TMS: złotówka na razie nie „zaskrzypiła”

04-01-2007, 09:45

Wiadomością dnia dla rynków finansowych jest niewątpliwie kandydatura Sławomira Skrzypka na szefa Narodowego Banku Polskiego, którą poznaliśmy wczoraj wieczorem. Po grudniowej niefortunnej nominacji prof. Sulmickiego inwestorzy mieli nadzieję, że kolejne nazwisko będzie lepiej kojarzone w kręgach finansowych.

Wiadomością dnia dla rynków finansowych jest niewątpliwie kandydatura Sławomira Skrzypka na szefa Narodowego Banku Polskiego, którą poznaliśmy wczoraj wieczorem. Po grudniowej niefortunnej nominacji prof. Sulmickiego inwestorzy mieli nadzieję, że kolejne nazwisko będzie lepiej kojarzone w kręgach finansowych. Tymczasem Sławomir Skrzypek jest mało znany, a wybór dokonany przez prezydenta Kaczyńskiego można oceniać w kategoriach politycznych – wszak był to jego najbliższy współpracownik.

Szczególną uwagę zwraca brak większego doświadczenia w bankowości, mimo, że przez kilka ostatnich miesięcy był on pełniącym obowiązki prezesa banku PKO BP. To z kolei rodzi obawy, iż niezależność nowego prezesa od nacisków politycznych będzie dosyć ograniczona. On sam wydał jeszcze wczoraj oświadczenie, z którego wynika, iż będzie dbał o wartość złotego i opowiada się za stabilną i wiarygodną polityką pieniężną. Z kolejnych zdań wynika jednak, iż będzie sprzyjał obozowi „gołębi” w Radzie Polityki Pieniężnej, co jednak szczególnie nie dziwi. Niemniej jednak rynki finansowe będą czekały na jego dalsze wypowiedzi, zwłaszcza w kwestii przyjęcia euro, chociaż będzie to najpewniej powieleniem poglądów reprezentowanych przez kancelarię prezydenta i resort finansów. Tym samym, mimo pojawiających się słów krytyki wydaje się, że odbiór Sławomira Skrzypka przez rynki będzie neutralny – na szczęście w RPP decyzje podejmuje 10 członków, chociaż głos prezesa jest dominujący w przypadku skrajnej polaryzacji poglądów.

Ewentualne mocno negatywne komentarze na temat nominacji dla Sławomira Skrzypka będą równoważone przez nadal utrzymujący się dosyć dobry sentyment inwestycyjny w naszym regionie i dobre dane makroekonomiczne. Według szacunków resortu finansów sprzed kilku tygodni wzrost gospodarczy w IV kwartale ub.r. ma szanse przekroczyć 6 proc. r/r, a najnowsza prognoza grudniowej inflacji została zrewidowana w dół do poziomu 1,5 proc. r/r przy jednoczesnym przedstawieniu bardziej wygładzonej jej ścieżki na 2007 r. – wskaźnik CPI nie powinien przekroczyć poziomu celu inflacyjnego na poziomie 2,5 proc. r/r. Te informacje w ostatnich dniach dosyć wyraźnie wsparły rynek długu. Kolejnym pozytywem jest także fakt niskiego deficytu budżetowego za 2006 r., który zdaniem wiceminister Suchockiej-Roguskiej wyniesie najprawdopodobniej 25-26 mld zł. Warto jednak zaznaczyć, że jest to w głównej mierze wynik zabiegu księgowego – niewykorzystania prawie 2,8 mld zł po stronie wydatków. Minusem wczorajszego dnia jest informacja dotycząca odwołania wiceministra finansów Piotra Soroczyńskiego, który odpowiadał m.in. za prognozy inflacji.

Pierwsze godziny dzisiejszej sesji mogą przynieść pewną nerwowość związaną z nominacją dla Sławomira Skrzypka. Cały bilans czwartkowej sesji powinien być jednak dla złotego pozytywny, głównie z racji opisywanych powyżej czynników makro i dobrego sentymentu w regionie. Tym samym krótkoterminowo sugerowalibyśmy sprzedawać EUR/PLN w okolicach 3,8450-3,8500 zł z celem do 3,8250-3,8300 zł i sztywnym stop-lossem na 3,8650 zł. W przypadku USD/PLN do sprzedaży można wykorzystać okolice 2,9250 zł z celem do 2,8950-2,90 zł. Możliwy powrót EUR/USD do zwyżek po jutrzejszych danych z rynku pracy w USA powinien doprowadzić do mocniejszego zejścia w dół na parze USD/PLN. O godz. 9:13 za jedno euro płacono 3,8415 zł, a za dolara 2,9220 zł.

Komentarz międzynarodowy:

Środa nieoczekiwanie przyniosła dosyć wyraźne umocnienie się dolara na rynkach światowych. W efekcie notowania EUR/USD wymazały cały wtorkowy wzrost schodząc jeszcze niżej w okolice 1,3150. Jednocześnie wyraźnie zniżki były także widoczne na rynku surowców, zwłaszcza ropy. Pewnym nadużyciem byłoby jednak stwierdzenie, że są to sygnały powrotu rynku do mocnego dolara.

Opublikowany wczoraj o godz. 16:00 grudniowy indeks ISM dla sektora przemysłu okazał się wprawdzie lepszy od prognoz i powrócił powyżej bariery 50 pkt., którą naruszył w listopadzie. Jego wartość wyniosła 51,4 pkt., a rynek wyraźnie nie „zauważył” dosyć wyraźnego spadku subindeksu cen płaconych (do 47,5 pkt.). Tym samym wydaje się, iż to wczorajsze odbicie powinno się traktować bardziej w ramach „korekty” w spadkowym trendzie, chociaż rynek na razie sądzi inaczej. Drugą informacją wczorajszej sesji, która krótkoterminowo pomogła dolarowi były zapiski z grudniowego posiedzenia FED. Wyraźnie przebijały się z nich obawy związane z utrzymującą się zbyt wysoką inflacją, chociaż część członków FOMC uznała, że wzrosło ryzyko spowolnienia wzrostu gospodarczego w kolejnych miesiącach. Stwierdzono jednak, że na razie napływają „sprzeczne sygnały”, co tak naprawdę sprawia, że kolejne dane makroekonomiczne będą analizowane dosyć uważnie. Tym samym nieco zaskakuje wczorajsza interpretacja rynku, który uznał, że zapiski oddalają perspektywy cięć stóp procentowych przez FED – wprawdzie naszym zdaniem w dłuższym okresie jest to myślenie słuszne, to jednak krótkookresowo takie nastawienie jest zbyt ryzykowne.

W najbliższym czasie uwaga inwestorów skupi się na kolejnej porcji danych z USA. Dzisiaj o godz. 16:00 poznamy wartość grudniowego indeksu ISM dla sektora usług, która według szacunków może okazać się niższa i wynieść 57 pkt. Kluczowe mogą okazać się jednak dopiero jutrzejsze dane z rynku pracy, zwłaszcza, że wczorajszy raport niezależnej agencji ADP mógł być pewnym ostrzeżeniem (po raz pierwszy od 2003 r. w amerykańskiej gospodarce ubyło 40 tys. miejsc pracy w sektorach pozarolniczych). Wprawdzie ADP nie raz się pomyliła, to jednak oczekiwania, co do jutrzejszych danych zostały zrewidowane w dół do 100 tys. ze 110 tys. Przed południem nadejdą także informacje ze strefy euro (wskaźniki PMI dla sektora usług i grudniowa inflacja HICP), chociaż w tym momencie będą miały mniejszą wagę.

Sytuacja techniczna na EUR/USD pokazuje, że rynek znalazł się w pewnym zawieszeniu – silne wsparcia można wyznaczyć na 1,3135-40, a opory 1,3190-95. Wydaje się, że do jutrzejszych publikacji z rynku pracy niewiele się w tej materii zmieni. Jeżeli jednak do końca tygodnia notowania nie powrócą wyraźnie powyżej 1,32 to będzie negatywny sygnał dla perspektywy dalszych zwyżek w krótkoterminowej perspektywie.

Marek Rogalski, Główny analityk walutowy DM TMS Brokers S.A.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / TMS: złotówka na razie nie „zaskrzypiła”