To nie były opcje,ale pytania zostają

Dawid Tokarz
16-03-2009, 00:00

W tekście dotyczącym kariery biznesowej Waldemara Pawlaka napisałem, że Warszawska Giełda Towarowa (WGT), którą szef PSL zarządzał w latach 2001-05, straciła ponad 1 mln zł na opcjach walutowych. Weryfikując tę informację, nie dochowałem należytej staranności i dałem się wprowadzić w błąd. Prawdą jest, że za kadencji obecnego wicepremiera WGT zabezpieczając się przed ryzykiem walutowym, straciła. Korzystała jednak nie z opcji, lecz z kontraktów terminowych. Nie była to spekulacja. Za tę poważną pomyłkę przepraszam: wicepremiera Pawlaka, WGT i wszystkich czytelników "Pulsu Biznesu".

Waldemar Pawlak ma więc rację, mówiąc, że WGT nie korzystała z opcji walutowych, lecz z kontraktów terminowych. Nie ma jej, twierdząc, że spółka dzięki jego "dobremu zarządzaniu" została "wyprowadzona na prostą" i "odniosła sukces".

Kontrolowana przez posła PSL Zbigniewa Komorowskiego i zarządzana przez Waldemara Pawlaka WGT tylko raz, w 2003 r., osiągnęła zysk ze sprzedaży. Nie zawdzięcza go "dobremu zarządzaniu" wicepremiera, lecz, tak jak napisaliśmy: decyzjom rządzących wtedy polityków PSL i nominowanych przez nich szefów państwowych agencji rolnych. To oni dali zarobić WGT, angażując do tego publiczne pieniądze. Już rok później, wciąż za kadencji Pawlaka, WGT zamknęła rok stratą. PSL było już wtedy w opozycji, a rządzący SLD nie chciał wspomagać firmy kojarzonej z ludowcami.

Do dziś WGT grozi utrata płynności. O jakiej "prostej" i jakim "sukcesie" mówi więc Waldemar Pawlak? I dlaczego twierdzi, że nie złamał prawa? Przecież, jak ujawniliśmy: Fundacja Partnerstwo dla Rozwoju, która przejęła należące do niego udziały w spółkach Internetowy Instytut Informacji i Wyszukiwanie Informacji Profesjonalnej (WIP), przez lata nie składała sprawozdań z działalności, co jest naruszeniem ustawy o fundacjach. Czy to nie kłóci się z zapewnieniami wicepremiera o pełnej przejrzystości jego biznesowej kariery? Tym bardziej że kierowana przez niego, a potem jego matkę fundacja od lat nie prowadzi żadnej działalności statutowej, a swoją aktywność ogranicza do bycia właścicielem udziałów ww. spółek.

Pytań, które wciąż pozostają bez odpowiedzi, jest więcej. Jaki był sens transakcji z czerwca 2005 r., kiedy to WIP kupiło 12 zestawów komputerowych tylko po to, by od razu wynająć je Fundacji Rozwoju (FR), należącej do PSL i kierowanej przez… Waldemara Pawlaka. I dlaczego FR, dysponująca dużym majątkiem, sama nie kupiła potrzebnych jej komputerów, a zamiast tego wybrała mniej korzystny ich wynajem od spółki kontrolowanej przez wicepremiera?

Te i inne pytania będziemy zadawać Waldemarowi Pawlakowi. Misją mediów jest bowiem patrzenie władzy na ręce. Zapewniamy, że naszym celem nie jest dyskredytacja wicepremiera Waldemara Pawlaka. W trosce o zdrowe państwo jego obowiązkiem jest wyjaśnienie wszystkich wątpliwości.

Za błąd dotyczący opcji jeszcze raz wszystkich zainteresowanych i czytelników przepraszam.

Dawid Tokarz

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / To nie były opcje,ale pytania zostają