To nie bańka internetowa, to nowy świat

Grzegorz Nawacki
opublikowano: 26-09-2012, 18:52

Biznesy związane z siecią rosną jak szalone. Ich wyceny jeszcze mocniej. Ale to nie bańka, lecz zmiana świata, do której biznes musi się przygotować, mówią eksperci.

18 czerwca tradycyjne media przeżyły szok – Stowarzyszenie Wydawców Amerykańskich (AAP) ogłosiło, że w pierwszym kwartale przychody wydawców z tytułu sprzedaży e-booków przekroczyły przychody ze sprzedaży książek papierowych. Nieco wcześniej takie zjawisko odnotował Amazon.com. Zdaniem ekspertów to dowód, że biznes przenosi się do sieci. McKinsey wyliczył, że firmy, których działalność związana jest z szeroko rozumianym internetem odpowiadają już za 20 proc. wzrostu światowego PKB. Napędza go brak barier – każda mała i średnia firma może łatwo wejść na rynki zagraniczne, co w tradycyjnym biznesie było nierealne. Ale zdaniem wielu astronomiczna wycena Facebooka przy IPO, a następnie mocny spadek kursu to zwiastun pęknięcia nowej bańki, porównywalnej do tej z 2000 r. Zdaniem uczestników Europejskiego Forum Nowych Idei w Sopocie, nie, bo zmieniła się rzeczywistość.

Zobacz więcej

fot. istockphoto.com

- Do bańki doszło na rynkach finansowych, w branży nie. Firmy, które miały zdrowe modele biznesowe przetrwały np. Amazon, miał ogromną wycenę, która spadła, ale firma istnieje. Teraz nie mamy bańki, choć prawda, że większość ludzi inwestujących nie rozumie technologii, dlatego przeszacowują lub niedoszacowują wartości firmy – mówi Artur Waliszewski, dyrektor Google Polska.

- Sytuacja się zmieniła. Zmieniły się przyzwyczajenia ludzi, informacji szukamy w interencie zamiast w tradycyjnych książkach. Facebook ma 700 mln użytkowników, Twitter ma 140 mln wpisów dziennie. Szukamy lepszego dotarcia do klientów, internetowe biznesy nie są bańką, lecz odpowiedzią na ten trend. Dla firm zmienił się model biznesowy – mówi Anna Sieńko, dyrektor generalna IBM Polska i Kraje Bałtyckie.

Zdaniem ekspertów 12 lat temu bańka pękła, bo zbyt szybko urosła. Teraz sieć ma już moc.

- W 2000 r. chodziło o wdrożenie nowych usług, prze wizjonerów. Obecnie gospodarka internetowa jest zupełnie inna, to już duża część gospodarki, w Polsce 2,7 proc. PKB, więcej niż górnictwo. Doszło do dużej zmiany, wszystkie firmy w różnych branżach wykorzystują technologie informatyczne, które stają się nowym motorem wzrostu – mówi Grzegorz Wójcik, dyrektor ds. korporacyjnych Grupy Allegro.

Biznesy internetowe rosną, bo zmieniła się mentalność konsumentów.

- Kiedyś były trzy kanały w telewizji i to one narzucały co konsumenci wiedzieli. Teraz to konsumenci rządzą, bo dzięki sieci mają nieograniczony dostęp do informacji czy sklepów na całym świecie – mówi Mark Brailey, dyrektor ds. strategii Intel Corporation na Europę, Bliski Wschód i Afrykę.

Paneliści przekonują, że gdy młodzi dorosną odrzucą biznes, którego nie będzie w sieci.

- Młodzi ludzie nie przyjadą do hotelu bez WiFi, nie zaakceptują drogiego roamingu, wolnego transferu danych. Każdy firma, która obecnie prosperuje, musi dopasować się do młodzieży, która dorasta, a jest zupełnie inna – zauważa Artur Waliszewski.
Ta konieczność dopasowania ma i ciemne strony. W niektórych sektorach wywraca modele biznesowe np. od firm telekomunikacyjnych oczekuje się coraz szybszego transferu, co oznacza duże inwestycje, a jednocześnie coraz tańszych usług, co oznacza spadek przychodów. Dlatego telekomy coraz głośniej domagają się udziału w zyskach firm internetowych. Te nie chcą o tym słyszeć.

- Firmy internetowe tworzą usługę, której ludzie chcą. Ludzie chcą mieć dostęp do sieci nie dla zasady, ale by korzystać z usług. My nie chcemy za to pieniędzy, mało tego płacimy za to, klienci też. Jakim cudem firmy telekomunikacyjne nie mają pieniędzy na infrastrukturę – mówi Artur Waliszewski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu