TMS: czy rynki rzeczywiście zaakceptują Sławomira Skrzypka?

opublikowano: 09-01-2007, 09:12

Początek wtorkowej sesji przyniósł nieznaczne umocnienie złotego. Kurs EUR/PLN spadł poniżej 3,86 zł, a USD/PLN 2,96 zł. To wynik pozytywnej akceptacji kandydatury Sławomira Skrzypka przez Komisję Finansów Publicznych wczoraj wieczorem, a także deklaracji klubu Ligi Polskich Rodzin, który zdecydował się jednak ja poprzeć.

Początek wtorkowej sesji przyniósł nieznaczne umocnienie złotego. Kurs EUR/PLN spadł poniżej 3,86 zł, a USD/PLN 2,96 zł. To wynik pozytywnej akceptacji kandydatury Sławomira Skrzypka przez Komisję Finansów Publicznych wczoraj wieczorem, a także deklaracji klubu Ligi Polskich Rodzin, który zdecydował się jednak ja poprzeć. Tym samym ryzyko, iż zostanie ona odrzucona podczas jutrzejszego sejmowego głosowania spadło praktycznie do zera.

Sam Sławomir Skrzypek starał się jednak być wczoraj dosyć oszczędny w słowach, także inwestorzy nie dowiedzieli się nic nowego i zaskakującego. Powtórzył on, że polityka banku centralnego powinna opierać się na czterech głównych filarach: niezależności, transparentności, wiarygodności i merytoryczności. Dodał, że nie widzi potrzeby gwałtownych zmian w polityce pieniężnej, chociaż dodał, że będzie zwracał uwagę na wzrost gospodarczy, chociaż nie chciał się jasno wypowiedzieć na temat bieżącego poziomu stóp procentowych. Jego zdaniem najważniejszym obecnie tematem jest wejście do strefy euro, chociaż jego zdaniem Polska powinna tego dokonać wtedy, kiedy będzie to opłacalne dodając, że opowiada się za symetrycznym (+/-15 proc.), a nie asymetrycznym pasmem wahań złotego w systemie ERM-II. Przyznał jednak, że potrzebuje 100 dni na dokładne ustosunkowanie się do tej sprawy. Jak zatem odbierać te wypowiedzi? Widać, że kandydat starał się tak zaprezentować swoje poglądy, aby przypodobać się także niektórym bardziej „radykalnym frakcjom” w naszym rządzie. Duży niepokój wzbudzały widoczne braki merytoryczne kandydata, które mogą zagrażać „niezależności” jego poglądów w przyszłości.

Dzisiaj Sławomir Skrzypek spotka się jeszcze z szefami klubów parlamentarnych, chociaż to będzie już tylko formalnością przed zaplanowanym na jutro głosowaniem. Dzisiaj na rynek nie napłyną żadne istotne informacje, chociaż inwestorzy będą się przygotowywać na jutrzejszy przetarg obligacji DS1017 za 1,8 mld zł, który będzie pierwszym poważniejszym testem rzeczywistego nastawienia rynku do ostatnich wydarzeń w Polsce, a także pewnego ochłodzenia nastrojów na rynkach wschodzących w ostatnim tygodniu.

Analiza techniczna każe zachować pewną ostrożność z wydawaniem wyroku odnośnie powrotu do mocnej złotówki w perspektywie najbliższych dni. Tym samym warto rozważyć zakupy EUR/PLN w okolicach 3,8550 zł z celem do 3,8750 zł, a w przypadku USD/PLN zaczekać na możliwy spadek w okolice 2,94 zł. Prognozowane na dzisiaj pasmo wahań dla tej pary to 2,94-2,98 zł.

Rynek międzynarodowy:

Poniedziałkowa sesja przyniosła zatrzymanie obserwowanej w ostatnich dniach aprecjacji dolara na rynkach światowych, a inwestorzy przystąpili do pewnej realizacji zysków. W przypadku EUR/USD odbiliśmy się od wskazywanych w analizie tygodniowej silnych technicznych wsparć w rejonie 1,2970. W efekcie we wtorek rano notowania oscylowały wokół 1,3040 wcześniej testując już okolice pierwszych oporów na 1,3050.

Wzrosty na EUR/USD to po części zasługa powrotu do zwyżek na parze EUR/JPY za sprawą spadku oczekiwań odnośnie możliwych podwyżek stóp procentowych przez Bank Japonii. Przesłanką okazała się być wczorajsza wypowiedź ministra finansów Kraju Kwitnącej Wiśni, Koji Omiego, który przyznał, iż bank centralny powinien „wspierać” gospodarkę, chociaż tak naprawdę szanse na takie posunięcie jeszcze w styczniu były niewielkie. Tym samym jen powrócił do spadków nie tylko względem euro, dla której to waluty wsparciem są cały czas oczekiwania względem przyszłych działań Europejskiego Banku Centralnego. Uczestnicy rynku wyceniają podwyżkę do poziomu 4,00 proc. do końca roku z obecnych 3,50 proc., a niewątpliwie pomocna w tym względzie będzie czwartkowa wypowiedź szefa ECB po planowanym posiedzeniu, chociaż podwyżki oczekuje się najwcześniej w marcu. Dzisiaj pewnym wsparciem dla tych oczekiwań mogą okazać się dane o listopadowej dynamice produkcji przemysłowej w Niemczech oczekiwanej na poziomie 4,6 proc. r/r wobec 3,4 proc. r/r w październiku.

Warto jednak zaznaczyć, że strona pro-dolarowa nadal ma mocne argumenty. Wczoraj wiceszef FED, Donald Kohn przyznał, iż nie ma gwarancji, że inflacja ponownie nie zacznie rosnąć, a w podobnym tonie może wypowiedzieć się jutro szef oddziału FED z Chicago, Michael Moskow. Warto także wziąć pod uwagę słowa byłego szefa FED, Alana Greenspana, który stwierdził, iż amerykańska gospodarka pokazuje sygnały mogące sugerować jej powrót na ścieżkę wzrostu. W najbliższych dniach warto będzie także obserwować publikacje danych o deficycie handlowym USA i sprzedaży detalicznej.

Dzisiaj z braku wielu danych makroekonomicznych notowania EUR/USD mogą w perspektywie najbliższych godzin oscylować w przedziale 1,3020-60.

Marek Rogalski, Główny analityk walutowy DM TMS Brokers S.A.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane