To jest pożegnanie w wielkim stylu

Beata Tomaszkiewicz
26-01-2006, 00:00

Przeprowadził bank przez fuzję i kryzys na początku 2000 r., a także stworzył jedną z najstabilniejszych spółek. Teraz żegna się z BZ WBK.

Jacek Kseń, prezes BZ WBK, oświadczył, że w kwietniu przyszłego roku opuści zarząd banku. Stanie się to po jedenastu latach piastowania tego stanowiska. Rynek zareagował 2,5-procentowym wzrostem kursu akcji spółki — to nagroda za styl rozstania.

— Rzadko mamy do czynienia na polskim rynku z sytuacją, że prezes lub członek zarządu informują o planach odejścia z ponad rocznym wyprzedzeniem. To wprowadzenie nowej jakości do biznesu. Świadczy o tym, że decyzja jest odpowiedzialna i przemyślana, a nie podejmowana pod wpływem impulsu — ocenia Artur Szeski, analityk CDM Pekao.

Jacek Kseń odchodzi z banku, bo ma nowe plany życiowe. Jakie? Tego nie ujawnia.

— Na pewno BZ WBK pokaże za 2005 r. rekordowe wyniki. Spółka jest na ścieżce szybkiego wzrostu, choć gra po swojemu, a nie tak jak wszyscy. Więc jest to najlepszy moment na ogłoszenie takiej decyzji — uważa Andrzej Powierża, analityk BDM PKO BP.

Wiele pochwał…

Dziesięć lat rządów Jacka Ksenia w BZ WBK rynek ocenia podobnie wysoko jak styl jego odejścia.

— Prezes Kseń przeprowadził Bank Zachodni spokojnie przez fuzję z WBK. Od początku był widoczny efekt synergii. Bez większych problemów spółka wybrnęła także z załamania w sektorze bankowym na początku XXI wieku — twierdzi Marcin Materna, analityk Millennium DM.

Stabilność i przewidywalność banku są cechami najbardziej podkreślanymi przez analityków.

— Stabilny, przewidywalny, zyskowny, skutecznie, choć konserwatywnie zarządzany — taki jest teraz BZ WBK — określa Artur Szeski.

Dodaje, że w przypadku banków konserwatywne zarządzanie znaczy mało ryzykowne, więc to też przymiot.

— Sądzę, że w porównaniu z konkurencją bank lepiej współpracuje ze swoją grupą, np. spółkami faktoringową i leasingową. Widać, że firmy z bankiem się uzupełniają, a nie konkurują — podkreśla Andrzej Powierża.

…i łyżka dziegciu

Jednak nie oznacza to, że sukcesy przyćmiły rynkowi pewne braki BZ WBK.

— Trudno powiedzieć, czy zarząd nie widzi, nie chce czy nie umie wykorzystać boomu na rynku dewizowych kredytów hipotecznych. W każdym razie bank nie walczy o jeden z bardziej dochodowych rynków — mówi Marcin Materna.

BZ WBK jest w gronie nielicznych banków, które nie udzielają kredytów hipotecznych w dewizach.

— Tłumaczy się to tym, że kredyty w dewizach są zbyt groźne dla klientów, bo pociągają za sobą ryzyko kursowe. Tymczasem BZ WBK oparł wzrost na sprzedaży funduszy inwestycyjnych. Ciekawe, co się stanie, gdy sytuacja na giełdzie przestanie być tak dobra. Jak zareagują inwestorzy na straty? Czy mają świadomość, że istnieje takie zagrożenie? — ocenia Andrzej Powierża.

Dodaje, że spółce przydałyby się kolejne źródła szybkiego wzrostu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Beata Tomaszkiewicz

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Prawo / To jest pożegnanie w wielkim stylu