TMS: Krótkoterminowo dolar najgorsze ma za sobą

TMS
27-11-2006, 10:37

Główny wpływ na notowania złotego cały czas mają notowania EUR/USD, które w ostatnich dniach przybrały dosyć gwałtowny przebieg.

Główny wpływ na notowania złotego cały czas mają notowania EUR/USD, które w ostatnich dniach przybrały dosyć gwałtowny przebieg.

W efekcie drożeje EUR/PLN, a tanieje USD/PLN, chociaż można zauważyć, że inwestorzy każde większe osłabienie się naszej waluty starają się wykorzystać do jej zakupów. W efekcie dzisiaj rano mimo kolejnych wzrostów EUR/USD, kurs EUR/PLN pozostał stabilny, a poranna zwyżka powyżej 3,8450 zł została szybko wykorzystana przez podaż. W efekcie o godz. 10:07 za jedno euro płacono 3,8290 zł, a za dolara 2,9210 zł. Nie można jednak wykluczyć, że złoty jeszcze nieco straci na wartości – zapoczątkowana w ubiegłym tygodniu tendencja spadku „apetytu na ryzyko” na rynkach wschodzących prędko się nie zakończy – zwłaszcza, że ostatnie ankiety pokazują, że podwyżki stóp procentowych w naszym regionie (Węgry, Czechy, Słowacja, Polska) mogą się nieco przeciągnąć w czasie. Niemniej jednak wzrost EUR/PLN w okolice 3,85 zł, a USD/PLN do 2,9450-2,95 zł trzeba będzie wykorzystać do sprzedaży walut za złote w perspektywie do końca roku. Za siłą naszej waluty przemawiają dosyć dobre fundamenty naszej gospodarki. Opublikowane w ubiegłym tygodniu dane o sprzedaży detalicznej, produkcji przemysłowej, a także bezrobociu pokazały, że są spore szanse, iż tegoroczny wzrost PKB będzie zgodny z prognozowanymi 5,4 proc. r/r, bądź nawet nieco lepszy. Oficjalne dane za III kwartał poznamy już w najbliższy czwartek.

Dzisiaj rynek nie otrzyma żadnych informacji makroekonomicznych. Inwestorzy będą, zatem obserwować zachowanie się EUR/USD, a także walut naszego regionu. Rozpoczynające się jutro dwudniowe posiedzenie RPP nie powinno wiele wnieść do obrazu rynku, gdyż rynek spodziewa się podwyżki stóp procentowych dopiero w marcu 2007 r.

Rynek międzynarodowy:

Skala osłabienia się amerykańskiego dolara podczas ostatnich dwóch sesji była ogromna i wydaje się, że w krótkim okresie ruch ten został wyczerpany. Świadczyć o tym może dosyć ekstremalne poniedziałkowe otwarcie, które w przypadku najbardziej interesującego nas EUR/USD dokonało się z luką (1,3172). To pokazuje, że z rynku „wyszli” najbardziej emocjonalni inwestorzy – podobnie sytuacja wygląda na pozostałych parach. Jednak twierdzenie, iż jest to tzw. dzień odwrotu byłoby dalekie od prawdy – po przebiciu poziomu 1,30 na EUR/USD otwarta została przestrzeń do dalszych zwyżek, których celem w perspektywie kilku tygodni (miesięcy) będą okolice maksimów z grudnia 2004 r. powyżej poziomu 1,36. W krótkim okresie korekta, nawet w okolice równej figury 1,30 wydaje się być możliwa.

Ostatnie osłabienie się dolara to wynik jednoczesnego splotu kilku czynników. Czwartkowe święta w USA i Japonii i tym samym ryzyko bardziej przypadkowego handlu na płytkim rynku, skłoniły część inwestorów do redukcji pozycji opartych o strategię carry-trade, czyli pożyczaniu na niski procent, a inwestowaniu w aktywa dające wyższą stopę zwrotu, co doprowadziło do gwałtownego zamykania krótkich pozycji w jenach. Z kolei wtorkowa obniżka przyszłorocznych prognoz wzrostu gospodarczego przez administrację George’a Busha doprowadziła do wzrostu oczekiwań odnośnie możliwej obniżki stóp procentowych przez amerykański FED. Tymczasem opublikowane dosyć dobre dane makroekonomiczne ze strefy euro (indeksy zaufania w biznesie w Niemczech i Francji na rekordowych poziomach), a także „jastrzębie” wypowiedzi członków ECB, sprawiły, że uczestnicy rynku nastawili się na dalsze podwyżki stóp procentowych w strefie euro. Ne bez znaczenia były także wypowiedzi przedstawicieli Ludowego Banku Chin nt. dolara. W miniony piątek wiceprezes PBOC przyznał, że rośnie ryzyko utrzymywania rezerw w tej walucie ze względu na możliwy spadek długoterminowych stóp procentowych w USA i dalszą deprecjację tej waluty.

Otwarcie nowego tygodnia może być jednak krótkoterminowo lepsze dla dolara. W niedzielnym wywiadzie udzielonym dla włoskiego dziennika „Corriere della Sera” członek Europejskiego Banku Centralnego, Lorenzo Bini Smaghi przyznał, że tempo wzrostu gospodarczego w krajach „dwunastki” może się wyczerpywać i tym samym prognozy zachowania się stóp procentowych w przyszłym roku, mogą być obarczone niepewnością. Wprawdzie odmówił on odpowiedzi na pytanie, czy cykl podwyżek może dobiegać końca, ale jest to pierwszy sygnał mogący sugerować, iż ECB mógłby rozważyć pauzę po planowanej na 7 grudnia b.r. podwyżce do 3,50 proc. Druga kwestia to dzisiejsza, ranna wypowiedź francuskiego ministra finansów, Thierrego Bretona, który przyznał, iż temat gwałtownego osłabienia dolara powinien zostać omówiony podczas dzisiejszego spotkania unijnych ministrów finansów. Trzecia to zaplanowane na ten tydzień publikacje danych makro z USA (w tym II odczytu danych o PKB i jutrzejsze wystąpienia Bena Bernanke, a także byłego szefa FED, Alana Greenspana).

Naszym zdaniem są szanse na spadek notowań EUR/USD w okolice 1,3060, a nawet równej figury 1,30. Taki scenariusz trzeba będzie wykorzystać do ponownej akumulacji euro za dolary. Krótkoterminowi spekulanci mogą wykorzystać okolice 1,3140 (jak się pojawią) do sprzedaży EUR/USD, jednak pamiętając o ustawieniu zleceń stop-loss na poziomie 1,3175 (nieco powyżej dzisiejszego maksimum 1,3172). O godz. 10:07 kurs EUR/USD wynosił 1,3105, po uprzednim spadku do 1,3087.

Marek Rogalski

Główny analityk walutowy

DM TMS Brokers S.A.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: TMS

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / TMS: Krótkoterminowo dolar najgorsze ma za sobą