To był miesiąc spekulacji zdesperowanymi spółkami

Sebastian Gawłowski
01-06-2005, 00:00

Arksteel, Gant, Strzelec, Beef San — z powodu gwałtownego wzrostu kursu nazwy tych spółek pojawiały się wielokrotnie w komentarzach z majowych sesji giełdowych. Łączy je jeszcze jedno: wszystkie mają permanentne kłopoty operacyjne i rozpaczliwie szukają ratunku. Wyobraźnię graczy rozpalają więc mniej lub bardziej wiarygodne plany reaktywacji.

Spekulacja to nieodłączny element gry giełdowej. Zasadę, która nią rządzi, można ująć krótko: im wyższe ryzyko, tym większy potencjalny zysk. Tylko i wyłącznie perspektywa szybkiego i dużego zarobku jest pretekstem do inwestowania w akcje firm znajdujących się w trudnej lub przynajmniej niejasnej sytuacji. Często spółki nie radzą sobie z zapaścią. Jednak przezwyciężenie kłopotów rynek nagradza znacznym wzrostem wartości akcji. To o wiele bardziej ekscytujące niż kupienie i trzymanie przez dłuższy czas papierów stabilnie rozwijającej się spółki. Szybkie zyski kuszą przede wszystkim giełdowych nowicjuszy. Jest również grupa giełdowych graczy, którzy handlują wyłącznie spółkami określanymi jako śmieciowe.

Przykłady legendarnych bankrutów, takich jak Ocean czy 4Media, przemawiają przeciwko tego typu inwestycjom. Są jednak również przykłady spółek, na których można było zarobić krocie, jak Getin, Vistula czy IB System. Osobną kategorię stanowi Elektrim. Dla wielu graczy jest spółką kultową i pewnie jeszcze nie raz skupi na sobie uwagę rynku. Wymienione na początku spółki to obecne cele aktywnych graczy. Która z nich ma największe szanse na przetrwanie?

Strzelec od początku giełdowej kariery, czyli od siedmiu lat, nie przyniósł inwestorom zysków. Nie powiodła się budowa grupy browarniczej, która miałaby szansę konkurowania na rynku. W kwietniu spółka zbyła piwne aktywa koncernowi Faxe. Sam emitent szuka nowego pomysłu na działalność. Miał przedstawić go do końca maja. Do wczorajszego popołudnia nie przedstawił. O szansach na odrodzenie firmy wypowiedzieli się jasno inwestorzy finansowi spółki — po prostu sprzedali swoje pakiety. Nie przeszkodziło to jednak podgrzać notowań.

Także Beef San jest za mały, by walczyć o swoją pozycję na rynku mięsa. Spółka chce zwrócić się do akcjonariuszy o pieniądze na nowe inwestycje. Ale o jej małej atrakcyjności świadczy choćby fakt, że nie interesuje się nią Duda, który ostatnio przejmuje kolejne spółki z branży. Gant to kolejny latający holender warszawskiej giełdy. Spółka, która prowadziła sieć kantorów, ma obecnie — z przychodami 140 tys. zł kwartalnie — potencjał rozwoju zbliżony do kiosku z gazetami.

Największą zagadką jest Arksteel. Dawny Pekpol miałby zostać wehikułem inwestycyjnym ukraińskiego Donbasu. Pierwszym aktywem, które miałoby trafić do giełdowej spółki byłaby Huta Częstochowa, o przejęcie której walczą Ukraińcy. Sęk w tym, że o wejściu do Arksteelu już od dawna nie wspominają. Sam Asrkteel już kilka razy chciał zmienić profil. Wcześniej jego miejsce na giełdzie miała zająć spółka ubezpieczeniowa, potem telewizja. Do trzech razy sztuka?

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sebastian Gawłowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / To był miesiąc spekulacji zdesperowanymi spółkami