TGE ma kredyt na VAT

Spółka z grupy GPW zapożyczyła się na 60 mln zł. Do rozliczenia się z fiskusem wciąż brakuje jej kilkunastu milionów złotych.

Plan B stał się na teraz planem A — w piątek Towarowa Giełda Energii (TGE), spółka zależna GPW, poinformowała, że podpisała umowę kredytową na 60 mln zł z bankiem DNB.

Pożyczka to awaryjne wyjście z sytuacji, w jakiej znalazła się TGE. 25 stycznia GPW poinformowała bowiem w raporcie bieżącym o „zmianie stosowanych dotychczas przez TGE zasad opodatkowania niektórych usług i jednoczesnym skorygowaniu rozliczeń podatku od towarów i usług z tego tytułu”.

Zarząd TGE i nadzorujący ją prezesi GPW postanowili o wniesieniu tzw. czynnego żalu na ręce warszawskiej skarbówki. TGE postanowiła przyznać się do tego, że przez 6 lat niewłaściwie naliczała VAT przy rozliczeniach z kontrahentami i zobowiązała się przez fiskusem do uregulowania wszystkich zobowiązań jeszcze w marcu. Rachunek nie był mały: niemal 80 mln zł, z czego odsetki to ok. 10 mln zł, reszta to należny VAT. W kasie TGE jest ledwie kilkanaście milionów złotych.


Gorące dni

Pożyczka z DNB to alternatywa wobec pierwotnego planu TGE i GPW. Ten był prosty: pieniądze ratujące TGE pożyczyć miała GPW, która ma ponad ćwierć miliarda złotych na koncie.

Żeby tak się stało, zielone światło musiała dać Rada Giełdy. Nie dała. Nadzorcy GPW dopiero na styczniowym posiedzeniu po raz pierwszy dowiedzieli się o podatkowych problemach TGE.

Decyzję odroczyli przynajmniej do środowego posiedzenia 15 marca. A wokół podatków i GPW zrobiło się gorąco.

— Sprawa żyje na GPW i TGE od czasu przejęcia spółki za czasów prezesury Ludwika Sobolewskiego. Każdy kolejny prezes giełdy o niej wiedział, rozważano różne scenariusze. Nigdy jednak nie wyszło to poza zarządy obu spółek — twierdzi nasz rozmówca, wieloletni menedżer z rynku finansowego.

Orzech na radzie

Przedstawiciele TGE uspokajają, że kwestia pożyczki nie oznacza, że TGE znacznej części podatkowych sum nie odzyska. TGE wystawi faktury korygujące swoim kontrahentom z żądaniem dopłaty niepobranego podatku VAT dotyczącego zobowiązań podatkowych wynikających z opłat.

— Kontrahenci TGE, co do zasady, powinni mieć prawo do odliczenia kwot podatku VAT z ww. faktur korygujących w bieżącym lub przyszłych okresach rozliczeniowych — utrzymują przedstawiciele TGE.

Prosta matematyka wskazuje, że TGE nie zgryzła całego orzecha. Do zaspokojenia roszczeń fiskusa TGE wciąż brakuje bowiem 20 mln zł. Zarząd TGE ma do dyspozycji kilka milionów złotych własnych pieniędzy. Pozostałą kwotę — kilkanaście milionów złotych — zamierza zdobyć w formie pożyczki w ramach grupy kapitałowej GPW.

W środę przekonamy się, czy sceptyczna do tej pory Rada Giełdy przyklaśnie takiemu scenariuszowi.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / TGE ma kredyt na VAT