TMS: złoty będzie mocniejszy na Święta

TMS
opublikowano: 21-12-2006, 10:20

Środa przyniosła powrót do mocniejszej złotówki i wiele wskazuje na to, że taka sytuacja utrzyma się dłużej, mimo zbliżającego się okresu świątecznego, który zwyczajowo prowadzi do spadku płynności na rynku.

Środa przyniosła powrót do mocniejszej złotówki i wiele wskazuje na to, że taka sytuacja utrzyma się dłużej, mimo zbliżającego się okresu świątecznego, który zwyczajowo prowadzi do spadku płynności na rynku. Wynika to z faktu, iż po prostu obecnie trudno jest znaleźć wyraźne czynniki mogące doprowadzić do wyraźniejszego osłabienia naszej waluty, chociaż nie można wykluczyć, że takie pojawią się po Nowym Roku (mniejsze zaangażowanie na rynkach wschodzących z racji obaw o możliwe spowolnienie światowej gospodarki w latach 2007-2008 r.), chociaż i wtedy ewentualny ruch nie powinien trwać dłużej, niż kilka tygodni.

Wracając do wczorajszej sesji, złotego ponownie wsparły waluty naszego regionu, które zyskiwały na wartości. Najbardziej aktywna była czeska korona, co tłumaczono spekulacjami wokół możliwości przełamania politycznego impasu, a także możliwą kontynuacją cyklu podwyżek stóp procentowych przez tamtejszy bank centralny. I to pomimo faktu, że podczas dzisiejszego posiedzenia stopy procentowe pozostały na poziomie 2,50 proc. Podobną decyzję podjęli Słowacy, gdzie główna stopa nadal wynosi 4,75 proc. i nasza Rada Polityki Pieniężnej (4,0 proc.). I nie było to dla rynku zaskoczeniem. Silne umacniające się w ostatnim czasie waluty naszych sąsiadów doprowadziły do sytuacji, w której dodatkowa restrykcyjność ze strony banku centralnego nie byłaby wskazana. Z kolei u nas „gołębia” RPP nie wykluczyła natomiast, że podwyżki mogą okazać się konieczne, chociaż nie sprecyzowano ich terminu. W komunikacie powtórzono, iż w średnim terminie prawdopodobieństwo zbliżenia się inflacji do poziomu celu banku centralnego na poziomie 2,5 proc. r/r wciąż się utrzymuje, a czynnikiem ryzyka wciąż pozostaje nadmierny wzrost płac. Wczorajsze posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej było jednocześnie ostatnim z udziałem Leszka Balcerowicza, którego kadencja kończy się 10 stycznia 2007 r. Tymczasem jego następca nadal pozostaje nieznany, co będzie dla rynku w najbliższych 2 tygodniach dodatkowym czynnikiem ryzyka. Wprawdzie Maciej Łopiński, minister w kancelarii prezydenta przyznał wczoraj, że jest mało prawdopodobne, że nazwisko poznamy przed Nowym Rokiem, co powoduje, że niemal na pewno przez kilka dni Leszka Balcerowicza będzie zastępować Jerzy Pruski pełniący obecnie obowiązki wiceprezesa NBP. To z kolei może skutkować wzrostem niepewności na rynkach finansowych (uwagę na to zwróciła dzisiaj też Halina Wasilewska-Trenkner z RPP), gdyż umocowania prawne Jerzego Pruskiego nie będą zbyt mocne – nie mógłby on chociażby zwołać nadzwyczajnego posiedzenia RPP. Klimat pogarszać może także zbyt duża liczba nazwisk krążących na prasowej giełdzie, czasami dosyć „egzotycznych”, mimo, że prezydent ma ponoć dokonać wyboru z 2-3 kandydatów. Niemniej jednak dla rynku najlepiej by było, gdyby nowym szefem została osoba znana, chociażby z obecnej, lub byłej Rady Polityki Pieniężnej.

Dzisiaj uwaga inwestorów skupi się na publikacji danych makroekonomicznych, które Główny Urząd Statystyczny poda o godz. 10:00. Mowa tutaj o listopadowej sprzedaży detalicznej, której dynamika mogła wzrosnąć do 14,4 proc. r/r z 13,3 proc. r/r w październiku, a także stopie bezrobocia, gdzie szacowany jest spadek do 14,8 proc. Tym samym te odczyty powinny potwierdzić dobry stan polskiej gospodarki i przyczynić się do umocnienia złotego. Z czynników zagranicznych warto zwrócić na postępującą słabość japońskiego jena, co tylko sprzyja strategiom opartym o carry-trade, a także pewną odporność naszego regionu na wydarzenia, które miały miejsce ostatnio w Tajlandii (może poza rynkami akcji). Dzisiaj sugerowalibyśmy sprzedawać EUR/PLN w okolicach 3,80 licząc na spadki w kierunku 3,78 i być może niżej podczas kolejnych sesji. Z kolei w przypadku USD/PLN warto będzie rozważyć sprzedaż w okolicach 2,88 zł z celem do 2,86 zł i niżej.

Rynek międzynarodowy:

Wczorajsza sesja nie przyniosła większych zmian w notowaniach dolara na rynkach światowych. Obserwowana w godzinach popołudniowych próba jego umocnienia nie okazała się szczególnie udana, co pokazuje, że presja na dalsze osłabienie „zielonego” w dłuższym terminie będzie się utrzymywać. I niewiele w tej materii zmienią publikowane dzisiaj dane makroekonomiczne o wzroście amerykańskiego PKB w III kwartale, które poznamy o godz. 14:30. Będzie to finalny odczyt, chociaż nie oczekuje się zmian względem II rewizji – dynamika PKB powinna utrzymać się na poziomie 2,2 proc., deflatora 1,8 proc. i wskaźnika skumulowanych wydatków w ujęciu bazowym (PCE Core) 2,2 proc. Oczywiście nie można wykluczyć pewnej niespodzianki, chociaż w kierunku nieco wyższego PKB i niższego deflatora i PCE Core. Nie wydaje się jednak, aby to miało większy wpływ na rynek, którego bardziej interesują bieżące dane. Tym samym poza zwyczajowym cotygodniowym bezrobociem uwagę może przyciągnąć publikacja listopadowych wskaźników wyprzedzających w gospodarce (oczekuje się ich zerowej dynamiki), a także grudniowego indeksu Philly FED, który pokazuje aktywność sektora wytwórczego w regionie Filadelfii – szacuje się spadek jego wartości do 4,0 pkt. z 5,1 pkt. w listopadzie. Gorszy odczyt może wzbudzić obawy o kondycję sektora przemysłowego w USA, zwłaszcza, że jak pamiętamy listopadowy wskaźnik ISM spadł poniżej poziomu 50,0 pkt. mogącego sugerować recesję.

Istotne informacje nie pojawią się dzisiaj ze strefy euro, chociaż inwestorzy będą rozważać wczorajsze słowa szefa ECB wygłoszone w Parlamencie Europejskim, w których zaznaczył, że sytuacja gospodarcza jest dosyć dobra, stopy wciąż niskie, a bank centralny będzie uważnie monitorował wszelkie czynniki mogące być zagrożeniem dla stabilności cen. To powoduje, że kwestia ewentualnych podwyżek stóp procentowych w 2007 r. wciąż pozostaje otwarta, a pojawiające się słowa krytyki, zwłaszcza ze strony Francji nie mają większego znaczenia. Z pozostałych rynków warto będzie dzisiaj zwrócić uwagę na funta – o godz. 10:30 opublikowane zostaną finalne dane o wzroście gospodarczym w III kwartale i bilansie C/A za ten sam okres. Opublikowane wczoraj zapiski z listopadowego posiedzenia Banku Anglii pokazały wprawdzie, że nikt nie głosował za podwyżką stóp, ale członkowie tego gremium zwracali uwagę na utrzymujące się zagrożenia dla stabilności cen w przyszłości. Warto zwracać uwagę także na tracącego jena, zwłaszcza w kontekście pary EUR/JPY, która ma pewne przełożenie na zachowanie się EUR/USD.

Mimo, że w perspektywie do końca roku w dalszym ciągu prawdopodobna jest zwyżka EUR/USD w okolice 1,3400-1,3450, to dzisiaj ze względu na publikację danych z USA rynek może pozostawać w pewnym „zawieszeniu” pomiędzy 1,3170 a 1,3220. Dolne poziomy warto będzie wykorzystywać do akumulacji euro za dolary. O godz. 9:49 za jedno euro płacono 1,3204 dolara.

Marek Rogalski, Główny analityk walutowy DM TMS Brokers S.A.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: TMS

Polecane