepów w formacie convenience, działających pod franczyzowym szyldem Carrefour Express. Auchan ma 33 supermarkety i niedawno otworzył pierwszą, testową, placówkę w formacie convenience. Hipermarkety prowadzą też w Polsce sieci E.Leclerc i Kaufland.

— Byliśmy skoncentrowani na dużych hipermarketach, tymczasem klienci kupują w nich coraz rzadziej. Internet zmienił sposób zakupu asortymentu niespożywczego. Hipermarkety muszą się do tego przystosować. Tesco odróżnia się od konkurencji silną ofertą modową pod marką F&F i z tego rezygnować nie zamierzamy, ale powierzchnię zajmowaną np. przez asortyment RTV i AGD można uwolnić bez straty dla klientów — uważa Matt Simister.

Sklepowa adaptacja

Tesco postawiło na formułę mniejszych hipermarketów, w niektórych przypadkach zmniejszając ich powierzchnię sprzedaży aż dwukrotnie. Jako że zazwyczaj zarządza własnymi nieruchomościami, zwolnioną powierzchnię może wynajmować np. sklepom innych sieci. — Powierzchnię naszego hipermarketu w Krakowie zmniejszyliśmy z 12 tys.

do 6,9 tys. mkw. Klientom łatwiej się po nim poruszać, a asortyment jest mniejszy, co poprawia efektywność operacyjną sklepu. W całym regionie zmniejszamy powierzchnię największych sklepów, a wzrost sprzedaży notowany przez mniejsze hipermarkety jest bardzo zadowalający. Jednocześnie zamykamy pojedyncze nierentowne placówki o mniejszej powierzchni. Do tej pory było ich około 30 i nie możemy wykluczyć zamknięcia kolejnych, ale to zawsze ostatnia z rozważanych przez nas opcji — mówi Matt Simister. Sieć zamierza rozwijać się w regionie we wszystkich formatach: w hipermarketach, supermarketach, a także w małych sklepach convenience, które w Polsce jedynie testowano.

— Mamy duże doświadczenie w formacie convenience w innych krajach, posiadamy takie sieci również w Europie Środkowej. W tym formacie trzeba mieć jednak bardzo dużo sklepów, by robiły one różnicę na poziomie takiej organizacji jak Tesco. Dlatego w pierwszej kolejności koncentrujemy się na przebudowie hipermarketów i obronie ich udziałów rynkowych — dodaje Matt Simister. W ostatnim czasie Tesco ograniczało też zasięg operacji sklepu internetowego. — Niemal nikt nie zarabia pieniędzy na sprzedaży żywności przez internet, jeśli patrzeć na nią jak na samodzielny biznes, choć oczywiście rośnie liczba klientów, którzy chcą tak kupować, a my chcemy na te potrzeby odpowiadać. Koszty są wysokie, ale nadzieję daje np. rozwój modelu click & collect, czyli odbioru osobistego zakupów zamówionych przez internet — uważa Matt Simister.

Konsumenci cenią wygodę

Polki i Polacy zwracają uwagę przede wszystkim na ceny i bardzo często porównują je między różnymi sieciami. Zgodnie z najnowszym badaniem agencji marketingowosprzedażowej Freebee, coraz większą rolę odgrywają jednak elementy pozacenowe — jakość produktów, a także wygoda zakupów i bliskość sklepów. — Dla 26 proc. badanych najważniejsza jest cena. 60 proc. wskazuje elementy pozacenowe, takie jak personalizacja oferty, jakość obsługi, opinia o sprzedawcy i marce. Zmiana oczekiwań klientów odzwierciedlona jest w ewolucji sieci, co widać choćby na przykładzie Biedronki, która poprawia wystrój sklepów i jakość oferty, a jednocześnie nie jest już tak tania w porównaniu z innymi formatami — mówi Dominika Adasiewicz- Skorupka z Freebee. Hipermarkety wyrastały w Polsce przede wszystkim w drugiej połowie lat 90. i na początku poprzedniej dekady, gdy Polacy chętniej jeździli na większe zakupy do dużych podmiejskich obiektów, jeśli mogli liczyć na niższe ceny. Badanie Freebee wskazuje, że obecnie Polacy wybierają sklepy stacjonarne, kierując się przede wszystkim odległością i komfortem dojazdu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Handel / Tesco leczy się odchudzaniem