TFI powoli tną opłaty

Anna Borys
opublikowano: 18-02-2008, 00:00

Klienci stracili na

spadkach. Zyskają na opłatach

W maju zeszłego roku klienci TFI myśleli, że złapali Pana Boga za nogi. Wpłacali do towarzystw inwestycyjnych oszczędności życia. TFI sprzedawały wszystko i po każdej cenie. Skalę euforii dobrze obrazuje przykład funduszu AIG Małych i Średnich Spółek. Polacy w kilka dni kupili jednostki zupełnie nowego produktu za 300 mln zł. Obecnie przedstawiciele krajowych TFI dużo by dali, aby te „dobre” czasy wróciły. Niestety od kilku tygodni fundusze jakby wyszły z mody. Polacy wybierają mniej zyskowne, ale tańsze lokaty bankowe czy obligacje skarbowe. Być może sposobem na przyciągnięcie klientów do TFI byłyby niższe opłaty? Obecnie fundusze za roczne zarządzanie portfelem małych i średnich spółek każą sobie płacić średnio 4 proc., a portfelem zrównoważonym — 3,4 proc. To dużo. Do tego trzeba uwzględnić rzadko niższą opłatę manipulacyjną. Ale pojawiło się światełko w tunelu. Być może jesteśmy świadkami nowego trendu. Coraz więcej krajowych TFI myśli o obniżeniu cen. Na razie w promocji.

Ostatnia korekta na GPW podziałała na głodnych zysków oszczędzających jak zimny prysznic. Od lipca główny indeks warszawskiego parkietu stracił aż 26,6 proc. Najwięcej ucierpiały małe i średnie spółki. Przełożyło się to natychmiast na grubość portfeli klientów TFI. Bilans to straty większości funduszy akcyjnych w ostatnim roku. W styczniu tego roku rozczarowani, najmniej cierpliwi klienci TFI wypłacili z nich 11,3 mld zł. Pogorszenie koniunktury spowodowało, że na rynku funduszy odwróciły się role. Wcześniej TFI dyktowały warunki. Teraz klient decyduje, co chce kupić i komu powierzyć oszczędności. Wielu Polaków, którzy boleśnie doświadczyli, czym jest ryzyko, wybiera bezpieczniejsze inwestycje. Często liczą przy tym każdy grosz, a baczną uwagę zwracają na ponoszone opłaty.

TFI muszą się sporo natrudzić, aby odzyskać popularność. Szczególnie, że w cieniu krajowych graczy prężnie rozwija się rynek funduszy zagranicznych. W 2007 r. ich aktywa wzrosły o 137 proc. do 2,7 mld zł. Wciąż niewiele w porównaniu z aktywami krajowych TFI (na koniec stycznia wynosiły 113 mld zł). Jeszcze w zeszłym roku zagranicznym produktom było trudno konkurować z krajowymi, bo nasze fundusze miały oszałamiające wyniki. Teraz, kiedy sytuacja wróciła do normalności, międzynarodowe rekiny próbują zawo- jować nasz rynek. Ich przedstawiciele zwracają uwagę na dwie sprawy — znacznie większy wybór produktów, a także często niższe opłaty.

Pierwsze, krajowe TFI otrząsnęły się już po styczniowej masakrze. Powoli myślą, jak odzyskać wystraszonych klientów i nie dać się zagranicznej konkurencji. Coraz częściej wraca pomysł niższych opłat, choć większość z tych, którzy się na to decydują, mówi tylko o czasowym zmniejszeniu apetytu. Niższymi opłatami za zarządzanie kusi PKO TFI czy AIG TFI. Na podobny pomysł wpadł Skarbiec TFI, który przy współpracy z Deutsche Bank wprowadził promocję dla wybranych subfunduszy dostępnych w ofercie banku. Myśli o tym również Allianz TFI. Coraz częściej na rynku można kupić fundusze bez jakichkolwiek opłat manipulacyjnych.

Niestety, nie wszystkie krajowe TFI mogą sobie poluzo-

wać politykę cenową. Niektóre

nienależące do dużych grup

finansowych mają po części związane ręce. Nie mogą na stałe obniżać cen, bo z czego opłaciliby coraz głodniejszych zewnętrznych dystrybutorów. Obecnie pośrednicy zgarniają całą opłatę za dystrybucję plus nawet 50 proc. opłaty za zarządzanie. Towarzystwa tłumaczą więc po cichu, że w tej sytuacji nie mogą ciąć opłat, bo naraziłyby się na straty. Z drugiej strony nie mogą zrezygnować z pośredników, bo nie mają dojścia do innych kanałów dystrybucji.

Towarzystwa starają się też konkurować ofertą. Najmodniejsze obecnie są wszystkie produkty bezpieczniejsze i niemające za wiele wspólnego z giełdą. Na przykład, ostatnio pojawiło się na rynku kilka produktów inwestujących w nieruchomości czy typu private equity. Nowalijek będzie zresztą więcej. Komisja Nadzoru Finansowego pracuje nad 64 wnioskami o utworzenie funduszu zamkniętego, nad 4 wnioskami o utworzenie specjalistycznego produktu i 3 dokumentami dotyczącymi otwartego produktu. Na rynek szykuje się 13 nowych TFI. To dobra wiadomość dla klientów. Im większa konkurencja, tym większa szansa na niższe opłaty.

okiem PREZESA

Mariusz Staniszewski

prezes Noble Funds TFI

Niższe koszty nic nie zmienią

Opłaty nie są największym problemem w funduszach. Klienci TFI przestraszyli się po prostu spadków na warszawskim parkiecie. Obniżenie kosztów nawet o połowę nic nie zmieni. W takim wypadku towarzystwa miałyby straty. Dla klienta liczy się tylko stopa zwrotu.

okiem PREZESA

Małgorzata Góra

prezes Union Investment TFI

Nie chcemy wojny cenowej

Nie prowadzimy wojny cenowej z innymi TFI. O klienta zamierzamy walczyć, konkurując jakością zarządzania i szeroką ofertą rozwiązań inwestycyjnych. Nasza polityka cenowa  odzwierciedla średnią rynkową.

okiem PREZESA

Cezary Burzyński

prezes PKO TFI

Proponujemy nowe produkty

Po okresie wzrostów następują spadki. Fundusze otwarte emitują jednostki uczestnictwa w każdym momencie, jak również umożliwiają ich odkupienie. Dlatego działania, jakie podejmujemy skupiają się na intensywniejszych kontaktach ze sprzedawcami i dostarczaniu im wsparcia w rozmowach z klientami. Właściwy proces sprzedaży i edukacja, jest jedną z podstaw stabilności aktywów funduszy. Jeżeli inwestując za pośrednictwem TFI można w rok zarobić kilkadziesiąt procent, to również należy się liczyć z podobnymi spadkami wartości kapitału w tym czasie. Prowadzimy zatem standardowe prace związane z wdrażaniem nowych produktów, dostosowując propozycje do zmieniającej się sytuacji rynkowej i organizujemy kolejne szkolenia sieci sprzedaży, mocniej podkreślając konieczność badania profilu inwestycyjnego klientów. Klientom, którzy nie akceptują obecnych wahań, proponujemy rozważenie konwersji środków do naszych funduszy dłużnych i pienieżnychbezpiecznych, które mają pozytywne wyniki.

Anna Borys

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Borys

Polecane