To sądny dzień dla spółek giełdowych

Adrian Boczkowski
opublikowano: 24-01-2011, 00:00

Dzisiaj Naczelny Sąd Administracyjny rozstrzygnie, czy wydatki na emisje akcji są kosztem podatkowym

Dzisiaj po południu sędziowie Naczelnego Sądu Administracyjnego powinni wydać orzeczenie, czy można zaliczać w koszty podatkowe wydatki poniesione na podwyższenie kapitału zakładowego poprzez emisję akcji (sygnatura II FPS 6/10). To bardzo ważna kwestia zarówno dla spółek z GPW i NewConnect, jak i z rynku niepublicznego, a także dla przyszłych emitentów. Chodzi bowiem o kwalifikację kosztów notarialnych, opłat za doradztwo, promocję czy pośrednictwo w sprzedaży walorów. Dzisiejszy werdykt siedmiu sędziów NSA stanie się obowiązującym prawem, o ile oczywiście sprawa nie zostanie przekazana pełnemu składowi Izby, a później pełnemu składowi NSA.

Orzecznictwo było do tej pory sprzeczne, także w sądach administracyjnych. Szereg orzeczeń mówi o możliwości zaliczenia kosztów emisji akcji, a szerzej — całej oferty publicznej — w poczet kosztów uzyskania przychodów (KUP). Dzięki temu można odpisać koszty IPO od opodatkowanego dochodu i zapłacić mniejszy podatek CIT (lub zwiększyć stratę do rozliczenia w kolejnych latach). Kwestionowanie przez organy podatkowe takiej operacji zaczęło się mniej więcej w 2006 r., a ostatnio przybrało na sile. Formalnie bowiem wpływy z emisji akcji nie są opodatkowanym przychodem, więc można dowodzić, że koszty przypisane temu procesowi również nie są podatkowe, a cała operacja ma na celu utworzenie lub powiększenie samego źródła przychodów (nie służy osiągnięciu przychodu podatkowego). Tymczasem prawnicy opowiadający się za ujmowaniem kosztów IPO jako KUP argumentują, że emisja służy pośrednio uzyskiwaniu przychodów podatkowych, tak jak m.in. normalna obsługa prawna spółki. Co ciekawe, każde ze stanowisk da się obronić na kanwie ustaw o CIT i rachunkowości.

Nieprecyzyjność polskiego prawa to jedno, ale logika i równość rynków to drugie. Przede wszystkim, rozwój rynku kapitałowego oparty na lokalnych spółkach służy całej gospodarce. Dodatkowo, przygotowanie dokumentacji, doradztwo, prowizje i opłaty kredytowe nie są w ogóle kwestionowane jako KUP. Tak samo jest w przypadku emisji obligacji — także tych, które są plasowane na rynku Catalyst. Dlatego dziwić może próba żądania przez fiskusa, by wydatki na IPO traktować tak, jak na przykład wydatki reprezentacyjne (koszty niepodatkowe), choć pieniądze z kredytu czy z obligacji również nie są przychodem podatkowym. Co więcej, spółki, które w ostatnich latach w dobrej wierze odliczały koszty IPO od dochodu do opodatkowania, miałyby prawo czuć się poszkodowane. Szukanie źródeł wpływów budżetowych nie może odbywać się kosztem dyskryminowania rynku kapitałowego, a do tego zaskakiwać emitentów i działać wstecz.

Gra idzie o duże pieniądze. Od 2005 r. (wcześniejsze transakcje już się przedawniły) na GPW i NewConnect zadebiutowało ponad 430 spó- łek. Wartość ich ofert przekroczyła 61 mld zł (nie liczymy samych nowych emisji, gdyż w wielu przypadkach spółki ponosiły też dużą część kosztów procesu sprzedaży akcji przez akcjonariuszy w ramach IPO). Z naszych szacunków wynika, że — biorąc pod uwagę jedynie spółki prawa polskiego i ewentualne ustawowe odsetki — gra może toczyć się o ponad 600 mln zł zaległości, po które fiskus może zapukać do spółek publicznych. A przecież emisje wtórne (SPO) również generują koszty. Istnieją do tego jeszcze spółki niepubliczne, które również podnosiły kapitały. Przyszłe oferty nie obniżałyby też budżetowych wpływów z CIT. Dokładną skalę potencjalnych problemów emitentów trudno jednak ustalić, bo wiele pytanych spółek nie potrafiło lub nie chciało powiedzieć, czy zaliczyło w poczet kosztów podatkowych wydatki związane z IPO. Z naszych informacji wynika jednak, że była to standardowa praktyka.

Beata Stelmach: Nie godzimy się na dyskryminowanie giełdy

1Czy w związku z dzisiejszym posiedzeniem NSA cieszy się pani, że wreszcie sprawa rozliczania podatkowego kosztów ofert publicznych będzie precyzyjnie określona?

Na pewno nie ucieszy mnie werdykt niekorzystny z perspektywy emitentów. Orzeczenie o braku możliwości zaliczania wydatków związanych z IPO i kolejnymi emisjami (SPO) do kosztów uzyskania przychodów (KUP) to dyskryminacja tego fragmentu rynku kapitałowego jako źródła uzyskiwania kapitału. Nikt nie ma wątpliwości, że koszty związane z emisją papierów dłużnych, czy prowizje od kredytów obniżają podstawę opodatkowania. Tymczasem od 2-3 lat organy skarbowe zaczęły kwestionować zasadność KUP w przypadku ofert publicznych akcji. Nie chcemy uprzywilejowania dla tych emisji, ale nie możemy zgodzić się też na dyskryminowanie tego obszaru rynku. Koszty ponoszone w przypadku emisji publicznych akcji są przy tym w dużej części wymuszone przez prawo, jak na przykład sporządzenie prospektu emisyjnego czy zatrudnienie domu maklerskiego do oferowania akcji.

2 Jaką siłę mają argumenty emitentów? Dużą. Najlepszym tego dowodem jest dopuszczenie SEG przez sąd do postępowania w charakterze strony. Pierwszy raz zaistniała z naszej strony taka potrzeba. Głos środowiska powinien być jednak wysłuchany. Nasze szczegółowe, kilkunastostronicowe uzasadnienie sąd przyjął do rozważenia. Sam ten fakt jest dużym sukcesem i ma bardzo pozytywny wydźwięk. Dzisiejsza decyzja sędziów będzie miała duże znaczenie dla całej gospodarki. Finansowanie przez podwyższenie kapitału zakładowego jest przede wszystkim tańsze, niż finansowanie przez kredyt bankowy. Poza tym to rynek kapitałowy finansuje innowacje, nowe technologie, czyli przedsięwzięcia, które trudniej sfinansować kredytem bankowym. Wzrost kapitałów spółek oznacza przy okazji rozwój nowego biznesu, który przecież przełoży się na wpływy podatkowe w przyszłości. Mamy świadomość, że minister finansów szuka oszczędności i dodatkowych wpływów do budżetu. Trzeba jednak patrzeć na ten problem w dłuższym horyzoncie.

3Czy kwestie kwalifikacji podatkowej kosztów mogłyby powstrzymać spółki przed emisją akcji i debiutem giełdowym?

Zawsze chodzi o rachunek ekonomiczny. W wielu przypadkach kwestie podatkowe mogą być przesądzające. Dlatego nie akceptujemy żadnych utrudnień dla rozwoju rynku kapitałowego. Proszę spojrzeć na opodatkowanie zysków giełdowych (PIT). Finalna akceptacja środowiska giełdowego na takie rozwiązanie była dopiero wtedy, gdy różne klasy aktywów zaczęły być traktowane jednakowo. W efekcie podatek płaci się zarówno od odsetek z lokaty bankowej, jak również od kuponów obligacyjnych, dywidendy czy zysku z obracania papierami wartościowymi. Analogicznej równości chcemy w przypadku KUP.

Rozmawiał Adrian Boczkowski

Fiskus może zapukać do każdej spółki

"PB": Według naszych informacji PwC sugeruje klientom rozliczanie wydatków na IPO w kosztach podatkowych. A co z negatywnymi orzeczeniami sądów?

Piotr Woźniakiewicz, menedżer działu w PwC, licencjonowany doradca podatkowy: W naszej ocenie są to koszty uzyskania przychodu (KUP). Jednakże z uwagi na jednolite w ostatnim czasie orzecznictwo NSA oraz interpretacje organów podatkowych, danie klientowi prostej i czytelnej rekomendacji nie jest możliwe. Zaliczając wydatki do KUP, naraża się on na istotne ryzyko podatkowe.

Uzyskana z emisji akcji gotówka nie stanowi jednak przychodu podatkowego…

Tak rzeczywiście jest. Jednakże podwyższenie kapitału zakładowego należy traktować jako środek do celu, jakim jest zapewnienie płynności finansowej przedsiębiorstwa oraz możliwości jego rozwoju poprzez zapewnienie finansowania jego działalności.

Co dzisiaj zdecyduje NSA?

Wskazując na rozbieżności w orzecznictwie, skład orzekający odwołał się głównie do wyroków sprzed dwóch lat. To sygnał, że pomimo ostatnich jednolitych [negatywnych — red.] orzeczeń NSA powziął wątpliwość, czy wykluczenie możliwości zaliczenia przedmiotowych wydatków do kosztów podatkowych jest uzasadnione w świetle obowiązujących przepisów. To przemawiałoby za tym, iż jest szansa na korzystną dla podatników uchwałę w tej kwestii. Niestety, osobiście mam przeczucie, że ostateczne rozstrzygnięcie będzie negatywne.

Czy wchodzi w grę żądanie dopłat CIT od spółek?

Już dzisiaj szansę na wygraną z fiskusem w tej kwestii należy ocenić jako niską. Negatywna uchwała umocni dotychczasową linię orzeczniczą, a szanse na wygraną w sądzie administracyjnym spadną praktycznie do zera. Ci podatnicy, którzy zaliczyli przedmiotowe wydatki do KUP, powinni poważnie liczyć się z tym, że organy podatkowe będą to kwestionować. Decyzje wymiarowe mogą zapaść co do nieprzedawnionych zobowiązań podatkowych, a więc w roku 2011 kontrolą mogą być objęte lata 2005-10. W przypadku korzystnej uchwały ci podatnicy, którzy już ostatecznie przegrali bój z fiskusem o zwrot nadpłaconego podatku lub odwołują się od decyzji wymiarowej — są na straconej pozycji. Jeśli jednak orzeczenia są prawomocne, ale w trybie zaskarżenia interpretacji podatkowych oraz wszystkich pozostałych dzisiejsza pozytywna uchwała otworzyłaby drogę do odzyskania nadpłaconego podatku w trybie złożenia wniosku o stwierdzenie nadpłaty.

Koszty finansowania długiem są jednak KUP …

Poruszył pan istotną kwestię. Paradoksalnie w przypadku uzyskania kapitału poprzez otrzymanie kredytu (prowizje, odsetki) w sposób bezsporny są zaliczane do kosztów uzyskania przychodów, pomimo że przepisy wskazują wprost, iż kwota otrzymanego kredytu (tak jak i wkład na kapitał zakładowy) nie stanowi przychodu podatkowego. Analogicznie wyglądają koszty emisji obligacji. Stąd zupełnie nieuzasadnione wydaje się być podatkowe "dyskryminowanie" finansowania kapitałem własnym. Wydaje się, że cel ustawodawcy był zupełnie inny, o czym świadczą przede wszystkim przepisy o cienkiej kapitalizacji [finansowanie spółek zależnych przez jednostki stowarzyszone — red.], które zachęcają podatników do finansowania swej działalności poprzez kapitały własne.

Co z giełdowymi debiutantami bez emisji akcji?

Przy takich ofertach [np. PZU, Tauron, GPW — red.] odpada nam koronny argument podnoszony przez orzecznictwo, że koszty związane są z przychodem niepodatkowym — spółka nie otrzymuje bowiem żadnego świadczenia. Z drugiej strony, koszty te są związane pośrednio z zachowaniem i zabezpieczeniem źródła przychodów. Spółki z GPW niewątpliwe cieszą się wyższą renomą oraz są bardziej rozpoznawalne. Ich sytuacja finansowa może być na bieżąco monitorowana przez kontrahentów z uwagi na obowiązki informacyjne, co może powodować zwiększenie ich wiarygodności. Ponadto dokonanie emisji istniejących akcji ułatwia także w przyszłości uzyskanie kapitału poprzez emisję nowych akcji.

600

mln zł Taki próg, według naszych szacunków, mogą przekroczyć roszczenia organów skarbowych wobec ponad 400 spółek publicznych, które zadebiutowały od 2005 r.

145

tys. zł Tyle mogłaby wynieść sporna kwota w przypadku budowlanego Intakusa, którego emisja akcji wartych 5,5 mln zł kosztowała 763 tys. zł (13,9 proc.). Spółka przezornie nie zaliczyła jednak wydatków związanych z IPO w koszty podatkowe.

26,09

zł Tyle na akcję wyniosły w 2007 r. koszty IPO Petrol-investu, czyli 13,8 mln zł za emisję wartą 120 mln zł (11,5 proc.). Obecnie kurs to około 6 zł. Groźby wypływu gotówki jednak nie ma, bo spółka raportuje straty i nie płaci CIT.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adrian Boczkowski

Polecane