Toksyczne również dla rządu

Anna Garwolińska
opublikowano: 05-02-2009, 00:00

Z dnia na dzień rosną straty firm poszkodowanych z powodu instrumentów pochodnych na walutach. Pokrzywdzone firmy próbują przemówić jednym głosem. Jeszcze nie potrafią się zjednoczyć, np. zakładając stowarzyszenie poszkodowanych i wspólnie podejmując walkę z bankami. Trzeba powiedzieć jasno — znaczna część winy leży po stronie instytucji finansowych, które z definicji powinny gwarantować bezpieczeństwo i transparentność przy zawieraniu jakichkolwiek transakcji. W tym przypadku banki przekroczyły prawo, wykorzystując swoją wiedzę na temat finansów, wprowadzając w błąd klientów i nie informując ich o możliwych stratach. Padają nawet zarzuty, że umowy dotyczące opcji walutowych były nielegalne.

Postępując etycznie, banki w ogóle nie powinny oferować kontraktów typu swap walutowo-procentowy (CIRS — Currency Interest Rate Swap) firmom, które w swych statutach nie mają zapisanej działalności finansowej. Tymczasem unijna dyrektywa MIFID (Markets in Financial Instruments Directive), obowiązująca w całym Europejskim Obszarze Gospodarczym, w Polsce nie została jeszcze zaimplementowana, co bardzo szybko przełoży się na negatywny wizerunek rządu Donalda Tuska.

Spotkałam się z opinią, że dużych podmiotów, takich jak PKN Orlen czy KGHM, banki "nie tkną" ze względów politycznych, konsumentów zaś — ze względu na media. Za to średnie przedsiębiorstwa, w większości założone po roku 1989, niezorganizowane, najbardziej bezbronne, rozproszone — banki pojedynczo rozgrywają, postępując zgodnie z zasadą "dziel i rządź".

Anna Garwolińska

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Garwolińska

Polecane