Toruński niedźwiedź, czyli Roman Karkosik

Andrzej Stec
opublikowano: 02-01-2008, 07:33

Jeden z najbardziej znanych polskich inwestorów zaczynał od własnej, lokalnej inicjatywy. Na giełdzie pojawił się w  1993 r.

Leszek Czarnecki zbił fortunę na Europejskim Funduszu Leasingowym. Michał Sołowow pierwsze duże pieniądze zarobił w Niemczech, handlując samochodami. A jak było z Romanem Karkosikiem, przez wielu uważanym za inwestycyjnego guru warszawskiej giełdy? Zaczęło się od pomysłu i własnej, lokalnej inicjatywy.

Karierę biznesmena rozpoczął jeszcze pod koniec lat 70. w barze rodzinnego Czernikowa. Ponoć przed barem ustawiały się długie kolejki, bo jako jedyny w okolicy sprzedawał piwo. Na warszawskim parkiecie pojawił się w 1993 r., wraz z setkami tysięcy Polaków zwabionych łatwymi zyskami i gwałtowną hossą.

Na początku była pamiętna oferta publiczna Banku Śląskiego. Później na giełdzie przyszła bessa, a kursy wielu spółek bez końca szukały dna. Pojawiły się okazje inwestycyjne. I pojawił się Roman Karkosik. Skupował pakietami akcje firm, które znajdowały się w kiepskiej kondycji. Często z niemodnych wówczas branż. Pomógł mu w tym jego brat, Mirosław Karkosik, który zasłynął nieudaną próbą wprowadzenia na parkiet jubilerskiej Elizy. Plany brata w ostatnim momencie pokrzyżowała prokuratura oraz Komisja Papierów Wartościowych i Giełd.

Od 2000 r. giełdowa kariera Romana Karkosika nabrała tempa. Spółki, w których miał udziały, krzyżowo kupowały swoje akcje. Za transakcjami nie nadążali nie tylko drobni inwestorzy, ale nawet obserwatorzy rynku. Notowania firm Karkosika zaczęły gwałtownie rosnąć, co nie pozostawało bez wpływu na wyniki finansowe powiązanych spółek. Niektóre z nich decydowały się na zmianę profilu działalności. Często emitowały też nowe akcje, których ceny były znacząco, nawet kilkadziesiąt razy niższe od giełdowych. To dodatkowo wabiło drobnych inwestorów. Wartość rynkowa dofinansowanych firm szybowała do nieba. Na przykład giełdowa wycena Garbarni Brzeg (obecnie Alchemia) wzrosła z zaledwie 4 mln zł do 2,5 mld zł (ponad 500 razy). Jeszcze w 2000 r. Romana Karkosika na próżno było szukać w pierwszej 20 największych giełdowych inwestorów. Jego portfel wyceniano na kilkadziesiąt mln zł. Szczyt jego formy przypada na początek 2007 r. Wówczas giełdowy majątek inwestora wart był ponad 5 mld zł. Ostatnio się zmniejszył. Niektórzy inwestorzy wieszczą nawet, że to już kres mody na Karkosika. Chyba przedwcześnie.

Obecnie oczkiem w głowie Karkosika jest Impexmetal, który produkuje i handluje metalami kolorowymi. Ostatnio pojawiły się spekulacje, że za grube miliardy złotych spółka może trafić w ręce włoskiego inwestora finansowego. Ważne miejsce w portfelu zajmuje też Alchemia. Dzisiaj to grupa kapitałowa skupiająca firmy z branży hutniczej oraz Boryszew, kojarzony jest przez starszych inwestorów z produkcją Borygo, płynu do chłodnic.

Inwestorzy na różnych forach internetowych wiele sobie obiecują po Skotanie, który ma zająć się produkcją paliw i biopaliw, Midasie (buduje grupę telekomunikacyjną) oraz Krezusie. Ten ostatni to były Narodowy Fundusz Inwestycyjny, który przeobraża się właśnie w fundusz private equity.

Andrzej Stec, a.stec@pb.pl 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Andrzej Stec

Polecane