To będzie kolejne starcie jastrzębi i gołębi z RPP

Lesław Kretowicz
28-11-2001, 00:00

RPP kończy dziś posiedzenie. Analitycy oczekują redukcji stóp o 100-150 pkt bazowych, jednak decyzja rady jest zagadką. W ubiegłym miesiącu był remis 5:5, o 150-punktowej redukcji zdecydował głos Leszka Balcerowicza.

Dziś Rada Polityki Pieniężnej zdecyduje, czy po raz szósty w tym roku spadną podstawowe stopy procentowe. Od lutego rada obniżyła łącznie stopy o 6 proc., z czego 1,5 proc. w ubiegłym miesiącu. Analitycy liczą na kolejne 100-150 punktów.

Podstawowym argumentem zwolenników obniżki stóp jest spadek wszystkich miar inflacji oraz optymistyczne prognozy. Według ekonomistów, nie ma zagrożenia odbicia inflacji. Wzrost cen żywności w pierwszej połowie listopada był nieznaczny, spadły natomiast notowania paliw oraz ceny produkcji przemysłowej (PPI).

Na razie nie widać efektów dotychczasowych obniżek stóp. Kondycji polskiej gospodarki nie poprawia także sytuacja zewnętrzna.

— Globalna recesja uderza w rodzimych producentów, dla których eksport był często ostatnią deską ratunku. Obecnie, gdy zagraniczny kanał dystrybucji zamyka się, należy pobudzić popyt wewnętrzny — zauważa Marek Zuber, ekonomista BPH.

Problemem jest również rosnący dysparytet stóp w stosunku do krajów rozwiniętych. To pomoże MF ulokować na rynku ogromne emisje papierów wartościowych w 2002 r., znacznie jednak zwiększy koszty ich obsługi.

Ekonomiści twierdzą, że koronnym argumentem przeciwko obniżce stóp procentowych w listopadzie może być projekt budżetu na 2002 rok. Jest on gorszy niż oczekiwali członkowie RPP. Ich zdaniem, pozytywne jest tylko utrzymanie w ryzach skali wydatków i deficytu. Nie udało się natomiast ministrowi finansów sprowadzić do poziomu oczekiwanego przez radę wielkości deficytu ekonomicznego.

Drugim poważnym czynnikiem przemawiającym przeciw redukcji stóp jest niepewność związana z reakcją społeczeństwa na wzrost podatków. Obecnie dane z rynku pieniężnego są optymistyczne, podaż pieniądza jest pod kontrolą. Analitycy obawiają się jednak opodatkowania zysków od lokat bankowych.

— Jeżeli rada zdecyduje się na głęboką redukcję, realne stopy procentowe będą bliskie zeru. To spowoduje spadek skłonności do oszczędzania. Banki nie będą miały środków na udzielanie tanich już wówczas kredytów. RPP musi być bardzo ostrożna — ostrzega Marek Zuber.

W październiku, gdy wszystkie dane makroekonomiczne przemawiały za redukcją stóp procentowych członkowie RPP głosowali na remis. O 150-punktowej redukcji stóp zdecydował głos przewodniczącego zgromadzenia — prezesa NBP Leszka Balcerowicza. Po raz kolejny więc uwidocznił się wyraźny podział w radzie na tzw. jastrzębie, czyli zwolenników prowadzenia twardej polityki monetarnej, oraz grupę gołębi, czyli zwolenników niższych stóp procentowych. Prezesa NBP można zaliczyć się do tej drugiej grupy — głosował za wszystkimi dotychczasowymi redukcjami w 2001 roku.

W sytuacji, gdy wyniki głosowań prawie zawsze są bliskie remisu, głos Leszka Balcerowicza nabiera szczególnego znaczenia. Można odnieść wrażenie, że ranga prezesa NBP zbliża się do pozycji, jaką posiada prezes Fed Alan Greenspan, który praktycznie jednoosobowo decyduje o polityce monetarnej największego światowego mocarstwa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Lesław Kretowicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / To będzie kolejne starcie jastrzębi i gołębi z RPP