Czytasz dzięki

"Times": Brytyjskie związki zawodowe wycofały poparcie dla UE

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 16-09-2005, 12:22

Brytyjskie związki zawodowe wycofały swe poparcie dla Unii Europejskiej, potępiając m.in. projekt unijnej dyrektywy o liberalizacji usług - pisze w piątek dziennik "The Times".

Brytyjskie związki zawodowe wycofały swe poparcie dla Unii Europejskiej, potępiając m.in. projekt unijnej dyrektywy o liberalizacji usług - pisze w piątek dziennik "The Times".

    Gazeta ostrzega, że eurosceptyczne stanowisko związkowców, zaplecza rządu Tony'ego Blaira, może zaszkodzić brytyjskiemu przewodnictwu w Unii.   TUC - brytyjski Kongres Związków Zawodowych - przyjął w czwartek uchwałę przeciwko przyjęciu konstytucji europejskiej, konstytucji, która - jak powiedział szef niezależnych związków RMT Bob Crow - grozi ustanowieniem "europejskiego superpaństwa, popierającego wielki biznes i prywatyzację".

    Ratyfikacja konstytucji europejskiej w krajach UE została zawieszona po odrzuceniu jej przez Francuzów i Holendrów w referendach wiosną tego roku.

    TUC opowiedział się także przeciwko unijnej dyrektywie o liberalizacji usług, która m.in. umożliwić ma świadczenie usług na terenie całej Unii według zasad obowiązujących w kraju pochodzenia usługodawcy. Związkowcy twierdzą, że regulacje te będą miały wpływ na obniżenie poziomu wynagrodzeń i warunków zatrudnienia w Wielkiej Brytanii.

    Związkowcy podkreślają, że przeciętna wysokość wynagrodzeń w krajach Europy Środkowej i Wschodniej jest dużo niższa niż minimalna płaca w Wielkiej Brytanii. Na Wyspach legalnie pracuje około 230 tys. pracowników ze wschodnioeuropejskich krajów UE, w tym prawie 130 tys. z Polski. Kraje te, w tym Polska, są jednak zwolennikami przyjęcia dyrektywy usługowej

    Według "Timesa", dotychczas TUC popierało integrację europejską, jako sposób na poprawę standardów zatrudnienia. "Wrogość związkowców wobec UE jest ciosem dla rządu, który stara się ożywić przewodnictwo brytyjskie w Unii. Sześciomiesięczne przewodnictwo, które rozpoczęło się w 1 lipca, może skończyć się zupełną klapą" - ostrzega "Times".

    Jak wyjaśnia, Tony Blair całą swą uwagę skierował na walkę z terroryzmem, potem wyjechał na długie wakacje, a teraz zajmuje się zbliżającym się kongresem Partii Pracy.

    "Blair będzie miał duży kłopot, jeśli na kongresie Partii Pracy związki zawodowe podejmą temat przyszłości UE. Spory pomiędzy państwami UE o konstytucję europejską i przyszły budżet raczej nie zostaną rozwiązane przed grudniem. Wielka Brytania może nie mieć czym się pochwalić podczas pół roku swego przewodnictwa w UE" - pisze dziennik.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane