TFI: Najgorsze już za nami

Anna Borys
opublikowano: 28-01-2008, 17:01

Po panicznej ucieczce klientów TFI nie ma  już miejsca. Pojawili się nawet pierwsi kupujący.

Styczeń przejdzie do historii krajowych TFI. Będzie prawdopodobnie najgorszym miesiącem w szesnastoletniej ich działalności. Jeszcze rok temu nawet największy pesymista nie przewidywał, że w ciągu miesiąca główne indeksy zanurkują o jedną piątą, a z funduszy wyparują miliardy złotych. W październiku saldo wpłat i umorzeń z krajowych TFI było jeszcze dodatnie (wyniosło 1,85 mld zł). Potem było już tylko gorzej. W listopadzie Polacy wycofali 1,6 mld zł, a w grudniu - kolejne 900 mln zł. W styczniu natomiast - według naszych szacunków - saldo wpłat i umorzeń będzie mocno ujemne i wyniesie bagatela 8 mld zł. Czy fala odpływu klientów się skończy?
 
TFI są zgodne...

 
Z pytaniem zwróciliśmy się do największych krajowych towarzystw inwestycyjnych, kontrolujących ponad 50 proc. rynku. Tam zapanował największy od tygodni optymizm.

- Po silnym natężeniu skali umorzeń w pierwszej połowie stycznia, sytuacja się poprawiła. Wielu klientów przeszacowała skłonność do ryzyka. Spadki na giełdzie przestraszyły najbardziej tych uczestników funduszy, którzy po raz pierwszy zainwestowali w 2007 r. i to oni głównie wycofują pieniądze. Stali klienci zaczynają kupować fundusze, bo chcą wykorzystać niskie ceny - mówi Zbigniew Jagiełło, prezes Pioneer Pekao TFI.

Podobne głosy płyną z innych towarzystw.

- Od minionego tygodnia rosną nabycia jednostek, a umorzenia istotnie spadają. Część inwestorów jest przekonana, że nadszedł już właściwy moment na zakupy - zapewnia  Magdalena Bielak menedżer PR w BZ WBK AIB TFI.

Nie inaczej jest w państwowym PKO TFI.

- W ostatnich dniach raporty sprzedaży informują o zanikaniu fali odkupień. W ubiegłym tygodniu umorzeń było dwukrotnie mniej niż w trzecim tygodniu stycznia. Większość telefonów kierowanych do naszego TFI dotyczy obecnie zapytań o anulowanie wcześniej złożonych zleceń odkupienia lub możliwości reinwestycji - mówi Cezary Burzyński prezes PKO TFI.
 
... już po burzy
 
Przedstawiciele największych TFI niosą dobrą wiadomość dla giełdowych inwestorów oraz samych klientów funduszy. Wielu analityków częściową winą za spadki na warszawskim parkiecie obarczało właśnie towarzystwa inwestycyjne. To one miały przeważać ostatnio wśród sprzedających. Do takiej postawy zmuszali ich klienci, którzy masowo umarzali jednostki w obawie przed grożącej światu recesji. W ten sposób nakręcała się spirala spadków na giełdzie. Skala pesymizmu przerosła szacunki zarządzających. Niektóre TFI przyznały po cichu, że posiłkowały się nawet liniami kredytowymi, aby tylko zaspokoić wypłacających pieniądze klientów i nie pozbywać się najcenniejszych aktywów. Teraz sytuacja się ustabilizowała, a ze strony TFI płynął informacje, że po kilku tygodniach przerwy zarządzający znów rozglądają się za atrakcyjnymi spółkami.

Anna Borys, a.borys@pb.pl

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Borys

Polecane