TMS: Złoty może stracić, a dolar zyskać

30-01-2007, 09:03

Poniedziałek w ogólnym ujęciu przyniósł nieznaczne osłabienie złotego, mimo, że po południu można było zaobserwować większą aktywność kupujących naszą walutę.

Poniedziałek w ogólnym ujęciu przyniósł nieznaczne osłabienie złotego, mimo, że po południu można było zaobserwować większą aktywność kupujących naszą walutę. Wtorkowa sesja na razie otwiera się bez większych zmian. O godz. 8:49 za jedno euro płacono 3,9290 zł, a za dolara 3,03 zł.

Opublikowane wczoraj o godz. 10:00 przez Główny Urząd Statystyczny oficjalne, pierwsze szacunki odnośnie wzrostu gospodarczego w 2006 r. okazały się lepsze od oczekiwań. Dynamika PKB wyniosła 5,8 proc. r/r wobec szacunków na poziomie 5,6-5,7 proc. r/r, co jednocześnie sugeruje jeszcze lepsze odczyty za IV kwartał ub.r. Zdaniem wiceminister finansów Katarzyny Zajdel-Kurowskiej dynamika może wynieść 6,4-6,5 proc. r/r wobec „liczonych” wcześniej 6,3 proc. r/r. Jednocześnie podniesiona została prognoza na nadchodzący rok – z 5,1 proc. r/r do 5,4 proc. r/r, a główną pałeczkę jeszcze bardziej mają przejąć popyt krajowy i inwestycje.

Wczorajsze dobre dane GUS nie wpłynęły jednak na zachowanie się złotego, który nadal porusza się w rytm zachowania się rynków naszego regionu, a te z kolei są zależne od globalnych ruchów kapitału. Z kolei tutaj istotne będzie dalsze zachowanie się rynku surowców, który ponownie powraca do spadków prowadząc tym samym do dalszego wzrostu awersji do ryzyka, a także jutrzejsze posiedzenie amerykańskiego FED i seria zaplanowanych kluczowych danych makroekonomicznych z USA (to wszystko może wpłynąć na dalsze umocnienie dolara).

Tym samym dzisiaj sugerowalibyśmy rozważyć zakupy walut w okolicach 3,92 zł dla euro i 3,0250 zł dla dolara, gdyż istnieje zagrożenie wyraźnego osłabienia złotego w najbliższych dniach.

Rynek międzynarodowy:

Poniedziałek nie przyniósł żadnych istotnych publikacji danych makroekonomicznych, a głównym tematem stała się przyszłość japońskiego jena w kontekście opublikowanych w poniedziałek rano słabszych danych makroekonomicznych z Kraju Kwitnącej Wiśni. Okazało się, że wydatki gospodarstw domowych spadły w grudniu o 1,9 proc. m/m wobec 0,7 proc. m/m, co ponownie oddaliło szanse na szybkie podwyżki stóp procentowych przez Bank Japonii. Tymczasem słabość jena zaczyna coraz bardziej martwić europejskie władze. Wczoraj szef Eurogrupy, Jean-Claude Juncker przyznał, że jest bardzo zaniepokojony tą sytuacją i jak wynika z innych wypowiedzi, najpewniej zostanie ona poruszona podczas zaplanowanego na 9-10 lutego b.r. spotkania G-7. Tyle, czy rzeczywiście to coś zmieni? Polityka banku centralnego pozostaje neutralna, a decyzje spekulacyjnych funduszy wykorzystujących słabość jena do innych celów niezależne.

Wracając do tematu EUR/USD. Nieudana, kolejna próba przełamania poziomu figury 1,29 z samego rana, doprowadziła do odbicia w górę po południu i ustanowienia dzisiaj w godzinach nocnych maksimum na 1,2970. Jest ono zlokalizowane dosyć blisko istotnego oporu na 1,2975, co tym samym skłania nas do zasugerowania sprzedaży euro i gry na mocnego dolara w najbliższym czasie. Wsparciem dla amerykańskiej waluty może okazać się dzisiejszy popołudniowy odczyt indeksu zaufania konsumentów Conference Board, który według szacunków wzrósł do 110 pkt. ze 109 pkt. w grudniu, a także oczekiwanie na jutrzejsze dane o wzroście PKB w IV kwartale i wieczorny komunikat FED. Pierwszym celem dla spadków będą okolice 1,2930, a potem rejon figury 1,29. O godz. 8:48 za jedno euro płacono 1,2963 dolara.

Marek Rogalski

Główny analityk walutowy

DM TMS Brokers S.A.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / TMS: Złoty może stracić, a dolar zyskać