To nowa wojna obronna z rządem

Jarosław Królak
opublikowano: 26-01-2007, 00:00

Konflikt producentów i importerów leków z władzą trwa od lat. Żaden rząd nie szanował zasad ani unijnego prawa.

Konflikt producentów i importerów leków z władzą trwa od lat. Żaden rząd nie szanował zasad ani unijnego prawa.

Koncerny farmaceutyczne nie mają szczęścia do polskich władz. Dlaczego? Bo mają ogromne pieniądze, na które każda kolejna władza miała chrapkę. Nawiązując do słynnego powiedzenia, w przypadku producentów, importerów i dystrybutorów leków można przewrotnie rzec, że u nas to „bogatemu wiatr w oczy wieje”.

Najpoważniejszy jak dotąd konflikt zaczął się w 2001 r. Organy celne zarzuciły importerom zaniżanie wartości celnej sprowadzanych do Polski leków. Poszło o marże, które od 1993 r. w rozporządzeniu ustalał resort finansów. Fiskus zarzucił niezgodne z prawem zaniżanie wartości celnej na skutek nieuwzględniania rabatów uzyskiwanych od zagranicznych producentów (spó- łek matek). Zdaniem rządu, dzięki temu firmy uzyskiwały wyższe refundacje od kas chorych. Oszacował, że w wyniku tego procederu budżet państwa mógł stracić nawet kilka miliardów złotych. Koncerny tłumaczyły, że wszystko odbywało się zgodnie z prawem. Ponadto Trybunał Konstytucyjny uznał za niezgodne z konstytucją rozporządzenie, które — zdaniem fiskusa — było przez firmy łamane. Kolejne rządy nie dawały jednak za wygraną. Konflikt odbił się szerokim echem na arenie międzynarodowej. Kilkakrotnie interweniowała Komisja Europejska. Rządowi nie wypadało nic innego, jak sprawę wyciszyć. Gorącego kartofla podrzucono Narodowemu Funduszowi Zdrowia (NFZ), aby dochodził pieniędzy w procesach cywilnych.

W kilku pierwszych sprawach pozwy NFZ zostały oddalone. Koncerny wygrały dzięki uporowi.

W kwestiach stricte refundacyjnych firmy także mają pod górkę. Mętny system tworzenia list powoduje, że nie mają one szans na poznanie przyczyn odmowy wejścia na nią i nie mogą się nigdzie poskarżyć. Tracą przez to nie tylko duże pieniądze, ale także wizerunek — były podejrzenia uzyskiwania refundacji w zamian za łapówki. Jesienią 2005 r. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego nawet zatrzymała wiceprezesa NFZ, któremu zarzucono przyjęcie łapówki wysokości 1 tys. zł w formie... obiadu i kolacji imieninowej.

Nowy konflikt, jeżeli wybuchnie, niechybnie będzie oznaczał kolejną klęskę polskiego rządu, gdyż łamanie unijnego prawa przy tworzeniu list refundacyjnych jest ewidentne.

Co to jest refundacja

Celem refundacji jest zwiększenie dostępności leków na rynku dzięki obniżeniu ich ceny. To ukłon rządu w stronę pacjentów.

Do medykamentów, które będą mieć szczęście znalezienia się na liście refundacyjnej, dopłaca

Narodowy Fundusz Zdrowia.

Na listy trafiają zarówno leki innowacyjne (nowoczesne i oryginalne), jak i leki generyczne, będące ich tańszymi odpowiednikami.

Kształt list niezbyt podoba się ostatnio firmom innowacyjnym, gdyż trafia na nie coraz więcej tańszych i konkurencyjnych generyków.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu