To jeszcze nie korekta, na którą czekaliśmy

Robert Fijołek
opublikowano: 26-03-2008, 00:00

Wzrosty na naszym parkiecie to raczej chwilowa przewaga byków. Warto pamiętać, że nasi inwestorzy nadal są bardzo wrażliwi na sytuację w Stanach Zjednoczonych. A ta na razie jest bardzo niepewna. Trwa sezon publikacji wyników za oceanem. Jeszcze dużo może się zdarzyć na Wall Street. Warto także pamiętać, że większość amerykańskiego PKB pochodzi z wewnętrznej konsumpcji. Dane makroekonomiczne wpływające na zachowania konsumentów w USA są nadal bardzo słabe.

Uważam, że wczorajsze wzrosty to jeszcze nie jest dłuższa korekta, na którą czekamy. Obecnie inwestowanie na warszawskim parkiecie wiąże się z wyższym niż normalnie ryzykiem. Myślę, że mamy jednak szanse na trwalsze odbicie w drugim kwartale. Sytuacja musi się ustabilizować — musi opaść kurz. Wtedy inwestorzy dostrzegą fundamenty krajowych spółek i przestaną kierować się emocjami. W najbliższych dniach na warszawski parkiet mogą wrócić spadki. Trudno ocenić, czy osiągnęliśmy już dno. Ostatnio, gdy analitycy byli przekonani, że tak się stało, usłyszeli pukanie od spodu.

Robert Fijołek

dyrektor departamentu zarządzania aktywami BPH TFI

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Robert Fijołek

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu