To nie tylko uproszczenie struktury

Jacek Zalewski
24-12-2008, 00:00

Obserwowałem z bliska powoływanie siedmiu kolejnych rządów — i za każdym razem intrygował mnie moment, gdy na końcu prezydent wręczał odrębny dyplom przewodniczącemu Komitetu Integracji Europejskiej (KIE). Najczęściej bywał nim sam premier, bodaj tylko Jarosław Kaczyński powierzył to stanowisko ministrowi spraw zagranicznych Annie Fotydze. KIE został utworzony w roku 1996 i tak naprawdę powinien zostać zniesiony 1 maja 2004 r., gdy Polska weszła do Unii Europejskiej. Wczoraj Rada Ministrów wreszcie przyjęła projekt ustawy, która nadrabia tę czteroletnią zaległość.

Skoro istniał KIE w randze resortu, to musiał istnieć także odrębny Urząd Komitetu Integracji Europejskiej (UKIE), którego szef był sekretarzem KIE. Aha, nie należy zapominać, że funkcjonuje również stały Komitet Europejski Rady Ministrów (KERM), którego przewodniczącym jest… któż by inny, jak premier Donald Tusk. W tym galimatiasie naprawdę trudno było się połapać, dlatego wypada z ulgą przyjąć, że trochę się to wszystko uprości. Zadania i załogę UKIE przejmie MSZ, a na poziomie rządowym funkcjonować ma nowy twór Komitet do Spraw Europejskich.

Już w epoce Danuty Hübner istniała bliskość obu struktur — była ona sekretarzem KIE, czyli szefem UKIE, a zarazem wiceministrem spraw zagranicznych. Ale wypada przypomnieć także pamiętną noc z 22 na 23 czerwca 2007 r. na szczycie w Brukseli, kiedy w bardzo nerwowej atmosferze negocjowany był traktat podpisany potem w Lizbonie. Minister Fotyga owej nocy nagle odstawiła na bok szefa UKIE Ewę Ośniecką-Tomecką i jej ekipę, która przez wiele tygodni pracowała nad urabianiem państw członkowskich UE do idei legendarnego pierwiastka. Z minuty na minutę pierwiastek poszedł w kąt, a z kapelusza wyjęty został przez Fotygę mechanizm głosowań z Joaniny.

Ustawa o reorganizacji europejskich struktur tylko na pierwszy rzut oka jest techniczna, a tak naprawdę ma drugie dno. Oto rząd trochę boczkiem załatwia również istotne umocnienie decyzyjności MSZ w sprawach polityki zagranicznej. Ustawowym postawieniem kropki nad "i" premier Donald Tusk z ministrem Radosławem Sikorskim chcą zabrać prezydentowi ostatnie złudzenia wpływów w tym obszarze. Stąd może to być kolejna ustawa, która doczeka się weta Lecha Kaczyńskiego — ale z kolei to ewentualne weto zapewne doczeka się odbicia trzema piątymi głosów, jak emerytury pomostowe.

Jacek Zalewski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / To nie tylko uproszczenie struktury