To Unia będzie winna, że nam się pogorszy

Małgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 09-05-2007, 00:00

Do 2013 r. Polska pozostanie świetnym miejscem do inwestycji, ale potem sytuacja się pogorszy. Winna jest... Bruksela.

Wraz z EURO 2012 skończy się w Polsce inwestycyjne eldorado

Do 2013 r. Polska pozostanie świetnym miejscem do inwestycji, ale potem sytuacja się pogorszy. Winna jest... Bruksela.

Niespodzianka. Członkostwo w Unii Europejskiej, które było potężnym impulsem do inwestycji zagranicznych w Polsce w latach poprzedzających i kolejnych po akcesji, może stać się naszym przekleństwem.

— Unia jest zagubiona, jeśli idzie o tworzenie środowiska sprzyjającego przedsiębiorcom — stwierdził nieoczekiwanie Marcin Korolec, wiceminister gospodarki, podczas konferencji PKPP Lewiatan i Warsaw Business Journal.

Przedstawił dowody na poparcie tezy.

— Pakiet REACH może i jest wzorowy w zakresie ochrony środowiska i ochrony konsumenta, ale spowoduje, że firmy z branży chemicznej nie będą lokowały w Unii inwestycji. Dyrektywa usługowa liberalizująca przepływ usług wewnątrz rynku nie będzie tak dużym motorem rozwoju, jak pierwotnie sądzono, bo jest o wiele mniej ambitna od wcześniejszych założeń. Decyzja głów państw UE z marca o redukcji emisji dwutlenku węgla do 2020 r. o 20 proc. to gigantyczne wyzwanie dla gospodarki zniechęcające do inwestycji — wyliczał kolejne kłody pod nogi inwestycji wiceminister Korolec.

Siedem lat tłustych

Jego zdaniem, dobre warunki gospodarcze w Polsce potrwają do 2013 r.

— O ile krajowe środki na wspieranie inwestycji są ograniczone, to z unijnych będziemy dysponować znaczącymi zachętami. Organizacja EURO 2012 da impuls to wdrożenia projektów w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego. Ale co potem? — zastanawia się Adam Żołnowski, wicedyrektor działu usług doradczych PricewaterhouseCoopers.

Strefy, które mają działać do 2017 r., będą działały jak magnes o wiele krócej.

— Prawdopodobnie ostatnie duże inwestycje trafią do nich w okolicach 2011 r. — twierdzi Marcin Korolec.

Jest jednak szansa na przedłużenie życia stref. W Brukseli rozpoczęła się już dyskusja na temat wprowadzenia możliwości udzielania pomocy publicznej, która wyrównywałaby szanse członków UE.

Już jest chudo

Niektórzy zagraniczni inwestorzy uważają, że już teraz ich sytuacja nie jest najlepsza.

— Z jednej strony rząd zachęca nas do inwestycji wsparciem, z drugiej nie robi nic, by ukrócić import używanych samochodów — mówi Jan Okulicz-Kozaryn z Toyoty.

Z kolei Jacek Murawski, dyrektor generalny Dell, skarży się na przetargi publiczne.

— Firmy zagraniczne są w nich dyskryminowane. Złożenie oferty jest znacznie droższe ze względu na biurokratyczne wymogi — twierdzi Jacek Murawski.

— Taka, niestety, jest natura administracji — rozkłada ręce Marcin Korolec.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu