To nie jedyne kontrowersje

DTK
05-10-2006, 00:00

GTech to agresywny gracz. Jego historia naznaczona jest kontrowersjami, sporami sądowymi i zarzutami o korupcję.

Raport Departamentu Bezpieczeństwa Publicznego stanu Teksas, o którym piszemy wyżej, wymienia kilka podejrzanych transakcji GTechu z ostatnich lat.

Brzydko pachnie

Chodzi m.in. o umowę z 2003 r. z brazylijską firmą konsultingową, która za pomoc w wygraniu przetargu na obsługę loterii w tym kraju otrzymała 380 tys. USD. Śledczy podejrzewają, że firma ta (prowadzona przez znanego kryminalistę) była wehikułem, dzięki któremu pieniądze wykorzystano do finansowania kampanii politycznej.

W Trynidadzie i Tobago GTech zapłacił 2,8 mln USD firmie powiązanej z tamtejszym nadzorcą rynku hazardowego. Mimo tak dużej sumy umowa nie miała formy pisemnej! W Czechach z kolei amerykański gigant w trakcie negocjowania kontraktu z Sazką (odpowiednik Totalizatora Sportowego) wyłożył (w formie pożyczki) 20 mln USD na budowę stadionu.

Najbardziej znana historia dotyczy jednak Wielkiej Brytanii. W 1998 r. znany multimilioner Richard Branson (kontroluje ponad sto firm działających pod marką Virgin) oskarżył Guya Snowdena ówczesnego szefa GTechu o to, że oferował Bransonowi łapówkę za odstąpienie od przetargu na obsługę brytyjskiej loterii. Obaj wytoczyli sobie sprawy sądowe, które przegrał Snowden. I — w wyniku afery — musiał odejść.

Polski ślad

To Guy Snowden założył GTech w 1982 r. razem z Wiktorem Markowiczem. Ten świetny matematyk i dobry brydżysta wyjechał z Polski w 1964 r. — najpierw do Izraela, a stamtąd do USA, gdzie mieszka do dziś. Markowicz zajmował się m.in. rachunkiem prawdopodobieństwa i teorią gier. Lubił też hazard. Opracował specjalny program komputerowy pozwalający na obsługę loterii online, co zrewolucjonizowało rynek hazardu i pozwoliło GTechowi na szybki rozwój.

Kontrowersje nie omijały też Markowicza. W 1996 r. wyszło na jaw, że Aleksander Kwaśniewski, ówczesny prezydent, podczas wizyty w USA czterokrotnie korzystał z prywatnych samolotów biznesmena. Urzędnicy prezydenta tłumaczyli potem, że takie rozwiązanie było tańsze niż czarter. Przyznali się jednocześnie do błędu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: DTK

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Transport i logistyka / / To nie jedyne kontrowersje