TMS: Środa okazała się dniem zwrotnym dla rynków

opublikowano: 01-02-2007, 09:12

Środa okazała się dniem zwrotnym dla złotego, a także dla pozostałych walut z naszego regionu.

Środa okazała się dniem zwrotnym dla złotego, a także dla pozostałych walut z naszego regionu.

Obserwowana wcześniej ich podaż wygasła, co pozwoliło stronie popytowej na odrobienie sporej części poniesionych wcześniej strat. W efekcie dzisiaj rano za jedno euro płacono niecałe 3,90 zł, a za dolara 2,9950 zł. Z kolei węgierski forint był wart 254,80 euro wobec blisko 259 euro dwie sesje wcześniej. Czy to już początek powrotu do umacniania się złotego? W dużym stopniu będzie to zależeć od zachowania się amerykańskiego dolara na rynkach światowych, a także sytuacji na rynku surowców, które ostatnio miały spory wpływ na postrzeganie rynków wschodzących.

Dla pozycji złotego istotny będzie także wydźwięk wczorajszego posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej, pierwszego z udziałem nowego prezesa NBP, Sławomira Skrzypka. Zgodnie z oczekiwaniami stopy procentowe pozostały bez zmian, a to, co usłyszeliśmy w komunikacie podczas konferencji okazało się być dosyć wyważone. Wynikało z niego, iż dla RPP obecny poziom stóp procentowych wydaje się być właściwy, chociaż w dłuższej perspektywie stopy mogą zostać podniesione, aby utrzymać inflację wokół celu. Jednocześnie przyznano, że przyszłe decyzje RPP będą zależeć od publikacji kolejnych danych makroekonomicznych. To, co jednak ciekawe to kilka dosyć różnych wypowiedzi, które się później ukazały: prezes Skrzypek stwierdził, że bieżący niski poziom inflacji CPI daje pewną swobodę w prowadzeniu polityki pieniężnej, a Andrzej Wojtyna uznał, że obecny bilans ryzyk można z pewnymi zastrzeżeniami, utożsamiać z restrykcyjnym nastawieniem w polityce pieniężnej. Z kolei Stanisław Owsiak powiedział, iż jego zdaniem stopy procentowe zostaną podniesione dopiero pod koniec tego roku. To pokazuje, że w łonie RPP nadal utrzymuje się polaryzacja poglądów, chociaż i tak kluczowe będzie przyszłe zachowanie się inflacji. Tymczasem według podanych wczoraj wstępnych założeń (szczegółowe poznamy dzisiaj o godz. 10:00) projekcji inflacyjnej, w krótkim okresie wskaźnik CPI może być niższy niż to oczekiwano w październiku, ale w dłuższym zbliżone do projekcji.

Co dzisiaj? Wydaje się, że okolice 3,8950 zł za euro warto wykorzystać jednak do zakupów waluty z celem do 3,92 zł, a w przypadku USD/PLN rynek może się wahać w przedziale 2,88-2,91 zł. Kluczowe będzie dalsze zachowanie się EUR/USD i walut naszego regionu.

Rynek międzynarodowy:

Środa przyniosła dosyć wyraźny zwrot i osłabienie się amerykańskiego dolara na rynkach światowych. W efekcie kurs EUR/USD pokonał w górę poziom figury 1,30 i ustanowił dzisiaj w godzinach nocnych maksimum w okolicach 1,3040. O godz. 8:58 za jedno euro płacono 1,3022 dolara. To wynik z jednej strony pewnej psychologii rynku, a z drugiej splotu kilku informacji.

Mimo, że opublikowane wczoraj o godz. 14:30 dane o wzroście PKB w IV kwartale okazały się być lepsze od oczekiwań i odczyt wyniósł 3,5 proc., to jednak na nieco niższych poziomach ukształtowały się deflator PKB (1,5 proc.) i wskaźnik PCE Core (2,1 proc.), co pokazało, że presja inflacyjna stopniowo zaczyna gasnąć. Tym samym umocnienie się dolara po tej publikacji nie było zbyt duże, a zmiana frontu nastąpiła po zaskakującej publikacji wskaźnika Chicago PMI, który w styczniu spadł do poziomu 48,8 pkt., czyli poniżej „recesyjnych” 50 pkt. To wzbudziło pewne obawy, że w przemyśle nie jest zbyt dobrze i większą nerwowość przed dzisiejszą publikacją indeksu ISM o godz. 16:00 (oczekiwania 51,9 pkt.). Z kolei komunikat FED nieco rozczarował tych, którzy liczyli na więcej, czyli to, że będzie on bardziej „jastrzębi”. Stopy procentowe pozostały na niezmienionym poziomie, ale członkowie FED mimo, iż nie wykluczyli, że utrzymująca się presja inflacyjna może w przyszłości skłonić do podjęcia pewnych działań, to jednak przyznali, że obserwowany w ostatnich miesiącach nieznaczny spadek inflacji bazowej sugeruje, iż presja cenowa może „złagodnieć”. Dodano także, iż ostatnie dane mogą sugerować nieco mocniejszy wzrost gospodarki, a sytuacja na rynku nieruchomości zaczyna się stabilizować. W efekcie uczestnicy rynku przystąpili do realizacji zysków, co czego popchnęły ich także wcześniejsze (popołudniowe) wypowiedzi Sekretarza Skarbu USA, Henry’ego Paulsona, który otwarcie przyznał, iż martwi go obserwowana słabość jena. W efekcie japońska waluta zyskała wyraźnie na wartości, a inwestorzy zaczęli poważniej obawiać się wyników zaplanowanego na 9-10 lutego b.r. posiedzenia grupy G-7.

Co dzisiaj? Niewątpliwie kluczowe będą publikowane dzisiaj dane odnośnie wskaźnika PCE Core za grudzień o godz. 14:30, a także indeks ISM w przemyśle o godz. 16:00. Analiza techniczna sugeruje, iż można rozważyć krótkoterminowe zakupy EUR/USD w okolicach 1,30 licząc na ponowny test rejonu 1,3040.

Marek Rogalski

Główny analityk walutowy

DM TMS Brokers S.A.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane