Haracz dla ZUS zatrzymany

opublikowano: 14-11-2018, 10:33

Trybunał Konstytucyjny uznał, że tryb zniesienia górnego limitu składek emerytalnych był dopuszczalny, ale w czasie głosowania w Senacie mogło nie być quorum.

Mimo że skarga konstytucyjna prezydenta Andrzeja Dudy na pośpieszny i nie liczący się z opiniami pracodawców i związków zawodowych tryb prac legislacyjnych nad rządowym projektem likwidującym górny pułap składek na ZUS nie znalazł uznania sędziów, to jednak zawyrokowali, że ustawa jest... niezgodna z Konstytucją RP. Obradujący w pełnym składzie (12 sędziów) Trybunał Konstytucyjny (TK) orzekł 14 listopada, że brak realnych konsultacji społecznych projektu ustawy nie łamie konstytucji, problemem jest natomiast poważna wątpliwość, czy w czasie senackich głosowań nad ustawą było wymagane prawem quorum, czyli odpowiednia liczba senatorów. TK stwierdził, że brak pewności co do istnienia quorum dyskwalifikuje ustawę.

Zobacz więcej

Julia Przyłębska

Krystian Maj/FORUM

W efekcie tego orzeczenia 1 stycznia 2019 r. nie zniknie roczny limit składek, które obecnie nie mogą przekroczyć równowartości 30-krotności przeciętnego wynagrodzenia (obecnie około 133 tys. zł rocznie). Brak tego pułapu oznaczałby, że trzeba byłoby je płacić niezależnie od wysokości osiąganych przychodów. Z jednej strony byłby to duży zastrzyk gotówki dla Funduszu  Ubezpieczeń Społecznych (FUS) w krótkim terminie, z drugiej zaś, przed czym ostrzegali eksperci, boleśnie uderzyłoby w wiele aspektów gospodarki (ramka). 

Prezydent Duda zarzucił ustawie, że niezgodny z kilkoma zasadami konstytucyjnymi (przyzwoitej legislacji, państwa prawa, zaufania do państwa) był faktyczny brak konsultacji społecznych tak ważnego społecznie i gospodarczo aktu prawnego. Chodzi o to, że zarówno reprezentatywne organizacje przedsiębiorców oraz związki zawodowe nie miały realnych szans na porządne zaopiniowanie projektu. Dostały na to zbyt mało czasu a pojawiające się krytyczne uwagi (np. na posiedzeniach Rady Dialogu Społecznego) zostały zignorowane przez rząd, a potem w Sejmie przez posłów partii rządzącej. 

O tym, jak groźne dla gospodarki to był pomysł, świadczy stworzenie koalicji ponad 60 organizacji pracodawców i przedsiębiorców, którzy zaapelowali do premiera Mateusza Morawieckiego. Do protestów przyłączył się także NSZZ Solidarność. Krytycy zgodnie przestrzegali, że brak limitu składek, swoistego zaworu bezpieczeństwa, spowoduje uciekanie od umów o pracę na tzw. śmieciówki, przez co zmiany mogą przynieść skutek odwrotny do zamierzonego, czyli że spadną wpływy do FUS. Groźnym skutkiem dla budżetu państwa byłaby konieczność wypłaty w następnych latach znacznie wyższych emerytur tym, którzy płaciliby dłużej nielimitowane składki. Nie licząc się z ostrzeżeniami i krytycznymi stanowiskami, rząd i posłowie PiS błyskawicznie przeforsowali projekt. 

Z najnowszych wyliczeń Fundacji Republikańskiej wynika, że zniesienie limitu zwiększyłoby koszty pracodawców nawet o 5,7 mld zł, obniżyłoby inwestycje o 1,2 proc. oraz konsumpcję o 0,5 proc. Przy średnim miesięcznym wynagrodzeniu 17 tys. zł zarobki netto spadłyby o prawie 500 zł, a koszt pracodawcy wzrósłby o 1 tys. zł.  

Pierwotnie ustawa miała wejść w życie 1 stycznia 2018 r. Pod wpływem apeli organizacji przedsiębiorców i związkowców opóźniono jej wejście do 1 stycznia 2019 r. Dzisiejszy wyrok TK oznacza, że pracodawcy i pracownicy mogą spać spokojnie. 

Zaskakujące może być jednak podejście TK do tej sprawy. Sędziowie uznali, że ustawa nie łamała konstytucyjnych zasad przyzwoitej legislacji, państwa prawa, zaufania do państwa. 

- Mimo że reprezentatywne organizacje związków zawodowych i pracodawców miały mniej czasu na zaopiniowanie projektu ustawy, to nie można mówić, że konsultacji społecznych w ogóle nie było, gdyż część organizacji opinie przedstawiło. Ponadto zasady konsultacji społecznych nie są zapisane w konstytucji, ale w zwykłych ustawach – tłumaczył Justyn Piskorski, sędzia sprawozdawca TK.

Tym samym trybunał nie podzielił zarzutów prezydenta. Jednak wyszedł poza zakres skargi głowy państwa i uderzył z zupełnie innej strony — wytknął, że w czasie głosowania w Senacie mogło nie być quorum, co dyskwalifikuje tak uchwalony akt prawny.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy