Thun: w rezolucji PE nie ma nic o sankcjach

PAP
aktualizacja: 19-11-2017, 14:56

Róża Thun (PO) przekonuje, że rezolucja PE nie nakłada na Polskę żadnych sankcji, lecz dotyczy naruszenia przez Polskę fundamentalnych wartości UE. Ryszard Czarnecki (PiS) uważa natomiast, że "sześcioro posłów PO głosując za poparciem rezolucji, głosowało de facto za sankcjami".

"W którym punkcie rezolucji jest mowa o sankcjach dla Polski? Wiele osób używa sformułowania o sankcjach, które nie są adekwatne do dokumentu, nad którym głosowaliśmy. Nie słyszałam jeszcze opinii zarządu PO na ten temat. Cała rezolucja jest tekstem, który opisuje naszą obecną sytuację w kraju. Każdy, kto widzi, co się dzieje w Polsce, musi się tej sytuacji przeciwstawić. Chodzi m.in. o permanentne łamanie prawa, któremu musimy się przeciwstawiać zawsze i wszędzie. Taki jest nasz patriotyczny obowiązek. My o tym ciągle mówimy, i tego wymagają od nas nasi wyborcy" - powiedziała europosłanka Platformy w niedzielę w TOK FM.

"Treść rezolucji to wymienianie, punkt po punkcie, prawa, które jest łamane w Polsce. Zamieściłam ten dokument na swojej stronie facebookowej. Parlament Europejski uważa, że sytuacja w Polsce stanowi jednoznaczne ryzyko poważnego naruszenia wolności, równości i poszanowania prawa, w kontekście zachowania trójpodziału władzy i niezależności sądów. Cała Europa zwraca uwagę na te problemy. Jeżeli polski rząd nie chce rozmawiać z Komisją Europejską, to niech ta debata zostanie przeniesiona na poziom rozmów z Radą Unii Europejskiej" - powiedziała Róża Thun.

Z kolei wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego Ryszard Czarnecki (PiS) zwrócił uwagę na to, że "mimo straszenia i szantażów wiceprzewodniczącego KE Fransa Timmermansa i innych komisarzy, w budżecie unijnym na przyszły rok nie ma żadnych niekorzystnych zmian dla Polski". "Wiadomo, że Komisja Europejska chciała Polsce narzucić przymusowe kwoty muzułmanów spoza Europy. Sytuacja z kwestią pracowników delegowanych wygląda tak, że szereg niekorzystnych regulacji dla polskich firm zostało odłożonych w czasie. Pomimo straszenia społeczeństwa przez +Gazetę Wyborczą+, chciałbym zapewnić, że damy sobie radę" - zaznaczył.

Ryszard Czarnecki odniósł się także do słów Róży Thun: "Wypowiedź wiceprezesa Tomasza Siemoniaka była jednoznaczna wobec posłów głosujących za rezolucją. Jeśli Róża Thun twierdzi, że wiceprezes PO nie widzi trzeźwo sytuacji, to sobie porozmawiajcie. Spory w Platformie są trochę żenujące, kiedy są wywlekane na zewnątrz. Pani Thun sama przeczytała, że uruchomiona procedura rezolucji grozi na koniec nałożeniem sankcji na Polskę. Jeśli będą sankcje, to nie rząd zostanie ukarany, lecz cały naród. Sześcioro posłów PO głosując za poparciem rezolucji, głosowało de facto za sankcjami. Ja uważam, że do tych sankcji nie dojdzie, ponieważ na to nie będzie siły sprawczej zarówno w parlamencie, jak i w Radzie Europejskiej" - ocenił.

"Podczas debaty w PE uczyniono z Polski kraj antysemitów, faszystów i nacjonalistów. Guy Verhofstadt mówił o 60 tysiącach nazistów maszerujących w Warszawie, 300 kilometrów od Auschwitz. Takie wypowiedzi to skandal. Rozumiem, że europosłowie PO atakują polski rząd, ale nigdy wcześniej, żaden europoseł z innego kraju, nie zarzucał własnym obywatelom, że są antysemitami, rasistami czy nazistami. Platforma doprowadziła do takiej sytuacji" - podkreślił Czarnecki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Thun: w rezolucji PE nie ma nic o sankcjach