Tornado w Próchniku

Magdalena Brzózka
opublikowano: 16-01-2009, 00:00

Krzysztof Grabowski postawił na radykalne rozwiązania. Zwalnia, rozwiązuje bezsensowne umowy i tnie koszty.

Krzysztof Grabowski postawił na radykalne rozwiązania. Zwalnia, rozwiązuje bezsensowne umowy i tnie koszty.

Czy to będzie druga młodość Próchnika? Krzysztof Grabowski — nowy prezes, który kontroluje blisko 10 proc. kapitału — postanowił zmienić niemal wszystko, co zastał w łódzkiej spółce odzieżowej. Dlaczego? Mówi, że kiedy pojawił się w spółce, miesięczne rachunki telefoniczne za komórki sięgały 15 tys. zł. Od ręki ograniczył je do 3 tys. System informatyczny kosztował firmę 0,5 mln zł rocznie. Na nowy prezes wyda zaledwie kilkanaście tysięcy.

— Po zerwaniu wszystkich niepotrzebnych umów spółka zaoszczędzi 200 tys. zł miesięcznie. W skali roku to już blisko 2,5 mln zł, więc warto było szukać zbędnych kosztów — mówi Krzysztof Grabowski.

Zwłaszcza że od wielu lat Próchnik był na minusie.

— Nie biorę udziału w nierentownych przedsięwzięciach, dlatego postanowiłem wziąć sprawy spółki w swoje ręce. I jeśli kryzys mi nie przeszkodzi, Próchnik wyjdzie na koniec tego roku na swoje — mówi Krzysztof Grabowski.

Nie ma jeszcze wyników z ubiegłego roku, ale według wstępnych szacunków, spółka ponownie zakończyła go grubo pod kreską. Po trzech kwartałach 2008 r. miała 26,5 mln zł przychodów ze sprzedaży i 1,4 mln zł straty.

Nowoczesny brand

Krzysztof Grabowski zanim został prezesem, zainicjował radykalne cięcia etatów. Dzisiaj w Próchniku pracuje 20 osób, choć jeszcze dwa miesiące wcześniej około 200.

— Kupując akcje firmy, kupiłem też jej wizję wykreowaną przez byłego prezesa i trochę się nabrałem. Poprzedni zarząd nie miał pojęcia o prowadzeniu giełdowej spółki, a ludzie, którzy tam pracowali, nie wiedzieli, jaki jest ich zakres obowiązków — mówi Krzysztof Grabowski.

Jacek Pudło, były prezes, nie chciał komentować tej wypowiedzi.

Krzysztof Grabowski zapewnia, że mimo wszystko jest zadowolony z tej inwestycji, bo Próchnik to marka z tradycją.

— Chcę, by była postrzegana jako mocny i nowoczesny brand, a nie tylko firma handlowa — mówi prezes.

Dlatego obiecuje, że kolekcje Próchnika będą dwa razy w roku zmieniane — na początku sezonu letniego i zimowego.

— Daję sobie czas do końca marca na uporządkowanie struktur w firmie, a od drugiego kwartału Próchnik będzie działał już na moich zasadach. Spółka musi zacząć wreszcie zarabiać dla akcjonariuszy — mówi prezes.

Odkąd Krzysztof Grabowski pojawił się w Próchniku (w połowie ubiegłego roku) jako akcjonariusz, sprzedaż wzrosła. W listopadzie i grudniu o ponad 30 proc. w porównaniu z wynikami w 2007 r.

— To rezultat stałego dotowarowywania sklepów, bo dotąd często brakowało w nich rozmiarów lub kolorów — wyjaśnia Krzysztof Grabowski.

Odkurzony marketing

Prezes chce poprawić zakurzony wizerunek marki i intensywnie ruszyć z akcjami marketingowymi, których dotąd było niewiele. Przyznaje, że wykorzysta wieloletnie doświadczenie z pracy w odzieżowej firmie Tiffi, której jest właścicielem.

W marcu w Poznaniu pojawi się pierwszy testowy salon, w którym znajdą się kolekcje obu odzieżowych marek. Sieć Próchnika, złożona z 21 salonów, ma powiększyć się w tym roku o 10 punktów. Za trzy lata będzie ich 50, a docelowo nawet 150.

Magdalena Brzózka

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Brzózka

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy