TMS: To ostatnie dni tak słabej złotówki

W poniedziałek złoty nadal był słaby, ale od rana nasza waluta odrabia straty. O godz. 9:37 za jedno euro płacono 4,0650 zł, za dolara 3,2290 zł.

W poniedziałek złoty nadal był słaby, ale od rana nasza waluta odrabia straty. O godz. 9:37 za jedno euro płacono 4,0650 zł, za dolara 3,2290 zł.

TMS: To ostatnie dni tak słabej złotówki

TMS
opublikowano: 20-06-2006, 09:54

W poniedziałek złoty nadal był słaby, ale od rana nasza waluta odrabia straty. O godz. 9:37 za jedno euro płacono 4,0650 zł, za dolara 3,2290 zł.

W poniedziałek złoty nadal był słaby, ale od rana nasza waluta odrabia straty. O godz. 9:37 za jedno euro płacono 4,0650 zł, za dolara 3,2290 zł.

Obserwowana ostatnio słabość naszej waluty to wynik utrzymującej się awersji do ryzyka i tym samym redukcji zaangażowania na rynkach wschodzących. Inwestorzy zwracają także uwagę na problemy lokalne – zwłaszcza na Węgrzech i Słowacji, które są tylko kolejnymi elementami negatywnej układanki. Wczoraj bank centralny Węgier nieoczekiwanie podniósł stopy procentowe o 25 p.b. do 6,25 proc., a w ubiegłym tygodniu agencja ratingowa Standard&Poors obniżyła rating kredytowy tego kraju. To wszystko doprowadziło do sytuacji, w której węgierski forint osłabił się wczoraj wobec euro do najniższego poziomu w historii przebijając barierę na poziomie 275. Paradoksalnie o wiele lepiej zachowywała się słowacka korona, gdzie sytuacja również zaczyna robić się nieciekawa biorąc pod uwagę wyniki sobotnich wyborów parlamentarnych. Blisko 30 proc. wygrana lewicowo-populistycznego SMER-u może położyć się cieniem na dotychczasowych dokonaniach gospodarczych Słowacji i opóźnić wejście tego kraju do strefy euro. Obserwatorzy zwracają jednak uwagę, że SMER nie ma większości i musi szukać współkoalicjantów, co doprowadzi do złagodzenia głoszonego „radykalizmu” gospodarczego. Całkiem dobry wynik rządzącego do tej pory ugrupowania SDKU powoduje, że szanse na budowę zupełnie innej koalicji i kolejnej reelekcji premiera Mikulasa Dzurindy nie zostały zupełnie przekreślone. Rozdrobnienie słowackiego parlamentu sprawia, że na dziennikarskiej giełdzie jest nawet 6 różnych wariantów koalicyjnych.

U nas wczoraj poznaliśmy dane o średniej płacy i zatrudnieniu w maju. Oba odczyty okazały się wyższe od oczekiwań i wyniosły odpowiednio 5,2 proc. r/r i 3,1 proc. r/r. Z jednej strony potwierdza to rosnące znaczenie popytu konsumpcyjnego i jego pozytywny wpływ na wzrost PKB, a z drugiej może sugerować potencjalną podwyżkę stóp procentowych w perspektywie kilku kwartałów. Niezbyt dobry klimat panował na rynku długu – wczorajszy przetarg rocznych bonów skarbowych o wartości 1 mld zł nie spotkał się ze zbyt dużym zainteresowaniem, a środowa oferta 5-letnich obligacji została ustalona na poziomie 2 mld zł, który jest bliski dolnej wartości wcześniejszych widełek.

Dzisiaj uwaga rynku skupi się danych o dynamice produkcji przemysłowej i cenach PPI za maj. Według szacunków oba odczyty powinny być wyższe (odpowiednio 12,8 proc. r/r i 2,1 proc. r/r). Złą kombinacją byłby wariant słabszej dynamiki produkcji przemysłowej i wyższych cen produkcji sprzedanej przemysłu.

Mimo faktu, że nastroje na rynku wydają się nie być najlepsze, sądzimy, że są to ostatnie dni tak słabej złotówki. Większość złych informacji wydaje się być już w cenach, a zeszłotygodniowe wypowiedzi Bena Bernanke z FED, dają szanse na powrót inwestorów zagranicznych na przecenione rynki wschodzące już w najbliższych tygodniach. Tym samym sugerowalibyśmy sprzedaż euro w okolicach 4,08, a dolarów 3,2450.

Rynek międzynarodowy:

Przebieg ostatnich notowań sugeruje, że eurodolar znalazł wsparcie w rejonie 1,2550 i o niższe poziomy może być trudno. Na razie jednak rynek wydaje się cały czas ignorować zeszłotygodniowe wystąpienie Bena Bernanke, które sugeruje, że FED nie koniecznie będzie „zdesperowany” w swoich decyzjach. Jeżeli przyjrzeć się wcześniejszym zapiskom z posiedzeń banku centralnego to widać, że członkowie FED ostatnio nie byli jednomyślni w swoich decyzjach. Wprawdzie ostatnio wszyscy jednym głosem mówią, że wskaźnik inflacji bazowej przekroczył tolerowany przez bank centralny poziom (wspomniał o tym wczoraj też Jack Guynn), to jednak nie koniecznie musi to oznaczać podwyżkę stóp na posiedzeniu 8 sierpnia (co do 29 czerwca to sprawa jest przesądzona). Uwagę zwraca rozłożenie akcentów we wczorajszej wypowiedzi Jacka Guynna z Atlanty, które przesunęły się w stronę odwiecznego problemu deficytów, który zazwyczaj szkodził dolarowi.

Dzisiaj rano obserwujemy wyraźne umocnienie się japońskiego jena, co jest wynikiem publikacji zapisków z ostatnich posiedzeń Bank of Japan, a także wypowiedzi szefa BoJ. Toshihiko Fukui przyznał, że bak centralny jest coraz bliższy zakończenia polityki niskich stóp procentowych, co zostało odebrane przez rynek jako sugestia, że stopy procentowe wzrosną już w lipcu. Kluczowe dzisiaj informacje to te z rynku nieruchomości w USA. O godz. 14:30 poznamy dane o pozwoleniach i liczbie rozpoczętych nowych budów w maju. Nie można wykluczyć, że informacje te potwierdzą zbliżające się spowolnienie gospodarcze w Stanach Zjednoczonych. Naszym zdaniem okolice 1,2570 na EUR/USD można wykorzystać do zakupów z celem do 1,2640. O godz. 9:37 za jedno euro płacono 1,2583 dolara.

Marek Rogalski

DM TMS Brokers S.A.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: TMS

Polecane