TMS: Ewentualny konflikt Gilowskiej z Marcinkiewiczem może krótkoterminowo osłabić złotego

(Tadeusz Stasiuk)
opublikowano: 15-12-2006, 10:23

Dobra passa na rynku złotego utrzymuje się od kilku dni - wczoraj naruszyliśmy poziomy wsparcia na EUR/PLN w okolicach 3,7850-3,79 zł.

Dobra passa na rynku złotego utrzymuje się od kilku dni - wczoraj naruszyliśmy poziomy wsparcia na EUR/PLN w okolicach 3,7850-3,79 zł, co tylko teoretycznie otworzyło drogę do testowania okolic 3,75-3,76 zł w perspektywie do końca roku.

Nieco inna sytuacja ma miejsce w przypadku USD/PLN, który za sprawą umacniającego się dolara na rynkach światowych nie zdołał naruszyć wsparcia na 2,8550 zł. To może sugerować zwyżkę w okolice 2,8850-2,89 zł, która będzie próbą powrotu do niepokonanych w ostatni poniedziałek kluczowych oporów na 2,90 zł.

Dzisiaj rano rynek otworzył się w okolicach 3,78 zł za euro i 2,87 zł za dolara, ale później złoty zaczął pomału tracić na wartości. Teoretycznie inwestorzy nie przejęli się zbytnio wieczornym zamieszaniem wokół prezydenckiego kandydata na prezesa Narodowego Banku Polskiego – przypomnijmy, że prof. Jan Sulmicki zrezygnował wczoraj uzasadniając to powodami rodzinnymi. Z jednej strony strata dla rynku nie jest duża, gdyż tak naprawdę opinie na temat reprezentowanej przez niego linii polityki monetarnej, były znane tylko z jego wcześniejszych naukowych publikacji (ani razu nie zabrał on ostatnio publicznie głosu na ten temat), ale z drugiej pokazuje pewne problemy natury decyzyjnej w kancelarii prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Na szczęście pozostało jeszcze nieco czasu (do 22 grudnia b.r.) i można mieć nadzieję, że kolejna nominacja zostanie dobrze przyjęta przez rynki, a kandydat spełni podstawowe kryterium apolityczności i niezależności. Oczywiście ponownie pojawią się spekulacje, kto może nim zostać – na rynkowej giełdzie nazwisk jest sporo. Nie można wykluczyć, że szefem NBP zostanie prof. Zyta Gilowska, jeżeli premier Kaczyński zdecyduje się na powołanie Kazimierza Marcinkiewicza do rządu na stanowisko ministra gospodarki i wicepremiera, o czym coraz częściej spekuluje prasa. Pani profesor wielokrotnie zapowiadała wcześniej, iż nie zgodzi się na utratę teki wiceszefa rządu. Także ewentualnych zagrożeń dla złotego upatrywalibyśmy w możliwym odejściu Zyty Gilowskiej ze stanowiska ministra finansów, co mogłoby wzbudzić niepokój rynków o stan finansów publicznych (pani profesor jest znana ze swojej determinacji w tej sprawie). Należy jednak pamiętać, iż powyższy scenariusz pozostaje tylko w sferze spekulacji.

Poza kwestiami polityczno-administracyjnymi uwagę rynku skupią dzisiaj także dane o średniej płacy w listopadzie, które poznamy o godz. 14:00. Oczekiwania rynku mówią o odczycie na poziomie 3,9-4,1 proc. r/r wobec 4,7 proc. r/r w październiku. W połączeniu z wczorajszymi danymi o inflacji konsumenckiej, która okazała się niższa od prognoz i wyniosła 1,4 proc. r/r, taka figura wsparłaby rynek długu. Wczoraj wiceminister finansów, Piotr Soroczyński powtórzył prognozowaną przez resort ścieżkę inflacji, według której nie przekroczy ona w 2007 r. celu inflacyjnego. Dodał tym samym, że RPP powinna się wstrzymać z podwyżkami stóp przynajmniej do marca 2007 r. Nieco niepokojące były natomiast słowa członek RPP, Haliny Wasilewskiej-Trenkner, która przyznała, że tempo aprecjacji, a presja inflacyjna będzie rosnąć. Dodała także, iż ewentualne spowolnienie gospodarcze w 2008 r. może poważnie zaszkodzić perspektywom szybkiego wejścia do strefy euro.

Naszym zdaniem jest duże prawdopodobieństwo, że złoty dzisiaj straci korekcyjnie na wartości. Tym samym okolice 3,7750-3,78 na EUR/PLN raczej nie zostaną pokonane, a notowania mogą wrócić nawet w okolice 3,80 zł do poniedziałku, gdzie warto będzie rozważyć ponowną sprzedaż – średnioterminowe perspektywy spadku do 3,76 pozostają realne. W przypadku USD/PLN może dojść do testowania okolic 2,8950-2,90 zł. Jako przyczyny tego ruchu można wskazać ewentualne zamieszanie na linii Gilowska-Marcinkiewicz, a także ryzyko opublikowania danych o wyższej inflacji CPI w Stanach Zjednoczonych, co zmniejszyłoby zapał do angażowania się na rynkach wschodzących. O godz. 10:01 za jedno euro płacono 3,8780 zł, a za dolara 2,8780 zł.

Rynek międzynarodowy:

Wczorajsza sesja przyniosła umocnienie się amerykańskiego dolara względem głównych światowych walut. To wynik rosnącego przekonania rynku, że FED nie zdecyduje się szybko na obniżki stóp procentowych. Po środowych dobrych danych o listopadowej sprzedaży detalicznej w USA, wczoraj na rynek napłynęły kolejne pro-dolarowe dane (cotygodniowe bezrobocie spadło o 20 tys. do 304 tys., a zarówno ceny eksportu i importu były wyższe od oczekiwań (w listopadzie odpowiednio 0,4 proc. m/m i 0,2 proc. m/m). Z kolei członek Rady Gubernatorów Europejskiego Banku Centralnego, Vitor Constancio stwierdził, że inflacja w strefie euro jest „pod kontrolą”, co nieco zmniejszyło oczekiwania rynku, co do skali ewentualnych podwyżek ECB w 2007 r. Słabszy był także frank szwajcarski, i to mimo podniesienia przez SNB stóp procentowych do średniego poziomu 2,0 proc. Tyle, że jednocześnie obniżono perspektywy wzrostu inflacji w latach 2007-08, co zmniejszyło oczekiwania na dalszy wzrost kosztu pieniądza.

Dzisiaj na rynek napłynie sporo danych - ze strefy euro dynamika produkcji przemysłowej w październiku i inflacja HICP w listopadzie) – a ze Stanów Zjednoczonych dane o inflacji konsumenckiej CPI w listopadzie, napływie kapitałów netto w październiku i na koniec produkcji przemysłowej w listopadzie. Mnogość i jednocześnie istotność tych informacji może sprawić, że rynek stanie się dosyć zmienny (podobnie jak miało to miejsce w miniony piątek). Najważniejsze będą jednak dane o inflacji CPI o godz. 14:30. Jeżeli okaże się, że w ujęciu bazowym wskaźnik będzie wyższy niż 0,2 proc. m/m i 2,7 proc. r/r to będzie sygnałem, że szanse na szybkie obniżki stóp procentowych przez FED będą rzeczywiście niewielkie.

Sytuacja techniczna na EUR/USD pokazuje większe prawdopodobieństwo kontynuacji spadków rozpoczętych w środę rano z okolic 1,3280. Z drugiej strony ich skalę (przynajmniej do popołudniowych publikacji z USA) może ograniczać fakt bliskości poniedziałkowego wsparcia na 1,3130. Inwestorzy preferujący mniejsze ryzyko powinni wstrzymać się z zawieraniem większych transakcji do czasu publikacji wszystkich danych z USA, drudzy mogą natomiast rozważyć sprzedaż w okolicach 1,3170 ze sztywnym stop-lossem na poziomie 1,3205 i pierwszym take-profit w okolicach 1,3115. Jeżeli rynek po publikacji danych z USA przełamie poziom 1,3130 i nie powróci powyżej niego do późnych godzin popołudniowych, to będzie ryzyko, że będziemy się kierować w okolice 1,3050-65. O godz. 10:01 za jedno euro płacono 1,3152 dolara.

Sporządził:

Marek Rogalski

Główny analityk walutowy

DM TMS Brokers S.A.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: (Tadeusz Stasiuk)

Polecane