To będzie dobry rok dla firm

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 17-01-2011, 00:00

Szefowie firm w Polsce wierzą, że kryzys mają za sobą. Na tle świata ich optymizm wypada jednak blado.

Przedsiębiorcy spodziewają się wzrostu przychodów,

poprawy zyskowności

i zapowiadają inwestycje

Szefowie firm w Polsce wierzą, że kryzys mają za sobą. Na tle świata ich optymizm wypada jednak blado.

Przedsiębiorcy z optymizmem myślą o perspektywach na 2011 r. Spodziewają się zarówno poprawy sytuacji makroekonomicznej Polski, jak i lepszych niż w ubiegłym roku wyników finansowych własnych firm — wynika z badania Grant Thornton. To dobrze wróży koniunkturze, bo subiektywne nastroje przedsiębiorców to jeden z głównych czynników determinujących rozwój gospodarki.

Owocne zbiory

Jak pokazuje badanie, poprawy sytuacji gospodarczej w 2011 r. oczekuje ponad połowa (51 proc.) ankietowanych szefów firm w Polsce. Pesymistycznie o perspektywach wypowiada się tylko co szósty przedsiębiorca (17 proc.).

— Przewaga optymistów jest wyraźna, co wskazuje na dobre perspektywy dla gospodarki — mówi Tomasz Wróblewski, partner zarządzający Grant Thornton Frąckowiak.

W ocenie perspektyw dla własnej firmy przedsiębiorcy też są dobrej myśli. Spodziewają się zwiększenia przychodów (deklaruje tak 53 proc. szefów firm) i wzrostu zamówień eksportowych (52 proc. firm eksportujących). Dzięki temu przedsiębiorcy będą w stanie podnosić ceny produktów (podwyżki zapowiada 30 proc. badanych), a zyskowność firm będzie rosła (uważa tak 38 proc. respondentów).

— Poprawę koniunktury przedsiębiorcy wiążą przede wszystkim z ożywieniem gospodarczym za granicą. Nasi główni partnerzy eksportowi, zwłaszcza Niemcy, szybko wychodzą z kryzysu — zaznacza Tomasz Wróblewski.

Firmy wreszcie zamierzają ruszyć z inwestycjami. Wzrost nakładów na kupno sprzętu deklaruje ponad połowa przedsiębiorców (56 proc.), a na inwestycje budowlane — jedna trzecia (31 proc.). To pokrywa się z prognozami ekonomistów. Po dwóch latach spadków inwestycji o 1 proc. rocznie, w 2011 r. inwestycje mają wzrosnąć o kilkanaście procent.

— Kończy się czas wyczekiwania, firmy zaczynają odważniej inwestować. To logiczne, skoro spodziewają się wyraźnego wzrostu przychodów, to muszą dopasować do wyższych zamówień moce wytwórcze — mówi Monika Kurtek, ekonomistka Banku BPH.

Nowy ład

Bilans odpowiedzi pozytywnych i negatywnych dotyczących gospodarki (wskaźnik na poziomie +34 pkt) jest nieporównywalnie wyższy niż w takim samym badaniu na początku 2009 r., czyli tuż po wybuchu światowego kryzysu finansowego. Wtedy to złe nastroje były górą: odsetek pesymistów był wyraźnie wyższy od odsetka optymistów (-12 pkt).

Z drugiej jednak strony, optymizm nie jest już tak silny jak przed rokiem (wtedy wskaźnik wyniósł +44 pkt). Powody są przynajmniej dwa.

— Po pierwsze, firmy rok temu odbijały się od dna po wyjątkowo trudnym roku, więc potencjał do poprawy był większy. Łatwo jest poprawić coś, co jest bardzo złe. Teraz gospodarka jest w lepszej formie, więc o poprawę trudniej — twierdzi Marta Petka-Zagajewska, ekonomistka Raiffeisen Banku.

Po drugie, obecnie głośniej niż przed rokiem mówi się o problemach finansowych państwa i zagrożeniu związanym z długiem publicznym, jesteśmy po podwyżce VAT i po zapowiedzi obcięcia składek do OFE. Przed rokiem rząd zapewniał, że finanse państwa są bezpieczne i nie będzie podwyżek podatków.

— Mimo że sytuacja firm się poprawiła, a rząd mówi o "zielonej wyspie", nastroje przedsiębiorców są podszyte niepewnością. Nie wiadomo, jak potoczą się wypadki w finansach państwa i czy politycy nie wpadną na kolejny pomysł, jak ratować budżet kosztem firm — mówi Tomasz Wróblewski.

Ponadto poziom polskiego optymizmu nie jest niczym wyjątkowym na tle świata. Wypadamy dobrze na tle zachodniej Europy (tylko Niemcy i Szwecja mają lepszy wynik niż Polska), ale słabo w porównaniu z gospodarkami wschodzącymi, np. Indiami, Rosją, Chinami, Turcją czy Brazylią.

— Optymizm przenosi się z Ameryki Północnej i Europy do Ameryki Południowej i Azji. Nikt nie lubi zmian, ale trzeba się z nimi godzić, dlatego polskie firmy powinny na nową rzeczywistość reagować — podnosić własną efektywność i wykorzystywać potencjał tkwiący w "nowym świecie" — mówi Tomasz Wróblewski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu