To było grane w 2010 roku

Kamil Gemra, StockWatch.pl
opublikowano: 28-12-2010, 07:18

Mijający rok spłatał figla tym, którzy czekali na korektę, przepuszczając okazje do zarobku

Rok na giełdzie upłynął spokojnie, choć nie bez emocji. Był to udany okres, bo wszyscy, którzy próbowali kopiować zmiany na szerokim rynku, zarobili 20 proc. Możliwości zysku było więcej niż spektakularnych wpadek. Na przekór ekspertom WIG20 bił rekord za rekordem. Swoją przygodę z giełdą rozpoczęło kilkadziesiąt tysięcy osób. Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) ostrzegała przed inwestowaniem w znane nazwiska, ale właśnie wtedy w wielkim stylu wrócił Roman Karkosik, a Leszek Czarnecki wykonał kilka pokerowych zagrań, budując fundamenty pod przyszłe wzrosty. Gracze giełdowi zainteresowali się grami… komputerowymi. Petrolinvest nadal nie znalazł ropy, a Veno nie wybudowało superauta. Najwięcej zarobili bogaci. KGHM, najsilniejsza spółka giełdy, biła rekordy, zyskując przez rok ponad 60 proc.

Świat nadal borykał się z kłopotami, ale miało to mniejszy wpływ na GPW. George Soros zjadł obiad z funduszami i strefa euro zadrżała. Grecja przestała kojarzyć się tylko z wakacjami, Irlandia z zielonej wyspy stała się czerwona. Oberwało się Hiszpanii oraz Portugalii. Fed drukował dolary, a Barack Obama straszył banki restrykcjami. Amerykańskie spółki na przekór prawie zawsze biły prognozy. Chińczycy zaczynają mieć problem z inflacją, ale złoto i miedź ustanawiały kolejne rekordy.

W papierowym wydaniu "PB" we wtorek opisujemy pierwsze sześć miesięcy mijającego roku. Druga część jutro.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Gemra, StockWatch.pl

Polecane