To fintechy będą kupowały banki

Rozmawiała Beata Tomaszkiewicz
07-06-2016, 22:00

Rozmowa z Dominikiem Fajbusiewiczem, członkiem zarządu Idea Banku

Idea Bank kupuje Getin Leasing. Po połączeniu z państwa firmą leasingową ma powstać największa firma w branży. Zamierzają państwo korzystać z efektów skali czy coś zmienić na rynku leasingowym?

Siła połączonych biznesów będzie bardzo duża. Zakup Getin Leasing oznacza dla nas 50 tys. nowych klientów rocznie, wśród których dominują małe firmy. Mamy jednak ochotę na to, żeby trochę potrząsnąć tym rynkiem. Zaoferować innowacyjne rozwiązania. Na razie tyle.

A co w takim razie robicie teraz?

Intensywnie pracujemy z Ministerstwem Rozwoju nad połączeniem naszej bankowości z CEIDG, aby poprzez Idea Cloud można było założyć działalność gospodarczą bez wychodzenia z domu. Mam nadzieję, że dzięki temu wskaźnik firm zakładanych przez internet znacząco przekroczył obecne 2 proc. Mamy też zupełnie nową koncepcję finansowania małych firm z wykorzystaniem nowych technologii. Proszę pamiętać, że już dziś jesteśmy właścicielem unikalnego narzędzia oceny zdolności kredytowej jednoosobowych firm, która jest dokonywana na podstawie obrotów na rachunku. Jednocześnie przez ostatnie 5 lat zdobywaliśmy wiedzę o zachowaniu się portfela kredytów z tego segmentu. Mamy więc absolutnie ekskluzywne know-how w zakresie oceny ryzyka kredytowania małych firm. Mamy też pomysł, jak to wykorzystać w nowej linii biznesowej.

Na rynku finansowym za najbardziej innowacyjne uważa się fintechy. Trwa właśnie dyskusja, jak bardzo zagrażają one bankom.

I kto ostatecznie kogo wchłonie. Tymczasem ja uważam, że docelowo banki staną się firmami technologicznymi. Ten proces jest nieunikniony i już się toczy. Banki, które będą chciały przetrwać, będą musiały stać się fintechami. Dlatego dyskusja o tym, co banki powinny zrobić, aby uchronić się przed fintechami — konkurować z nimi czy współpracować, czy może raczej rozwijać je jako uzupełnienie swojej podstawowej działalności — idzie w złym kierunku.

Obecnie jednak panuje przekonanie, że banki powinny przejmować firmy technologiczne.

Banki poprzez aliasy z firmami fintech próbują nadrobić własny brak innowacyjności, ale jak dla mnie, nie tędy droga. Tak da się załatać dziurę w jednym miejscu. Czas kupowania rozwiązań fintechowych skończy się w momencie, gdy część firm technologicznych rozwinie się na tyle, by móc przejmować banki. W mojej ocenie, to fintechy będą kupowały banki, a nie odwrotnie. Uważam, że w przyszłości jedynym skutecznym modelem rozwoju będzie nasz model — fintech, rozumiany jak instytucja finansowa działająca w świecie nowych technologii plus bezpieczeństwo, jakie możemy zagwarantować dzięki obecności na rynku regulowanym i kontrolowanym. Dokładnie w tej kolejności. Chociaż oczywiście ten sam nadzór, który dba o bezpieczeństwo systemu bankowego, jest jednocześnie hamulcem dla innowacji. Przewagą banków nad firmami fintech jest też know-how w zakresie oceny ryzyka, zdobyty dzięki wieloletniemu doświadczeniu w obsłudze portfela kredytowego. Kolejną przewagą są potężne aktywa.

Czy te zagrożenia nie są trochę wyolbrzymione? Od kilku lat, pomimo dynamicznego rozwoju sektora fintech, banki wciąż wykonują swój biznes.

Zmiana zachowań konsumentów jest nieodwracalna. Model obsługi oddziałowej w jej tradycyjnym rozumieniu, czyli kasy i okienka, za chwilę nie będzie miał racji bytu. Powiedzmy sobie szczerze, że dla klienta nie ma znaczenia, który bank prowadzi mu konto czy udziela kredytu. Przywiązanie do marki w sektorze bankowym w Polsce jest niewielkie, a na rynkach z długą tradycją też wyraźnie słabnie. Nic w tym dziwnego, bo oferta różnych banków w zasadzie różni się tylko opakowaniem i ceną. Zupełnie inaczej jest z fintechami — tam produkty powstają w odpowiedzi na konkretną potrzebę klientów. Ktoś coś wymyśli i jednym ruchem zmienia układ sił na rynku. Każdy, kto choć raz skorzystał z Ubera, nie sięgnie po telefon do tradycyjnej korporacji taksówkowej.

Mówimy o problemie wyłącznie w kontekście banków, ale wydaje mi się, że ekspansja firm technologicznych może zagrozić całemu rynkowi finansowemu — towarzystwom ubezpieczeniowym, funduszom inwestycyjnym, nawet giełdzie.

Też tak uważam. Spójrzmy na twarde dane — 15 najwyżej wycenianych start-upów technologicznych albo wprowadziło rozwiązania, których wcześniej nie było, albo wykreowało nowe potrzeby. Nie powielały, nie rozwijały rozwiązań wymyślonych przez innych. A sztuka twórczego powielania jest domeną rynku finansowego na wszystkich płaszczyznach. Zresztą nie tylko rynku finansowego to dotyczy.

Ale czy to jest w ogóle możliwe, żeby bank stał się fintechem? Czy te pojęcia się przypadkiem nie wykluczają?

Odpowiem w ten sposób: kilka dni temu odebraliśmy w Londynie statuetkę w konkursie Fintech Innovation Awards. Banki pojawiają się tam rzadko, a swoje rozwiązania prezentują fintechy z całego świata. Zostaliśmy nagrodzeni za najlepsze rozwiązania w dziedzinie bankowości korporacyjnej. Międzynarodowych nagród zdobyliśmy już naprawdę bardzo dużo, ale ta jest szczególna, bo plasuje nas w zupełnie innej lidze. Weszliśmy w świat, w którym o uznanie walczą najbardziej innowacyjne firmy technologiczne, i oficjalnie zostaliśmy przyjęci do grona najlepszych fintechów.

Czy to zainteresowanie zagranicy państwa projektami kończy się na statuetkach, czy idzie za nim coś jeszcze?

Kilka zagranicznych banków, m.in. z USA, Japonii czy Włoch, a nawet z Bliskiego Wschodu wyraziło wysokie zainteresowanie naszymi projektami, włącznie z planami zaimplementowania ich u siebie. Zrobiło się o nas głośno na świecie dzięki wygranym, jakie nasza platforma, wpłatomaty i hub zdobyły w prestiżowych konkursach. W ubiegłym roku przykuliśmy uwagę EFMA, stowarzyszenia europejskich banków, które przyznaje nagrody za najbardziej innowacyjne rozwiązania. My dostaliśmy dwie główne, w gronie nagrodzonych znalazły się też mBank i PKO BP. Również w ubiegłym roku w amerykańskim konkursie BAI-Infosys Finacle Global Banking Innovation Awards, zostaliśmy numerem jeden w kategorii „największa innowacja w płatnościach”, a rok wcześniej Idea Cloud uznano za „przełomową innowację roku na świecie”. Te konkursy wyróżnia to, że startuje w nich wiele banków z całego świata. Ale najbardziej widoczne są te z Polski i Turcji.

A pan, które z rozwiązań banku uważa za najbardziej innowacyjne?

Dla mnie najbardziej innowacyjna jest platforma Idea Cloud, takie małe centrum dowodzenia firmą. Jednak nie przebiła się ona w świadomości tak mocno jak mobilne wpłatomaty, czyli opancerzone samochody, które odbierają gotówkę bezpośrednio z firmy przedsiębiorcy.

Ile mają państwo takich wpłatomatów?

Teraz 18. Do końca tego roku będziemy mieli 30, a w przyszłym roku 50. Ten projekt cały czas nas zaskakuje pod względem kwot, jakie klienci wpłacają do mobilnej maszyny. Dlatego plany dotyczące rozwoju mobilnych wpłatomatów są dynamiczne. Średnia wplata do takiej maszyny jest ponad 3 razy większa od średniej dla stacjonarnego wpłatomatu w ścianie.

Od początku szło z tym projektem tak gładko?

Nie. Mieliśmy wiele problemów natury technologicznej, żeby taki samochód–wpłatomat zbudować i żeby działał bez zarzutu. Robiliśmy to metodą prób i błędów, aż się udało. Pomysł od początku wzbudzał wątpliwości, bo nikt na świecie wcześniej nie zrobił mobilnego wpłatomatu, zamawianego przez aplikację jak taksówka. Myślę, że głównym powodem, dla którego niewielu wierzyło w nasz projekt, była jego ogromna prostota. Konkurencji trudno się pogodzić, że do tej pory na to nie wpadła.

A Komisja Nadzoru Finansowego? Wcześniej mieli państwo przecież problem ze wdrożeniem technologii służącejdo importu danych z rachunków w innych bankach….

Nie miała zastrzeżeń. Tak naprawdę jest to klasyczna usługa konwoju gotówki. Konwojent jest przeszkolony, a transport ubezpieczony i na wiele sposobów zabezpieczony przed kradzieżą. Klient ma pieniądze na koncie zaksięgowane online w momencie wpłaty, czyli niczym nie ryzykuje. Wcześniej rzeczywiście zostaliśmy zmuszeni do zaprzestania importu danych w tzw. technologii screen scraping z rachunków w innych bankach. Narzędzie to, w 100 proc. bezpieczne, wykorzystywaliśmy w procesie zautomatyzowanej analizy zdolności kredytowej. Klienci bardzo je cenili, gdyż po raz pierwszy uzyskali możliwość zaciągnięcia kredytu na firmę w pełni online i na dodatek w kilka minut. My natomiast, dysponując rzeczywistą wiedzą o sytuacji finansowej firmy, budowaliśmy bardzo zdrowy portfel. Byliśmy też gotowi, aby wykorzystać tę technologię do przenoszenia rachunków bankowych. Gdyby się to udało, przenoszenie rachunku z banku do banku stałoby się tak proste jak wykonanie przelewu. Niestety banki muszą liczyć się z tym, że ich innowacyjne projekty będą kwestionowane przez nadzór. Tak jest na całym świecie.

Gdzie Idea Bank będzie za 10 lat?

W telefonie. Będziemy strukturą jeszcze bardziej opartą na technologiach. Bardziej narzędziem do prowadzenia firmy niż bankiem w tradycyjnym rozumieniu.

Edukacyjny projekt Bankowość 3.0 realizowany jest przez redakcje Bankier. pl i „Pulsu Biznesu”. Celem projektu jest m.in. przedstawienie informacji o nowościach technologicznych, innowacjach oraz znaczenia banków we wspieraniu nowych trendów oraz próba odpowiedzi na pytanie, jak powinien wyglądać system bankowy w następnym ćwierćwieczu. Jednym z partnerów projektu jest Idea Bank. Więcej pod adresem http:// www.bankier.pl/bankowosc-3.0.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rozmawiała Beata Tomaszkiewicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / To fintechy będą kupowały banki